Wzrost płacy minimalnej nie zabił miejsc pracy. Raport PIE podważa główny argument przeciw podwyżkom
W latach 2012–2025 płaca minimalna w Polsce wzrosła o 211 proc. — z 1500 zł do 4666 zł brutto — jedną z najwyższych dynamik w Europie, osiągając 52,4 proc. średniego wynagrodzenia. Mimo to tak silny wzrost nie wpłynął ani na poziom zatrudnienia, ani na liczbę zarejestrowanych przedsiębiorstw — wynika z opublikowanego 15 września raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Płaca minimalna i jej wpływ na rynek pracy w Polsce w latach 2012–2025″. Ustalenie to uderza w klasyczny argument przeciwników podwyżek, że winda płacy minimalnej kosztuje etaty.
Jedna z najwyższych dynamik w Europie
Skala wzrostu jest wyjątkowa na tle kontynentu. Jeszcze do 2009 r. płaca minimalna stanowiła w Polsce mniej niż 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia, a w latach 2009–2019 wahała się w przedziale 42–44 proc. Przełom przyniosły dwa skoki: w 2020 r. relacja wzrosła o niemal 4 pkt proc. r/r do 47 proc., a w latach 2024–2025 — z 47 proc. do 52,4 proc. To oznacza, że w ostatnich latach płaca minimalna rosła wyraźnie szybciej niż średnia pensja.
W 2025 r. Polska przekroczyła tym samym próg 50 proc. wskazany w unijnej dyrektywie o adekwatnych wynagrodzeniach minimalnych — i to o 2,4 pkt proc. więcej, niż wynosi wartość rekomendowana przez Parlament Europejski.
Warszawa 40 proc., Krotoszyn 70 proc.
Krajowa średnia ukrywa jednak ogromne zróżnicowanie regionalne. W 2024 r. różnica między powiatem o najniższej a najwyższej relacji płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia sięgała 39 pkt proc. Najniższą odnotowano w powiecie lubińskim — 31 proc. (siedzibę ma tam KGHM), najwyższą w krotoszyńskim — 70 proc. W 92 proc. powiatów relacja przekraczała 50 proc., a w co czwartym — 60 proc.
Znaczne zróżnicowanie relacji płacy minimalnej do średniej płacy pomiędzy poszczególnymi powiatami może dziwić, biorąc pod uwagę, że w skali całego kraju płaca minimalna stanowiła w 2025 r. nieco ponad 52 proc. średniego wynagrodzenia. Ta pozorna rozbieżność wynika z faktu, że w największych ludnościowo ośrodkach miejskich, które mają istotną wagę w wyliczeniu wskaźnika krajowego, udział płacy minimalnej w średnim wynagrodzeniu jest znacznie poniżej 50 proc.: w grupie Warszawa, Wrocław, Kraków, Gdańsk i Poznań płaca minimalna osiągnęła najwyższy udział w średnim wynagrodzeniu na poziomie 46 proc. we Wrocławiu, a najniższy w Warszawie – 40 proc.
— wskazuje Jędrzej Lubasiński, starszy analityk z Zespołu Analiz Procesów Społecznych w PIE.
Podwyżki windowały pensje, ale nie ruszyły zatrudnienia
Sedno raportu dotyczy skutków. Analiza PIE dla lat 2013–2024 wskazuje, że wzrost płacy minimalnej nie miał statystycznie istotnego wpływu na poziom zatrudnienia. Miał za to wyraźny wpływ na same wynagrodzenia — najsilniejszy tam, gdzie płace są najniższe. W 33 proc. powiatów o najniższych wynagrodzeniach wzrost relatywnej płacy minimalnej o 10 pkt proc. przekładał się na wzrost średnich pensji o 4,6 pkt proc.; w pozostałych — o 3,3 pkt proc.
Autorzy nie ukrywają jednak, że brak negatywnego efektu może być zasługą wyjątkowej koniunktury, a nie samego mechanizmu.
Brak istotnego statystycznie wpływu wzrostu płacy minimalnej na zatrudnienia w analizowanym okresie może wynikać ze specyficznej sytuacji ekonomicznej i społecznej tego okresu: pogłębiający się niedobór pracowników, szybki wzrost produktywności w polskiej gospodarce, a także fakt, że w Polsce część najniższych wynagrodzeń wypłacanych jest poza oficjalną ewidencją – mogły wpływ ten osłabić
— zauważa dr Paula Kukołowicz, kierowniczka Zespołu Analiz Procesów Społecznych w PIE.
„Szerokie pole manewru” i ryzyko arbitralności
Raport zwraca uwagę na konstrukcję samego mechanizmu. Ustawa o minimalnym wynagrodzeniu określa jedynie minimalny pułap corocznej podwyżki, nie wyznaczając górnej granicy — stąd w latach 2002–2025 relacja płacy minimalnej do średniej wahała się od 34 do 52 proc., a kolejne rządy korzystały z tej swobody w latach 2009, 2020 i 2024–2025.
Duża dowolność w zakresie ustalania obowiązującej wartości płacy minimalnej ma dwojakie konsekwencje. Z jednej strony, konsekwentne podwyższanie wartości płacy minimalnej o najmniejsze kwoty przewidziane w ustawie mogłoby doprowadzić do ustabilizowania stosunku płacy minimalnej względem przeciętnego wynagrodzenia na bardzo niskim poziomie. Jednak przy braku określonej maksymalnej wartości podwyżki płacy minimalnej, przestrzeń do podejmowania arbitralnych decyzji pozostaje istotna, co rodzi ryzyko nadmiernego wzrostu stosunku płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia
— wskazuje dr Paula Kukołowicz.
Jak wyliczył PIE, gdyby od 2012 r. płacę minimalną podnoszono co roku wyłącznie o ustawowe minimum, w 2025 r. stanowiłaby ona 36 proc. średniego wynagrodzenia — zamiast faktycznych 52 proc. Różnica pokazuje, jak wiele w tym mechanizmie zależy od decyzji politycznej.
Wnioski PIE trafiają w środek trwającego sporu o płacę minimalną. Zwolennicy podwyżek dostają argument, że w polskich warunkach nie kosztowały one miejsc pracy, a podniosły najniższe pensje. Przeciwnicy mogą wskazać na zastrzeżenie samych autorów — że rachunek mógł wyjść korzystnie dzięki wyjątkowej koniunkturze i niedoborowi rąk do pracy, a przy gorszym cyklu skutek bywa inny. Pewne pozostaje jedno: przy mechanizmie, który wyznacza tylko dolną granicę podwyżki, o wysokości najniższej pensji wciąż decyduje przede wszystkim polityka.
Źródło: Polski Instytut Ekonomiczny, raport „Płaca minimalna i jej wpływ na rynek pracy w Polsce w latach 2012–2025″










