Falklandy znów dzielą, tym razem przez ropę. Argentyna daje Londynowi dwa tygodnie

30.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Prezydent Argentyny Javier Milei zagroził w poniedziałek Wielkiej Brytanii międzynarodowym postępowaniem prawnym, jeśli w ciągu dwóch tygodni nie wstrzyma projektu naftowego Sea Lion u wybrzeży Falklandów — informuje Deutsche Welle za AFP, AP i dpa. Buenos Aires szykuje też sankcje wobec zaangażowanych firm i przepisy przewidujące do 20 lat więzienia za wydobycie surowców wokół wysp bez argentyńskiej zgody. Stawką jest złoże, którego eksploatacja — planowana od 2028 roku — może odmienić gospodarkę spornego archipelagu.

„Nielegalne grabienie naszych zasobów”

Milei zapowiedział, że jeśli Wielka Brytania nie zatrzyma projektu, Argentyna skieruje spór do Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza w Hamburgu.

Poleciłem ministerstwu spraw zagranicznych i naszym zespołom prawnym wszczęcie postępowania arbitrażowego przeciwko Zjednoczonemu Królestwu za nielegalne grabienie naszych zasobów poprzez projekt Sea Lion w Basenie Północnofalklandzkim. Jeśli w ciągu dwóch tygodni Zjednoczone Królestwo nie wstrzyma bezprawnej eksploatacji, udamy się do Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza

— napisał w serwisie X Javier Milei, prezydent Argentyny.

Argentyna argumentuje, że brytyjska zgoda na poszukiwania ropy narusza rezolucję ONZ wzywającą obie strony do powstrzymania się od jednostronnych działań, dopóki spór o suwerenność pozostaje nierozstrzygnięty. Milei zagroził też firmom zaangażowanym w nieautoryzowane poszukiwania wykluczeniem z argentyńskiego sektora naftowego i wydobywczego, a jego rząd skierował do Kongresu projekt przewidujący do 20 lat więzienia za wydobycie surowców wokół wysp bez zgody Buenos Aires. Argentyńskie władze prowadzą postępowania wobec co najmniej 60 firm i menedżerów.

Sea Lion: ropa popłynie w 2028 roku

Sea Lion to duże podmorskie złoże około 220 km na północ od Falklandów, rozwijane przez izraelski Navitas Petroleum i brytyjski Rockhopper Exploration na podstawie licencji wydanych przez władze wysp. Produkcja ma ruszyć w 2028 roku. Spółki odrzucają argentyńskie zastrzeżenia, wskazując, że dysponują ważnymi licencjami, a Londyn broni prawa mieszkańców Falklandów do rozwijania własnych zasobów naturalnych.

Spór starszy niż ropa

Falklandy pozostają pod brytyjską kontrolą od 1833 roku, ale Argentyna uznaje archipelag — nazywany przez nią Malwinami — za swój. W 1982 roku argentyńska inwazja wywołała dziesięciotygodniową wojnę, w której zginęło 649 argentyńskich wojskowych, 255 brytyjskich żołnierzy i troje mieszkańców, zanim Brytyjczycy odbili terytorium. Londyn podkreśla prawo wyspiarzy do decydowania o swojej przyszłości: w referendum z 2013 roku, przy frekwencji około 92 proc., za pozostaniem brytyjskim terytorium zamorskim opowiedziało się 99,8 proc. głosujących. Argentyna referendum odrzuca i podtrzymuje roszczenia.

Nowością nie jest więc spór, lecz jego paliwo — dosłownie. Dopóki Falklandy były głównie owczarnią i łowiskiem, suwerenność pozostawała kwestią honoru; ropa z terminem dostawy w 2028 roku zamienia ją w kwestię rachunku. Wybór Hamburga zamiast konfrontacji pokazuje zarazem, że libertariański prezydent gra tym razem paragrafem, nie kanonierką — ale groźba więzienia dla menedżerów i sankcji dla firm ma realny ciężar dla każdego koncernu, który działa jednocześnie na Falklandach i w argentyńskim Vaca Muerta. Dla globalnego rynku to test, którego wynik wykracza poza Południowy Atlantyk: czy licencja od władz spornego terytorium wystarcza, by inwestować miliardy, gdy sąsiad z roszczeniami potrafi liczyć do dwóch tygodni.

Źródło: Deutsche Welle (za AFP, AP, dpa)

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA