Avon i Neptun ukarane za zatory płatnicze. UOKiK: kary wciąż za niskie
Dwie spółki, kosmetyczny Avon i lubelski dystrybutor Neptun, zostały ukarane łącznymi sankcjami przekraczającymi 2,3 mln zł za opóźnianie płatności wobec mniejszych kontrahentów. Szef urzędu antymonopolowego przyznaje wprost, że obowiązujący wzór naliczania kar jest zbyt restrykcyjny w górę, i postuluje zmianę przepisów.
Najważniejsze:
- Kara dla Avonu wyniosła ponad 1,14 mln zł, dla Neptunu, ponad 1,17 mln zł; obie zostały nałożone za ten sam trzymiesięczny okres naruszenia dyscypliny płatniczej
- W samym Avonie: blisko 2200 faktur zapłacono po terminie wobec 233 kontrahentów, a ponad 550 faktur nie uregulowano w ogóle, najdłuższe opóźnienie przekroczyło cztery miesiące
- Od początku 2026 roku urząd skierował do przedsiębiorców ponad 100 pism wzywających do poprawy; większość adresatów dobrowolnie uregulowała zaległości
- UOKiK od pewnego czasu domaga się zmiany przepisów: termin zapłaty powinien być obowiązkowym elementem faktury, co skróciłoby czas postępowań
Zator płatniczy: zarządzanie płynnością dla dużego, walka o przeżycie dla małego
Mechanizm zatorów płatniczych jest strukturalnie prosty: duży podmiot zatrzymuje u siebie pieniądze należne mniejszemu dostawcy, poprawiając własną płynność kosztem partnera, który nie ma siły negocjacyjnej, by się temu przeciwstawić. Dla korporacji kilka tygodni opóźnienia to pozycja w tabeli cashflow. Dla jednoosobowej działalności czy kilkuosobowej firmy te same tygodnie mogą oznaczać brak środków na wynagrodzenia, zobowiązania podatkowe albo zakup surowców pod kolejne zlecenie. Szef urzędu antymonopolowego ujął to bez owijania w bawełnę: dla małych i średnich przedsiębiorstw terminowe otrzymanie zapłaty bywa warunkiem biologicznego przetrwania na rynku.
Ta asymetria jest właśnie powodem istnienia regulacji antyatorowych. Pytanie, które zadaje sobie coraz więcej obserwatorów rynku, brzmi jednak: czy kary obliczane według sztywnego wzoru ustawowego są wystarczającym bodźcem dla firm o obrotach liczonymi w setkach milionów złotych?
Avon: prawie co czwarta faktura nieopłacona lub spóźniona
Urząd zbadał działalność płatniczą Avonu w branży kosmetycznej w okresie trzech miesięcy: od kwietnia do czerwca 2023 roku. Skala zaległości jest wymowna, niespełna 2200 faktur trafiło do kontrahentów po terminie, przy czym dotyczyło to 233 różnych firm. Najdłuższe opóźnienie przekroczyło cztery miesiące. Co istotniejsze, ponad 550 faktur nie zostało w ogóle uregulowanych w chwili, gdy urząd badał sprawę, to oznacza, że dla części kontrahentów problem nie skończył się na zwykłym opóźnieniu.
Czytaj także: UOKiK: Ponad 8 mln zł kary dla Volkswagena i Solarisa za tworzenie zatorów płatniczych
Zsumowane: spośród wszystkich faktur objętych postępowaniem prawie co czwarta była albo opłacona z opóźnieniem, albo nieopłacona wcale. Trudno mówić o jednostkowych pomyłkach księgowych, obraz wskazuje na systemową praktykę odraczania płatności. Za te naruszenia nałożono na spółkę karę przekraczającą 1,14 mln zł.
Internetowy mem pytający „czego chcesz od Avonu?” zyskuje w tym kontekście dosłowną odpowiedź: setki firm chciały przede wszystkim odzyskać pieniądze za wykonaną pracę i dostarczone towary.
Neptun: podobna kara, zupełnie inna branża
Drugi ukarany podmiot to spółka z Lublina działająca w obszarze zaopatrzenia budownictwa sieciowego, dostarcza m.in. materiały do systemów wodno-kanalizacyjnych i gazowych. W tym samym trzymiesięcznym oknie Neptun również opóźniał płatności wobec mniejszych partnerów handlowych. Nałożona kara wyniosła ponad 1,17 mln zł, nieco wyższa niż w przypadku Avonu, mimo że obie firmy działają w całkowicie różnych branżach.
Czytaj także: Urzędowy bat na zatory to fikcja? UOKiK wykrywa miliony, ale nakłada symboliczne kary
Zbliżone kwoty kar dla tak różnych podmiotów nie są przypadkiem, to efekt ustawowego wzoru, który mechanicznie przelicza wartość zaległych płatności i długość opóźnień na konkretną liczbę. Wzór wyznacza pułap, którego nie można przekroczyć; można go jedynie obniżyć, jeśli firma podjęła działania naprawcze, ograniczyła skalę naruszeń lub aktywnie współpracowała z urzędem w toku postępowania.
Czy łączna kara to surowa sankcja? Urzędnik mówi: nie, i ma rację arytmetyczną
Szef urzędu antymonopolowego nie ukrywa, że obecny system jest zbyt słaby. Wskazuje wprost, że obowiązujący mechanizm obliczania sankcji wyznacza jej maksimum, a nie punkt wyjścia, i że to maksimum bywa rażąco nieadekwatne do faktycznych skutków, jakie zatory wywołują u poszkodowanych firm.
Trudno nie przyznać tej ocenie racji matematycznej. Jeśli duże przedsiębiorstwo przez trzy miesiące wstrzymuje płatności wobec setek małych dostawców, a łączna kara zamyka się w nieco ponad milionie złotych, to z perspektywy sprawcy może to być racjonalny koszt finansowania się cudzym kapitałem, znacznie tańszy niż kredyt obrotowy. Brakuje w debacie publicznej danych pokazujących wprost, ile łącznie straciły na odsetkach i utraconych kontraktach firmy poszkodowane przez Avon i Neptun, zestawienie tych liczb z wysokością nałożonych kar mogłoby być wymowne.
Czytaj także: Poradnik koncertowy UOKiK: co sprawdzić przed wyjściem, żeby nie zostać przy bramce
Odnotować, że urząd jest w tym sporze ograniczony przez samą konstrukcję przepisów: może badać wyłącznie trzy miesiące, a postępowanie może wszcząć dopiero wtedy, gdy zaległości osiągną ustawowy próg w tym oknie. Firmy, które rozłożą opóźnienia „umiejętnie” poniżej tego progu, formalnie pozostają poza zasięgiem interwencji.
Ponad sto pism prewencyjnych, i większość skutkuje
Zanim urząd nakłada formalną karę, sięga po miększe narzędzie: pisma wskazujące stwierdzone nieprawidłowości i wzywające do uregulowania zaległości. Od początku 2026 roku skierowano takich pism do przedsiębiorców już ponad sto. Według deklaracji szefa urzędu większość adresatów dobrowolnie poprawia dyscyplinę płatniczą po otrzymaniu takiego sygnału.
Ten wynik ma dwojaką wymowę. Z jednej strony potwierdza skuteczność prewencji, samo pojawienie się urzędu na horyzoncie wystarczy, by spora część firm natychmiast znalazła środki na uregulowanie zaległości. Z drugiej strony rodzi pytanie: skoro pieniądze były dostępne, to dlaczego mniejszy kontrahent musiał czekać na pismo z urzędu, zamiast otrzymać zapłatę w terminie? To raczej argument za tezą o celowym, a nie przypadkowym charakterze opóźnień.
Bariera techniczna: brak terminu zapłaty na fakturze spowalnia postępowania
Postępowania prowadzone przez urząd są inicjowane przede wszystkim na podstawie danych przekazywanych przez Szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Zbadanie jednej sprawy oznacza analizę tysięcy dokumentów. Problem w tym, że polska faktura nie musi zawierać terminu zapłaty. Bez tej informacji urząd nie może ocenić, czy dana faktura jest opóźniona, wyłącznie na podstawie samego dokumentu, musi sięgać po umowy, aneksy, zamówienia i korespondencję między stronami, by odtworzyć, kiedy płatność powinna była nastąpić.
Szef urzędu postuluje zmianę tego stanu rzeczy: wprowadzenie wymogu wpisywania terminu zapłaty bezpośrednio na fakturze. Ta z pozoru techniczna zmiana miałaby realne skutki: skróciłaby czas prowadzenia postępowań i umożliwiła szybsze odblokowanie pieniędzy dla poszkodowanych firm. Zmiana ta leży jednak po stronie legislatury, nie urzędu, co oznacza, że jej wdrożenie zależy od woli politycznej, nie od działań samego regulatora.
Praktyczny przewodnik: jak zgłosić nieuczciwego kontrahenta do urzędu
Przedsiębiorca, który nie może wyegzekwować zapłaty od większego partnera, ma prawo samodzielnie zainicjować postępowanie. Zawiadomienie musi spełniać cztery warunki:
- wskazanie firmy podejrzewanej o generowanie opóźnień
- opis stanu faktycznego, kiedy, za co i ile nie zostało zapłacone
- uprawdopodobnienie, że opóźnienia faktycznie mają miejsce
- dane identyfikujące zgłaszającego
Do zawiadomienia warto dołączyć dokumenty potwierdzające zaległość: faktury, wezwania do zapłaty, korespondencję. To realne narzędzie dla firm, które nie mają zasobów prawnych ani negocjacyjnych, by samodzielnie odzyskać należności od silniejszego kontrahenta.
Najczęściej zadawane pytania
Czy kary dla Avonu i Neptunu to maksymalne możliwe sankcje?
Tak, obowiązujący wzór ustawowy wyznacza pułap kary, a nie punkt wyjścia. Urząd nie może nałożyć wyższej sankcji niż wynikająca z tego wzoru, może ją jedynie obniżyć. Szef urzędu ocenia to rozwiązanie jako niewystarczające i domaga się zmiany przepisów.
Jak długo trwa postępowanie w sprawie zatorów płatniczych?
Źródło nie podaje dokładnych ram czasowych, jednak urząd wskazuje, że brak obowiązku umieszczania terminu zapłaty na fakturach znacząco wydłuża analizę dokumentów, konieczna jest weryfikacja umów, aneksów i zamówień, co spowalnia cały proces.
Czy małe firmy również mogą zostać ukarane za zatory?
Przepisy przewidują interwencję, gdy łączna kwota zaległych płatności w badanym trzymiesięcznym okresie przekroczy ustawowy próg. W praktyce próg ten zazwyczaj eliminuje najmniejsze podmioty, jednak formalnie ustawa nie wyłącza żadnej kategorii przedsiębiorców.
Co zrobić, jeśli firma dostała pismo (wystąpienie) od urzędu?
Pismo wskazuje konkretne nieprawidłowości i wzywa do poprawy dyscypliny płatniczej. Według danych urzędu większość adresatów dobrowolnie reguluje zaległości po jego otrzymaniu. Zignorowanie pisma skutkuje formalnym postępowaniem i nałożeniem kary finansowej.
Fot. Nicola Barts / Pexels









