Quebec odłączy się od Kanady? Separatyści wygrywają wybory i zapowiadają referendum niepodległościowe
Separatystyczna Partia Quebecu wygrała w poniedziałek wybory w kanadyjskiej prowincji, ale nie zdobyła większości pozwalającej rządzić samodzielnie — podaje dziennik „The Guardian”. Ugrupowanie Paula St-Pierre’a Plamondona wraca do władzy po raz pierwszy od ponad dekady z zapowiedzią kolejnego referendum niepodległościowego. Wynik komplikuje sytuację premiera Kanady Marka Carneya, który podkreślał potrzebę jedności narodowej wobec ceł Donalda Trumpa.
Pięć mandatów do większości
Partia Quebecu zdobyła 59 mandatów w liczącym 127 miejsc Zgromadzeniu Narodowym prowincji, przy progu większości wynoszącym 64 — podaje stacja CBC. Rząd mniejszościowy oznacza, że separatyści będą potrzebować poparcia posłów opozycji, by przeprowadzać kluczowe ustawy i przetrwać głosowania nad wotum zaufania.
Według danych serwisu Poliwave, po przeliczeniu stu procent głosów partia uzyskała 28 proc. poparcia, czyli 1 199 925 głosów, poprawiając wynik o 13,4 pkt proc. Drugie miejsce zajęła Partia Liberalna Quebecu Charles’a Milliarda z 40 mandatami i 24,2 proc. głosów, a trzecie — konserwatyści z 19 mandatami, jak podaje CBC. Sam Plamondon utrzymał mandat w montrealskim okręgu Camille-Laurin z wynikiem 39,7 proc.
Skala zmiany jest znaczna. W wyborach z 2022 roku Partia Quebecu zdobyła zaledwie trzy mandaty przy 14,61 proc. poparcia, co było jej najgorszym wynikiem w historii. Rządząca od 2018 roku centroprawicowa Coalition Avenir Québec dysponowała wówczas 90 mandatami. Jej lider François Legault ustąpił w kwietniu 2026 roku, a funkcję premier prowincji objęła Christine Fréchette.
Analitycy oceniają, że wynik, który był szeroko oczekiwany, odzwierciedlał zmęczenie wyborców rządami CAQ.
Partia Quebecu mówi wam: zmieńmy kierunek, zmieńmy przyszłość.
— mówił Paul St-Pierre Plamondon, lider Partii Quebecu, podczas inauguracji kampanii wyborczej.
Referendum, ale nie od razu
Poprzednie rządy Partii Quebecu przeprowadziły nieudane głosowania niepodległościowe w 1980 i 1995 roku. Obecnie sondaże wskazują, że poparcie dla idei zerwania z Kanadą wynosi 30 proc., blisko rekordowo niskiego poziomu.
Plamondon, powołując się na niepewność polityczną i szkody gospodarcze wyrządzone przez cła, zapowiada, że nie rozpisze kolejnego referendum, dopóki Trump nie opuści Białego Domu. Deklaruje też współpracę z Ottawą zawsze wtedy, gdy będzie to zgodne z interesami Quebecu. W trakcie kampanii podtrzymywał jednocześnie obietnicę przeprowadzenia referendum w pierwszej kadencji — mimo że, jak podaje stacja Noovo, 60 proc. mieszkańców prowincji uważa ten pomysł za zły.
W przemówieniu po ogłoszeniu wyników, relacjonowanym przez CBC, lider zwycięskiej partii obiecał współpracę z innymi ugrupowaniami i zapowiedział, że w relacjach z premierem Carneyem będzie bezpośredni i transparentny. Powiedział zarazem swoim zwolennikom, że nadal marzy o uczynieniu z Quebecu państwa.
Problem Carneya
Wygrana separatystów może utrudnić premierowi Kanady utrzymanie jedności narodowej wobec prezydenta USA. Carney, który podkreślał potrzebę wspólnego frontu wobec ceł Trumpa, musi teraz współpracować z premierem prowincji zdeterminowanym, by rozbić Kanadę. Jeszcze przed ogłoszeniem wyników szef kanadyjskiego rządu mówił dziennikarzom, że będzie współpracował z każdym, kogo Quebec wybierze.
Część postulatów Partii Quebecu może zwiększyć napięcia z Ottawą: opór wobec federalnych prób zwiększenia poziomu imigracji, zapowiedź zerwania więzi prowincji z brytyjską monarchią oraz obietnica zablokowania planowanej szybkiej linii kolejowej łączącej Quebec z Ontario.
Daniel Béland, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie McGill w Montrealu, ocenił, że wyniku nie należy traktować jako odrzucenia Carneya, który pozostaje w Quebecu bardzo popularny. Zaznaczył jednak, że separatystyczny rząd prowincji stanowi nowe wyzwanie dla jedności kraju — zwłaszcza że zbliża się kolejne głosowanie dotyczące niepodległości w innej części Kanady.
Mieszkańcy Alberty zdecydują bowiem 19 października, czy przeprowadzić referendum w sprawie oderwania się od Kanady.
Autonomia, której Quebec już ma sporo
Quebec, w którym około 80 proc. mieszkańców posługuje się językiem francuskim, dysponuje już znaczną autonomią. Prowincja pobiera własny podatek dochodowy, prowadzi politykę imigracyjną faworyzującą osoby francuskojęzyczne i ma przepisy dające językowi francuskiemu pierwszeństwo przed angielskim.
Cła Trumpa i jego retoryka o 51. stanie skomplikowały argumentację separatystów. Wzmocniły kanadyjski nacjonalizm i dały części francuskojęzycznych mieszkańców Quebecu dodatkowy powód, by cenić ochronę wynikającą z pozostawania w Kanadzie. Cła i powtarzające się groźby wobec Kanady stały się tematem definiującym wybory federalne w 2025 roku i pomogły liberałom Carneya wygrać po tym, jak partia wyraźnie przegrywała w sondażach przed powrotem Trumpa do władzy.
Źródło: The Guardian, CBC










