Gruzja stała się europejskim zagłębiem surogacji
Od 2022 roku Gruzja stała się europejskim centrum usług surogacyjnych — wiele klinik z Rosji i Ukrainy przeniosło się tam z powodu wojny, a liczba porodów przez matki zastępcze wzrosła z około 300 w 2021 roku do 1172 w 2023 roku — wynika z reportażu Deutsche Welle autorstwa Asji Lokiny, Ołeksandra Kunickiego i Marka Sheidera. Dziennikarze rozmawiali z matkami zastępczymi, klientami z Niemiec oraz prawnikami i badaczami krytykującymi praktyki rynku.
Z Hamburga przez Moskwę do Tbilisi
Trzy lata temu czterdziestolatkowie Olga i Daniel (imiona zmienione) z Hamburga postanowili skorzystać z usług matki zastępczej. W Niemczech jest to prawnie zabronione, a rodzice dzieci urodzonych w ten sposób muszą walczyć o uznanie rodzicielstwa przed niemieckimi sądami.
Olga ma niemieckie obywatelstwo, ale urodziła się i wychowała w Rosji, więc małżonkowie początkowo zapoznali się z ofertą rynku rosyjskiego. Od 2022 roku cudzoziemcom nie wolno jednak zawierać w Rosji umów o macierzyństwie zastępczym. Po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę wiele międzynarodowych agencji pośredniczących między klientami a matkami zastępczymi przeniosło się do Gruzji — i tam właśnie udali się Olga i Daniel.
Czterokrotny wzrost w dwa lata
W ostatnich latach Gruzja — kraj na Kaukazie liczący około 3,7 mln mieszkańców — stała się miejscem, do którego przyjeżdżają kobiety z całego świata, by uczestniczyć w programach macierzyństwa zastępczego. Według gruzińskiej Agencji Rozwoju Usług Publicznych pod koniec 2023 roku zarejestrowanych było w kraju ponad 3 tys. matek zastępczych. Od 2012 roku urodziły one 5393 dzieci.
Według różnych szacunków przytaczanych przez DW usługi surogacyjne oferuje obecnie około 19 gruzińskich klinik. Średni koszt pakietu w agencjach pośredniczących w Tbilisi lub Batumi wynosi około 50 tys. euro — zaledwie od jednej trzeciej do połowy kwoty pobieranej w innych krajach. Jak poinformowało DW kilka matek zastępczych uczestniczących w programach w Gruzji, średnie wynagrodzenie dla kobiet wynosi od 18 do 28 tys. euro, z dodatkami m.in. za urodzenie bliźniąt.
Trzy ciąże na zaliczkę na mieszkanie
39-letnia Anastazja to rosyjska matka zastępcza pracująca w Gruzji. Ma dorosłą córkę i trzy ciąże zastępcze za sobą — pierwszą w 2021 roku, z której zarobek przeznaczyła na zaliczkę na nieruchomość. Dwa pierwsze cykle odbyła w Rosji, trzeci — dla pary z Japonii — w Gruzji, za pośrednictwem oddziału moskiewskiej kliniki. Po wszczepieniu zarodka wróciła do Rosji, a do Gruzji ponownie udała się w 22. tygodniu ciąży.
Mieszkałam w wynajmowanym mieszkaniu z inną matką zastępczą, która nosiła bliźnięta. Ten program był dla mnie najłatwiejszy i najprzyjemniejszy, ale być może po prostu miałam szczęście do kliniki. Od innych kobiet, które rodziły w Gruzji, słyszałam, że miały problemy. Na przykład niektóre z nich musiały po porodzie długo czekać na wypłatę wynagrodzenia
— opowiada Anastazja w rozmowie z DW. Kobieta deklaruje, że jest gotowa ponownie zostać matką zastępczą.
Lista kobiet i godzina na Zoomie
Daniel i Olga przez kilka miesięcy szukali w Gruzji odpowiedniej agencji.
Dość szybko udzielono nam dostępu do listy kobiet z Rosji, Ukrainy, Kazachstanu i Gruzji, szczegółowo wyjaśniono nam przebieg procedury i przekazano dane kontaktowe prawników, którzy pomagają w załatwieniu wszystkich formalności
— wspominają małżonkowie w rozmowie z DW. Zaniepokoiło ich jednak, że nie każda agencja potrafiła podać konkretne informacje o stanie zdrowia niektórych surogatek. Olga przyznaje, że ponieważ oboje pracują w branży medycznej, ich pytania — zwłaszcza o zdrowie psychiczne i choroby dziedziczne — „były być może zbyt szczegółowe”.
Para zdecydowała się na 30-letnią Ukrainkę, która wcześniej była matką zastępczą dla pary z Europy. Rosyjsko-gruzińska agencja zorganizowała godzinne spotkanie na Zoomie, które wydało się małżonkom niewystarczające do podjęcia decyzji. Wiosną 2024 roku polecieli więc do Tbilisi, by spotkać się z Eleną (imię zmienione) — agencja po długich dyskusjach raczej niechętnie sprowadziła ją do Gruzji na to spotkanie. Sama Elena wywarła na parze dobre wrażenie: opowiadała o swoich doświadczeniach, pokazała zdjęcia swoich dzieci i przyznała, że zarobione pieniądze chce przeznaczyć na remont mieszkania.
Początkowo powiedziano nam, że matka zastępcza przez cały okres ciąży będzie mieszkać w wynajętym mieszkaniu w Tbilisi. Okazało się jednak, że po wszczepieniu zarodka Elena na kilka miesięcy wróci do domu do Ukrainy, gdzie trwa wojna
— relacjonują Olga i Daniel.
Luka w prawie i ograniczone prawa kobiet
Adwokatka Nino Bogweradze podkreśla w rozmowie z DW, że gruzińskie ustawodawstwo ma lukę: reguluje jedynie relacje między matką zastępczą, potencjalnymi rodzicami i klinikami, w żaden sposób nie uwzględniając roli agencji pośredniczących — na czym często cierpią matki zastępcze.
Prawa kobiet są i tak ograniczone. Większość kwestii związanych z ciążą, decyzjami medycznymi i wynagrodzeniem nie jest regulowana przepisami krajowymi, lecz umową między stronami — państwo nie określa żadnych minimalnych gwarancji socjalnych ani standardów umownych. Matki zastępcze nie mogą zatrzymać dziecka, wycofać się z programu po wszczepieniu zarodka ani przerwać ciąży. Organizacje praw człowieka, m.in. Human Rights Watch i Międzynarodowa Koalicja na rzecz Zdrowia Kobiet, uważają, że praktyka przyjęta na gruzińskim rynku narusza prawo kobiet do samostanowienia w kwestiach reprodukcyjnych.
„Miałam wrażenie, że jestem manipulowana”
Agencje pośredniczące często mówią o swojej szczególnej misji – pomaganiu ludziom w uzyskaniu upragnionego dziecka. W rzeczywistości jednak kierują się przede wszystkim interesem finansowym – i dlatego wykorzystują trudną sytuację matek zastępczych oraz wywierają presję na potencjalnych rodziców
— wyjaśnia w rozmowie z DW badaczka Olga Doleckaja z Uniwersytetu w Leeds.
Olga i Daniel zgadzają się z tą oceną.
Ciągle dawano nam do zrozumienia, że musimy podjąć decyzję jak najszybciej. Podobno kilka innych par było zainteresowanych naszą matką zastępczą i mieliśmy się spieszyć
— relacjonuje Olga. Agencja wielokrotnie podkreślała też, że na własny koszt sprowadziła potencjalną matkę zastępczą do Gruzji, mimo że usługa ta nie była przewidziana w umowie.
W pewnym momencie przedstawiciel agencji, zauważając mój stan emocjonalny, zapytał mnie, jak długo jeszcze chcę pozostać bezdzietna. Miałam wrażenie, że jestem manipulowana
— mówi Olga.
Para wróciła z Gruzji do Niemiec z mieszanymi uczuciami i postanowiła na razie zrezygnować z pomysłu skorzystania z usług matki zastępczej.
Źródło: Deutsche Welle










