Spór o reformę opakowaniową. Biznes ostrzega przed „nacjonalizacją”, resort obiecuje ulgę gminom
Reforma systemu gospodarowania odpadami opakowaniowymi może zwiększyć koszty działalności polskich firm i podnieść ceny w sklepach, zwłaszcza żywności — ostrzega Ogólnopolska Izba Gospodarcza Ochrony Środowiska w materiale agencji Newseria. Izba popiera samą zasadę, że producenci płacą za zagospodarowanie odpadów z opakowań, ale sprzeciwia się modelowi z projektu ustawy UC100, w którym opłatami zarządzałby państwowy fundusz. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekonuje z kolei, że reforma odciąży samorządy i mieszkańców.
„Nacjonalizacja systemu”, czyli co zmienia UC100
Rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP) zakłada, że firmy wprowadzające na rynek produkty w opakowaniach ponoszą koszty gospodarowania powstającymi z nich odpadami. Obecnie przedsiębiorcy mogą realizować swoje obowiązki za pośrednictwem konkurujących ze sobą organizacji odzysku opakowań. Projekt UC100, przygotowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, przewiduje zmianę tego modelu: producenci mają wnosić opłaty opakowaniowe, zależne m.in. od masy i rodzaju opakowań, a środkami zarządzać będzie Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, przekazując je m.in. gminom i innym uczestnikom systemu. Nowe zasady finansowania mają w pełni obowiązywać od 1 stycznia 2029 roku.
Sama rozszerzona odpowiedzialność producenta to coś, z czym polscy przedsiębiorcy absolutnie się zgadzają. Jesteśmy za gospodarką obiegu zamkniętego, jesteśmy za zasadą, która wynika z unijnej dyrektywy, że zanieczyszczający płaci. Tak długo jak rozmawiamy o pryncypiach, jesteśmy za tym, aby takie rozwiązanie w Polsce wprowadzić. Natomiast sposób jego wprowadzenia, czyli model, który proponuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska w projekcie ustawy UC100, jest absolutnie nieakceptowalny. Zmienia on funkcjonujący dzisiaj system konkurencyjny w system nakazowo-rozdzielczy, monopolistyczny i państwowy. Następuje więc nacjonalizacja systemu gospodarki odpadami, na co w Polsce w 2026 roku nie może być miejsca
— mówi agencji Newseria Witold Włodarczyk, dyrektor generalny Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska. Jak ocenia, główną konsekwencją wprowadzenia ustawy w takim kształcie będzie znaczny wzrost kosztów gospodarowania odpadami — a w efekcie najpierw spadek konkurencyjności polskich przedsiębiorców, potem wzrost cen dla konsumentów, przede wszystkim żywności, bo w jej przypadku koszty opakowań wzrosną najbardziej.
Resort: mieszkańcy płacą dziś za producentów
Według oceny skutków regulacji projektu UC100 dochody sektora finansów publicznych związane z reformą mają wynieść w 2029 roku ok. 4,4 mld zł, a w latach 2026–2035 — łącznie 34,8 mld zł. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekonuje, że nowe przepisy odciążą samorządy i mieszkańców, którzy obecnie ponoszą znaczną część kosztów gospodarowania odpadami opakowaniowymi. Jak wskazała wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska podczas posiedzenia senackiej Komisji Klimatu i Środowiska 26 października, koszty te stanowią 24 proc. wszystkich kosztów gospodarowania odpadami komunalnymi. Zdaniem resortu reforma powinna ustabilizować opłaty za odbiór i zagospodarowanie odpadów, a w dłuższej perspektywie przyczynić się do ich obniżenia.
Polska w czołówce recyklingu
Należy wprowadzić ewolucję systemu, a nie rewolucję, którą proponuje projekt UC100. Możemy w dalszym ciągu zwiększać jego efektywność poprzez konkretne rozwiązania, które jako Ogólnopolska Izba Gospodarcza Ochrony Środowiska zaproponowaliśmy w ramach konsultacji społecznych. Nie wolno jednak wylewać dziecka z kąpielą. Wszystkie wskaźniki pokazują, że w gospodarowaniu odpadami opakowaniowymi na tle innych krajów europejskich Polska osiąga dobre, żeby nie powiedzieć bardzo dobre wyniki. Tymczasem proponowana ustawa w żadnym stopniu nie gwarantuje, że efekty dla środowiska będą lepsze
— wskazuje dyrektor generalny OIGOŚ.
Statystyki dają izbie argumenty. Z opublikowanych w październiku 2026 roku danych Eurostatu wynika, że Polska należy do unijnych liderów recyklingu opakowań z tworzyw sztucznych: w 2024 roku poziom recyklingu wyniósł 56 proc., co dało trzecie miejsce w UE — po Łotwie (71 proc.) i Belgii (58,2 proc.), przy średniej unijnej 42,4 proc. Z kolei według raportu Instytutu Finansów Publicznych, przygotowanego na zlecenie OIGOŚ, poziom recyklingu wszystkich odpadów opakowaniowych w Polsce wzrósł z 26,3 proc. w 2003 roku do 67,4 proc. w 2023 roku — co oznacza awans z jednego z ostatnich miejsc w UE do średniej unijnej, przy ponadsześciokrotnym wzroście masy odpadów poddanych recyklingowi.
Ten sam raport — „Ekonomiczne skutki reformy systemu zagospodarowania odpadów opakowaniowych wg rządowego projektu UC100″ — porównał rozwiązania stosowane w państwach UE. Według jego autorów Chorwacja, Dania i Węgry, gdzie systemem zarządza centralny operator państwowy, osiągają statystycznie istotnie niższe poziomy recyklingu opakowań ze szkła, metali i tworzyw sztucznych niż pozostałe kraje Unii, a proponowana w Polsce centralizacja może zwiększyć koszty funkcjonowania systemu bez poprawy jego efektywności i osłabić zachęty do innowacji. Włodarczyk, powołując się na te analizy, ocenia wprost, że wdrożenie przepisów doprowadziłoby do spadku wskaźników recyklingu, dlatego przedsiębiorcy nie zgadzają się na rozwiązanie w ich ocenie nieefektywne ekonomicznie i niekorzystne dla środowiska.
Jakość i koszty zamiast monopolu
Najlepszym kierunkiem, w którym powinien iść ROP, jest nastawienie się na dwa elementy: jakość i koszty. Nie możemy wprowadzać systemu, który będzie drogi i nieefektywny. Jeżeli opieramy się na konkurencji między działającymi obecnie organizacjami odzysku, to wiemy, że celem każdej z nich jest dążenie do maksymalizacji jakości i minimalizacji ceny. To powoduje, że z jednej strony ceny dla konsumentów nie będą rosły, a z drugiej przedsiębiorcy będą mieli wybór między organizacjami odzysku, czyli możliwość wyboru najlepszej jakości i najniższej ceny
— wyjaśnia Włodarczyk w rozmowie przeprowadzonej podczas Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI 2026).
Spór o UC100 sprowadza się więc do pytania, które wraca w kolejnych reformach: czy 34,8 mld zł z opłat opakowaniowych lepiej rozdysponuje rynek konkurujących organizacji, czy państwowy fundusz — i kto ostatecznie zapłaci rachunek, jeśli odpowiedź okaże się błędna.
Źródło: Newseria









