Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, budynek

Urzędowy bat na zatory to fikcja? UOKiK wykrywa miliony, ale nakłada symboliczne kary

22.05.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Mimo że zatory płatnicze uderzają w blisko 90 procent polskich przedsiębiorstw, systemowa walka z tym zjawiskiem drastycznie buksuje w miejscu. Analizy rynkowe pokazują, że działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) są skrajnie niewspółmierne do skali kryzysu w gospodarce. Choć urzędnicy w ostatnich miesiącach wykryli przeterminowane faktury o łącznej wartości przekraczającej 200 mln zł, na nierzetelnych gigantów nałożono zaledwie 2,6 mln zł kar. Duże korporacje bezwzględnie wykorzystują swoją pozycję, kredytując się kosztem najmniejszych dostawców.

Efekt kuli śniegowej. Rekordowa liczba upadłości w Polsce

Sytuacja płatnicza w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) jest dramatyczna. Z najnowszych danych instytutu BIG InfoMonitor wynika, że aż 88% firm z tego segmentu regularnie doświadcza opóźnień w płatnościach od swoich kontrahentów, a blisko połowa z nich czeka na przelewy przeterminowane o ponad miesiąc. Skala zadłużenia rośnie lawinowo — na koniec lutego 2026 roku łączne zaległości kredytowe i pozakredytowe polskich przedsiębiorstw przekroczyły barierę 46,2 mld zł, co oznacza potężny wzrost o 5,7% rok do roku. Statystyczny niesolidny płatnik posiada już niemal 150 tys. zł zaległych zobowiązań.

Brak terminowego regulowania faktur wywołuje destrukcyjną reakcję łańcuchową. Zator na początku łańcucha dostaw błyskawicznie odcina od płynności kolejne podmioty, prowadząc je prosto do bankructwa. Raport agencji Coface Polska obnaża skalę zniszczeń — w 2025 roku liczba niewypłacalności polskich przedsiębiorstw wzrosła o 17,7% rok do roku, osiągając rekordowy poziom 6566 upadłości.

Krzysztof Skowronek z eFaktor diagnozuje systemowe podłoże problemu:

Problemem przedsiębiorców są dziś nie tylko opóźnienia w płatnościach, ale przede wszystkim coraz dłuższe terminy płatności narzucane przez większe podmioty. W wielu branżach standardem stają się terminy 60-dniowe, a nawet dłuższe, co oznacza dla małych firm konieczność finansowania działalności swoich kontrahentów przez kilka miesięcy. A jeśli do tego dochodzą jeszcze opóźnienia w płatnościach, sytuacja robi się bardzo trudna. Skala działań UOKiK pozostaje niewspółmierna do skali problemu. Dominujące podejście „miękkie” – oparte na wezwaniach i działaniach edukacyjnych – nie przynosiło zauważalnych efektów. UOKiK analizuje miliony faktur rocznie, ale wszczyna jedynie marginalną liczbę postępowań. Przewaga negocjacyjna większych firm często skutkuje odwlekaniem rozliczeń, mimo że zwykle dysponują one znacznie większymi możliwościami finansowymi. Dla wielu przedsiębiorstw jest to po prostu efektywny model dysponowania gotówką, zwłaszcza że ryzyko dotkliwych sankcji pozostaje ograniczone. W efekcie małe i średnie firmy, obawiając się utraty ważnych kontraktów, często akceptują niekorzystne warunki współpracy i mają ograniczone możliwości skutecznego egzekwowania terminowych płatności. Najmniejsze podmioty najdotkliwiej odczuwają skutki opóźnień w regulowaniu należności. Efektem jest pogorszenie ich płynności finansowej, a czasem upadłości.

Korporacyjni giganci na czarnej liście. Kto nie płaci na czas?

Praktyka przeciągania terminów płatności stała się dla wielu dużych, rozpoznawalnych marek stałym elementem strategii optymalizacji własnego kapitału obrotowego. Zatory są najbardziej dotkliwe w kluczowych gałęziach przemysłu, handlu oraz logistyki. W oficjalnych komunikatach UOKiK oraz rejestrach urzędowych jako podmioty ukarane bądź objęte nowymi postępowaniami wyjaśniającymi wymieniane są m.in.:

— Teva Pharmaceuticals Polska oraz Nivea Polska: przedstawiciele sektora farmaceutycznego i kosmetycznego,

— Volvo Polska oraz Aluprof: potentaci branży motoryzacyjnej i metalurgicznej,

— Elektrobudowa oraz PSB Handel: podmioty zmagające się z trudną koniunkturą w budownictwie,

— Optima Logistics Group: reprezentant sektora TSL (Transport-Spedycja-Logistyka).

Zjawisko to drastycznie dotyka również branżę IT, krajowe hotelarstwo oraz gastronomię (HoReCa).

Pułapki w transporcie. Faktura to dopiero początek czekania

Średni czas oczekiwania na przelew wpisany formalnie na dokumentach księgowych wystawianych przez sektor MŚP wynosił w 2025 roku 13,7 dnia (wobec 13,2 dnia kilka lat wcześniej). Ta uśredniona statystyka kompletnie nie oddaje jednak realiów rynkowych, ponieważ w niektórych branżach czas ten uległ radykalnemu wydłużeniu.

Absolutnym negatywnym rekordzistą pozostaje transport i gospodarka magazynowa, gdzie oficjalny termin na fakturze to średnio aż 21,4 dnia. W rzeczywistości sytuacja przewoźników jest o wiele gorsza ze względu na zakulisowe praktyki korporacji spedycyjnych.

Wojciech Miklaszewski z firmy Finea precyzyjnie opisuje mechanizm opóźniania płatności w logistyce:

W transporcie sam termin płatności zapisany na fakturze często nie pokazuje jeszcze, jak długo przewoźnik realnie czeka na pieniądze. Spedycje stosują dodatkowe warunki, które wydłużają cały proces – np. wypłaty realizowane są tylko w określonych dniach miesiąca albo termin zaczyna biec dopiero po dostarczeniu kompletu dokumentów przewozowych. W efekcie faktura z terminem 45 czy 60 dni w praktyce bywa regulowana jeszcze później. Dla małych i średnich firm transportowych to ogromne obciążenie, bo znacznie wcześniej trzeba opłacić paliwo, leasingi, wynagrodzenia, składki ZUS czy podatki. Jeśli później pojawiają się jeszcze dodatkowe opóźnienia, bardzo łatwo o utratę płynności finansowej.

Urzędowe uderzenie w próżnię. Miękkie prawo nie odstrasza

Wielkim problemem pozostaje statyczna, wręcz spadkowa tendencja w liczbie realnych, twardych decyzji administracyjnych wydawanych przez UOKiK. W 2023 roku Prezes Urzędu wydał 52 decyzje o nadmiernym opóźnianiu płatności, w kolejnym roku wszczęto zaledwie 31 postępowań (mimo przeanalizowania gigantycznej bazy 2,8 mln faktur), a w całym 2025 roku wydano zaledwie 29 decyzji nakładających kary finansowe.

Zamiast tego urząd masowo ucieka się do tzw. „działań miękkich”. Liczba bezskutecznych wezwań prewencyjnych i ostrzegawczych wzrosła z 79 w 2024 roku do aż 177 w roku ubiegłym. Od początku stycznia bieżącego roku UOKiK wydał osiem decyzji merytorycznych, nakładając 2,6 mln zł kar na podmioty, które wygenerowały zatory o wartości ponad 200 mln zł. Równolegle wszczęto 7 nowych postępowań, a 69 firm objęto upomnieniami.

Wojciech Miklaszewski z Finea nie pozostawia złudzeń co do efektywności takich sankcji:

Relacja kar (2,6 mln zł) do wartości wykrytych zatorów (ponad 200 mln zł) pokazuje, że sankcje mają wciąż ograniczony efekt odstraszający. Można więc mieć wątpliwości, co do skutecznej pomocy. Przedsiębiorcy są zmuszeni samodzielnie szukać sposobów na polepszenie płynności i egzekwowanie należności.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA