Żołnierze przy stosach spakowanego wyposażenia na lotnisku

Amerykanie opuszczają Irak po ponad dekadzie. Bagdad ogłasza Dzień Suwerenności, a Teheran świętuje

30.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Wojska USA wycofują się w środę z ostatnich baz wojskowych w Iraku — informuje Deutsche Welle za AFP i Reuters. Premier Ali al-Zaidi ogłosił, że 1 października, dzień po odejściu sił koalicji, będzie obchodzony jako Dzień Suwerenności. Wyjście Amerykanów — uzgodnione w 2024 roku jeszcze przez administrację Joe Bidena, a wykonane za kadencji Donalda Trumpa — świętuje Iran, który dąży do usunięcia sił USA z całego Bliskiego Wschodu. W tle rosną obawy o próżnię bezpieczeństwa: o wpływy rywalizują wspierane przez Teheran milicje szyickie, a niedobitki Państwa Islamskiego mogą próbować się odbudować.

Koniec misji rozpoczętej przeciw ISIS

Amerykańskie wojska rozmieszczono w Iraku i Syrii w 2014 roku do walki z tzw. Państwem Islamskim, które zajęło wówczas rozległe obszary obu krajów. Organizację pokonano w Iraku w 2017 roku, a w Syrii w 2019 roku, lecz siły koalicji pozostały, by zwalczać jej niedobitki. Całkowite wyjście Amerykanów następuje 23 lata po tym, jak siły pod wodzą USA obaliły Saddama Husajna — co wywołało falę chaosu poprzedzającą powstanie ISIS.

Władze w Bagdadzie nadają wycofaniu rangę święta państwowego.

To narodowa okazja, która potwierdza dopełnienie irackiej drogi ku suwerenności i umacnia obecność państwa oraz jego instytucji

— czytamy w poniedziałkowym wspólnym oświadczeniu szefów władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej Iraku, cytowanym przez DW.

Triumf „osi oporu”

Wycofanie celebruje Iran i jego sojusznicy. Teheran, dążący do Bliskiego Wschodu wolnego od amerykańskiej obecności wojskowej, postrzega wyjście USA z Iraku jako triumf swojej „osi oporu” — sieci sprzymierzonych ugrupowań zbrojnych w regionie. Paradoks polega na tym, że porozumienie wykonywane jest w momencie, gdy — jak zaznacza DW — Stany Zjednoczone wciąż prowadzą wojnę z Iranem.

Odejście Amerykanów rodzi zarazem obawy o osłabienie bezpieczeństwa: wspierane przez Iran milicje szyickie rywalizują o większą kontrolę, a Państwo Islamskie może próbować się przegrupować.

Dla świata gospodarki to nie jest odległa geopolityka. Irak to jeden z filarów OPEC, a wszystko, co dzieje się między Bagdadem, Teheranem i Waszyngtonem, rozgrywa się w cieniu zablokowanej cieśniny Ormuz i rekordowo nerwowego rynku gazu — o czym europejskie magazyny przed zimą przypominają aż nadto dobitnie. Jeśli Dzień Suwerenności okaże się początkiem stabilnego państwa, region zyska; jeśli próżnię po Amerykanach wypełnią milicje i odrodzone ISIS, rachunek — jak zwykle — wystawi rynek ropy, a zapłacą go konsumenci daleko od Bagdadu.

Źródło: Deutsche Welle (za AFP, Reuters)

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA