AfD rezygnuje z wyjścia ze strefy euro. Teraz chce czegoś innego

05.10.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Alternatywa dla Niemiec odchodzi od wieloletniego postulatu wyjścia Niemiec z systemu euro i stawia na gruntowną przebudowę Unii Europejskiej oraz unii walutowej — wynika z wewnętrznego dokumentu strategicznego, do którego dotarł dziennik „Bild”. Partia chce, by państwa znów silniej odpowiadały za własne długi, a możliwości interwencji Europejskiego Banku Centralnego zostały ograniczone. Relacjonuje dziennik „Die Welt”.

Zwrot w sprawie, dla której partia powstała

AfD została założona w 2013 roku z celem odrzucenia wspólnej waluty europejskiej. Jeszcze w programie wyborczym do Bundestagu z 2025 roku domagała się wyjścia Niemiec z systemu euro.

Teraz, zgodnie z dokumentem strategicznym, partia stawia na reformy. Celem ma być postawienie euro na — jak to ujęto — „nośnym fundamencie odpowiedzialności własnej i odpowiedzialności za zobowiązania”. Gdyby ten kurs reformatorski się nie powiódł, o przyszłej europejskiej i walutowej drodze Niemiec miałaby zdecydować ludność. Dokument omawiano pod koniec września na spotkaniu posłów z Parlamentu Europejskiego, Bundestagu i parlamentów krajów związkowych.

„Związek suwerennych narodów”

Dla Unii Europejskiej AfD proponuje przekształcenie we „związek suwerennych narodów”. Wspólnota miałaby skupić się przede wszystkim na rynku wewnętrznym, ochronie granic zewnętrznych, kwestiach bezpieczeństwa i wybranych projektach technologicznych. Partia domaga się też krajowych wyłączeń — m.in. w polityce migracyjnej, społecznej i finansowej.

Dokument przewiduje również zmiany instytucjonalne. AfD opowiada się za zniesieniem bezpośrednich wyborów do Parlamentu Europejskiego — posłowie mieliby być w przyszłości delegowani przez parlamenty narodowe.

Przewodniczący delegacji AfD w Parlamencie Europejskim René Aust powiedział dziennikowi „Bild”, że dokumentem partia pokazuje, iż jest „partią przyjazną Europie”. Zadeklarował wolę współpracy z państwami sąsiednimi, utrzymania swobodnego przepływu towarów i osób oraz wspólnej ochrony granic zewnętrznych.

Polska poza strefą euro

Polska zobowiązała się do przyjęcia euro, wstępując do Unii Europejskiej, ale nie wyznaczono daty, do której wymiana złotego na wspólną walutę miałaby nastąpić. Jak podawała Komisja Europejska w sprawozdaniu z konwergencji, Polska pozostaje jednym z sześciu państw spoza strefy euro prawnie zobowiązanych do jej przyjęcia i nie spełnia obecnie wymaganych kryteriów.

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński przedstawił dwa dni temu priorytety banku centralnego na kolejne lata, w tym jednoznaczną deklarację w sprawie wspólnej waluty.

Nie wejdziemy do strefy euro, dopóki będę prezesem. Nie wejdziemy do strefy euro ani nawet nie będziemy kreślić takich planów.

— zapowiedział Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego.

Szef NBP argumentuje, że przyjęcie wspólnej waluty oznaczałoby dla Polski spowolnienie wzrostu gospodarczego i zahamowanie konwergencji, a utrata możliwości dostosowania stóp procentowych do krajowego cyklu koniunkturalnego stwarzałaby ryzyko cyklu boom-bust. Zastrzegał zarazem, że w odległej przyszłości ocena bilansu kosztów i korzyści może się zmienić.

Stanowisko to nie jest w polskiej debacie bezsporne. W sondzie „Rzeczpospolitej” wśród ekonomistów akademickich ponad 60 proc. uczestników zgodziło się z tezą, że przystąpienie do strefy euro przyspieszyłoby tempo wzrostu gospodarczego Polski, a nie je zahamowało. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański ocenił, że Polska nie prowadzi obecnie prac nad przystąpieniem do strefy euro i że ten stan jest optymalny, a samą dyskusję nazwał zastępczą. Według sondażu SW Research dla „Wprost” 62,2 proc. Polaków nie chce euro, 23,3 proc. jest za, a 14,4 proc. nie ma zdania.

Z niemieckiego dokumentu płynie wniosek, który dotyczy także Warszawy. Partia, która rezygnuje z postulatu opuszczenia strefy euro, nie uznaje przy tym unii walutowej za konstrukcję działającą poprawnie — przeciwnie, warunkuje pozostanie w niej cofnięciem wspólnej odpowiedzialności za długi i ograniczeniem banku centralnego. Dla kraju, który do strefy euro dopiero miałby wejść, to argument za tym, by nie spieszyć się z decyzją, dopóki spór o fundamenty tej konstrukcji toczy się w jej największej gospodarce.

Źródło: „Die Welt”, „Bild”

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA