Zbroja wraca na front. Ukraińska firma sprzedaje balistyczne kilty i podbija internet

06.11.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Taktyczny kilt „Fold” drugiej generacji ukraińskiego producenta osłon balistycznych Balistyka stał się w tym tygodniu internetowym viralem — wpis prezentujący „bojową spódnicę” rozszedł się po platformie X po publikacji 3 listopada. Za żartami o powrocie rycerskich mód stoi jednak zupełnie poważny produkt: modułowa, okrężna osłona przeciwodłamkowa od pasa do kolan, chroniąca strefy, które przy klasycznej kamizelce i nosidle płyt zostają odsłonięte.

Spódnica zamiast trzech osobnych modułów

Jak opisuje producent, „Fold” zapewnia 360-stopniową ochronę pachwiny, miednicy, ud i pośladków — czyli obszarów, do których osłonięcia zwykle potrzebne są osobne moduły ochronne. Konstrukcja składa się z pięciu odłączanych części: regulowanego pasa z rzepem o wymiarach 135×5 cm, przedniego modułu z pięciu zachodzących na siebie ruchomych sekcji, tylnego modułu z trzech sekcji z bocznymi klinami zapobiegającymi powstawaniu szczelin oraz dwóch zdejmowanych paneli bocznych z interfejsem MOLLE do podwieszania wyposażenia.

Nowością drugiej generacji są elastyczne przepony łączące sekcje — ograniczają ich rozchylanie się podczas marszu, biegu czy przysiadów, dzięki czemu wrażliwe strefy pozostają zakryte w ruchu — oraz rzep na zewnętrznej części pasa, zapewniający kompatybilność z taktycznym pasem typu Range Belt. Przedni moduł ma mechanizm szybkiego zrzutu uruchamiany pociągnięciem za uchwyt; po jego odpięciu pozostałe elementy zostają na miejscu. Producent zapewnia, że w kilcie można biegać, kucać i siadać, także na motocykl czy quada, choć przy szerokim rozstawieniu nóg krawędzie modułów częściowo odsłaniają uda.

Odłamki dyktują modę

Każda sekcja mieści wkład balistyczny z polietylenu o ultrawysokiej masie cząsteczkowej (UHMWPE) izraelskiej firmy FMS. Całość spełnia wymogi 1 klasy ochrony według ukraińskiej normy DSTU 8782:2018 — co oznacza ochronę przed odłamkami i pociskami pistoletowymi kalibru do 9 mm — a według protokołu ostrzału w standardzie STANAG 2920 parametr V-50 wynosi 614,5 m/s; oba protokoły badań producent publikuje na stronie produktu.

Kilt dostępny jest w dwóch rozmiarach: XS-M (obwód do ok. 100 cm, waga 3,9 kg, powierzchnia ochrony 49,84 dm²) oraz L-XXL (obwód do ok. 120 cm, 4,3 kg i 56,02 dm²). Cena na stronie producenta to 21 490 hrywien. Firma udziela bezterminowej gwarancji na swoje wyroby, a uszkodzenia powstałe w toku działań bojowych — dziury po odłamkach czy odcięte elementy — deklaruje naprawiać indywidualnie, łącznie z przelutowaniem uszkodzonych pakietów balistycznych.

Sama nazwa nawiązuje do angielskiego „fold” — składać, zginać: moduł tworzą nakładające się na siebie sekcje, które zginają się w wyznaczonych miejscach zależnie od ruchu żołnierza. W epoce frontu zdominowanego przez drony i amunicję odłamkową to właśnie osłona przeciwodłamkowa jak największej powierzchni ciała — a nie tylko ochrona torsu przed pociskami karabinowymi — staje się priorytetem, i stąd rosnąca rodzina produktów w rodzaju kiltów, balistycznych ochraniaczy kolan i goleni czy koców przeciwodłamkowych.

Część większego zjawiska

Viral z kiltem to zresztą tylko migawka szerszego boomu ukraińskiego przemysłu ochrony indywidualnej. Balistyka prowadzi już sześć sklepów stacjonarnych — dwa w Kijowie oraz placówki w Charkowie, Dnieprze, Iziumie i Pawłohradzie, w tym w miastach leżących blisko frontu — a jej katalog obejmuje dziesiątki produktów od kamizelek i nosideł płyt po modułową ochronę kończyn; firma współpracuje też wizerunkowo z 3. Samodzielną Brygadą Szturmową i uczestniczy w państwowym programie zwrotów za zakup produktów krajowych. Skalę zjawiska pokazuje także przykład kijowskiej spółki Ukrainian Armor, która deklaruje, że od początku pełnoskalowej inwazji zwiększyła produkcję ponad stukrotnie, zalicza się do największych ukraińskich producentów wojskowych pod względem wolumenu i zapowiadała budowę jednego z największych na świecie zakładów produkcji opancerzenia z myślą o ekspansji do Europy Środkowej.

Wojna brutalnie przyspieszyła u naszego sąsiada cykl „potrzeba frontu — produkt — kolejna generacja”, liczony już nie w latach, lecz w miesiącach. To tempo, któremu warto się przyglądać także znad Wisły — bo na rynku wyposażenia indywidualnego konkurencja z Ukrainy właśnie przestaje być teorią.

Źródło: balistyka.ua

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA