Logo Google na budynku, niebo w tle

UOKiK stawia zarzuty czterem spółkom Google. Chodzi o pieniądze dla polskich wydawców prasy

06.10.2026
Redakcja
Czas czytania: 4 minut/y

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił zarzuty nadużywania pozycji dominującej czterem spółkom z grupy Google — wynika z komunikatu Urzędu. Zastrzeżenia dotyczą sposobu, w jaki koncern negocjował z polskimi wydawcami prasy wynagrodzenie za wykorzystywanie ich publikacji w wyszukiwarce oraz serwisach Google News i Discover. Maksymalna kara może wynieść 10 proc. obrotu przedsiębiorcy. Google odpowiada, że podpisał umowy z ponad 20 wydawcami w Polsce i że jest jedyną platformą stosującą ustrukturyzowane podejście do wynagradzania wydawców na dużą skalę.

Na czym polega problem

Wyszukiwarki zmieniły sposób docierania do informacji. Zamiast czytać całe artykuły, użytkownicy coraz częściej zatrzymują się na fragmentach wyświetlanych w wynikach wyszukiwania albo na syntezie przygotowanej przez sztuczną inteligencję, nie klikając w link do pełnego tekstu. Reklamy wyświetlane obok przynoszą wówczas przychody operatorom serwisów, a wydawcy tracą ruch na swoich stronach i związane z nim wpływy.

Skalę tego zjawiska pokazują dane rynkowe. Jak podaje „Rzeczpospolita”, powołując się na analizę Wirtualnych Mediów opartą na badaniu Mediapanel, w lipcu br. odsłony grup wydawniczych w Polsce uzyskujących co najmniej milion realnych użytkowników spadły rok do roku o 20,1 proc., czyli o 1,26 mld. Analizą objęto 130 serwisów.

Sytuację miała zmienić nowelizacja prawa autorskiego z 2024 roku, wdrażająca unijną dyrektywę 2019/790 w sprawie prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym, zwaną dyrektywą DSM. Przepisy zezwoliły serwisom internetowym na korzystanie z publikacji prasowych w zamian za wynagrodzenie i zobowiązały platformy do przekazania wydawcom informacji niezbędnych do ustalenia jego wysokości.

Zarzut: brak danych i pozorne negocjacje

Według Urzędu Google nie podpisał z większością polskich wydawców prasy umów określających warunki korzystania z publikacji i wysokość wynagrodzenia. Zastrzeżenia budzi sposób prowadzenia negocjacji z organizacjami skupiającymi wydawców.

Z informacji UOKiK wynika, że koncern, proponując wynagrodzenie, nie przedstawił wymaganych prawem danych pozwalających ocenić zaoferowane stawki. Nie wskazał m.in., w jaki sposób korzysta z publikacji prasowych i jakie osiąga z tego tytułu przychody, nie wyjaśnił parametrów przyjętych w kalkulacji ani nie przekazał dokumentów umożliwiających zweryfikowanie jej założeń. Urząd ocenia, że prowadzi to do asymetrii informacji — wydawcy nie mogą zweryfikować opłacalności oferty ani zaproponować własnej, uzasadnionej danymi.

Big techy nie mogą stawiać się ponad prawem. Przepisy jasno określają, jakie informacje Google powinien przedstawić wydawcom, aby móc uczciwie rozliczyć się z nimi za treści, z których korzysta. Brak tych danych prowadził do sytuacji, w której negocjacje stawały się pozorne i zmierzały do narzucenia warunków przez rynkowego dominanta.

— mówi Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Postępowanie dotyczy podejrzenia nadużywania pozycji dominującej. Urząd zaznacza, że samo posiadanie takiej pozycji nie jest zakazane, ale podmiot dominujący nie może wykorzystywać przewagi do narzucania innym uczestnikom rynku nieuczciwych warunków. Wydawcy są uzależnieni od platformy jako ważnego kanału dotarcia do czytelników, a jednocześnie nie mają porównywalnej siły negocjacyjnej ani pełnej wiedzy o wartości wykorzystywanych treści.

Cztery spółki i wysokość kary

Zarzuty dotyczą Alphabet Inc jako spółki dominującej grupy, Google LLC specjalizującej się w usługach reklamowych i wcześniej zarządzającej wyszukiwarką na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego, Google Ireland Limited, która prowadzi obecnie wyszukiwarkę na terytorium EOG, oraz Google Poland zajmującej się sprzedażą miejsca reklamowego w internecie. Kwestia odpowiedzialności poszczególnych spółek będzie analizowana w toku postępowania.

Maksymalna kara za nadużywanie pozycji dominującej może wynieść 10 proc. obrotu przedsiębiorcy. Przychody Google Poland wyniosły w 2025 roku 1,84 mld zł i wzrosły o około 20 proc. rok do roku — podaje „Rzeczpospolita”. Spółka uzyskuje wpływy od podmiotów z grupy w Irlandii i Stanach Zjednoczonych, a grupa Alphabet nie publikuje innych informacji o przychodach osiąganych w Polsce.

Odpowiedź Google

Koncern nie zgadza się z wnioskami Urzędu. W komentarzu przekazanym „Rzeczpospolitej” przez biuro prasowe Google Polska firma wskazuje na skalę zawartych już umów licencyjnych.

Google jest jedyną platformą stosującą ustrukturyzowane podejście do wynagradzania wydawców wiadomości na dużą skalę. Podpisaliśmy umowy licencyjne obejmujące ponad 5500 europejskich serwisów informacyjnych, w tym ponad 70 w Polsce.

— czytamy w stanowisku Google Polska.

Firma podaje, że od momentu wdrożenia w Polsce dyrektywy podjęła negocjacje z polskimi wydawcami i zawarła umowy z ponad 20 z nich, obejmujące kilkadziesiąt serwisów informacyjnych. Wśród nich wymienia umowę z Polską Agencją Prasową, która — jak twierdzi — odpowiada za około 60 proc. treści newsowych w Polsce. Według koncernu wszystkie umowy opierają się na jednolitej metodologii i obiektywnych kryteriach, m.in. częstotliwości wyświetlania treści oraz przychodach reklamowych generowanych przy ich podglądzie. Google deklaruje też, że podpisane dotąd umowy obejmują ponad 80 proc. krótkich fragmentów wiadomości wyświetlanych europejskim użytkownikom w wyszukiwarce, Wiadomościach i Discover w 26 krajach Unii. Firma zapowiedziała, że zapoznaje się z treścią decyzji UOKiK.

Rola Urzędu i postępowanie Komisji Europejskiej

Prezes UOKiK zaznacza, że nie jest stroną w negocjacjach ani w sporze między Google a wydawcami i nie ocenia, czy proponowana stawka jest odpowiednia. Przepisy przewidują, że jeśli strony nie dojdą do porozumienia, wysokość wynagrodzenia może wyznaczyć prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Odrębne postępowanie wobec Google prowadzi Komisja Europejska. W grudniu 2025 roku wszczęła formalne postępowanie, by sprawdzić, czy koncern wykorzystuje treści wydawców w usługach opartych na sztucznej inteligencji bez odpowiedniego wynagrodzenia i bez zapewnienia im możliwości sprzeciwu. Przedmiot obu postępowań jest różny — unijne dotyczy usług AI, polskie wykorzystania treści w wynikach wyszukiwania oraz w Google News i Discover. Jak podaje UOKiK, niezależność obu postępowań uzgodniono z Komisją jeszcze przed wszczęciem właściwego.

To kolejna interwencja Urzędu wobec koncernów technologicznych. W końcowej fazie jest postępowanie antymonopolowe przeciwko Apple, który pod pozorem ochrony prywatności użytkowników mógł działać na niekorzyść wydawców konkurencyjnych aplikacji mobilnych. Trwa też postępowanie wyjaśniające w sprawie praktyk spółki Meta i zmiany sposobu prezentacji odnośników do publikacji prasowych.

Postawienie zarzutów nie oznacza stwierdzenia naruszenia prawa.

Źródło: UOKiK, „Rzeczpospolita”

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA