Czy można otworzyć produkt w sklepie przed zapłaceniem? UOKiK wyjaśnia zasady

UOKiK bierze pod lupę czterech gigantów. Chodzi o sztuczkę, którą każdy zna ze sklepowej półki

01.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowania wyjaśniające wobec spółek Danone, Mondelez, Nestlé i Unilever — jednych z największych działających w Polsce producentów żywności, środków czystości i artykułów pielęgnacyjnych — poinformował Urząd. Sprawdzi, czy koncerny uczciwie informują o tzw. shrinkflacji, czyli zmniejszaniu gramatury produktów przy zachowaniu ceny i wyglądu opakowania. Furtkę do zarzutów otworzyło kwietniowe orzeczenie TSUE.

Było 100 gramów, jest 90. Cena bez zmian

Mechanizm zna każdy, kto robi zakupy: opakowanie wygląda identycznie, cena się nie zmieniła, ale w środku jest mniej niż kiedyś — 90 g czekolady zamiast 100, 900 g mąki zamiast kilograma, 800 ml w butelce, która kiedyś była litrowa, albo 17 ciastek tam, gdzie było ich 20. To downsizing, nazywany też shrinkflacją. Z badania przeprowadzonego na zlecenie UOKiK w 2023 r. wynika, że konsumenci najczęściej wskazywali to zjawisko w przypadku artykułów spożywczych, zwłaszcza nabiału i słodyczy.

Formalnie producenci są w porządku: mają obowiązek podawać na opakowaniu masę, objętość lub liczbę sztuk i po zmniejszeniu produktu wskazują nową gramaturę. Problem w tym, że przy artykułach kupowanych regularnie konsument nie czyta etykiety za każdym razem — zwłaszcza gdy cena i szata graficzna się nie zmieniły.

Zmniejszenie ilości czy gramatury produktu musi być uczciwie komunikowane. Jeżeli wygląd opakowania nie sugeruje zmian, konsumenci mogą nie zauważyć różnicy. Zmniejszenie gramatury bez zmiany ceny oznacza w rzeczywistości, że za produkt płacimy więcej. To utrudnia konsumentom porównywanie cen oraz osłabia ich zaufanie do przedsiębiorców

— powiedział prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Wyrok TSUE zmienił reguły gry

Downsizing nie jest niczym nowym — nowe jest za to narzędzie w rękach Urzędu. W kwietniowym orzeczeniu w sprawie C-301/25 Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził, że nawet jeśli produkt spełnia wymogi prawa żywnościowego — czyli po odchudzeniu ma prawidłowo oznaczoną masę — nie wyklucza to oceny takiej praktyki pod kątem wprowadzania konsumentów w błąd na gruncie przepisów o nieuczciwych praktykach rynkowych. Innymi słowy: poprawna etykieta nie daje już immunitetu.

Prezes UOKiK sprawdzi m.in., czy zmniejszenie gramatury jest wyraźnie komunikowane oraz czy wygląd, rozmiar lub szata graficzna opakowań nie sprawiają mylnego wrażenia, że produkt się nie skurczył. Jeżeli sposób prezentacji wprowadza konsumentów w błąd — mogą paść zarzuty.

Przedsiębiorcy powinni informować o zmianach gramatury produktów w sposób jasny i czytelny. Sprawdzamy, czy komunikują takie zmiany rzetelnie, tak by konsumenci wiedzieli nie tylko, ile płacą, ale również ile produktu otrzymują po zmianie. To niezbędne, by mogli podejmować świadome decyzje zakupowe

— dodał Chróstny.

Europa już się za to zabrała

Polska nie jest tu pionierem. Szczególne rozwiązania dotyczące informowania o zmniejszeniu produktów wprowadzono lub wdraża się m.in. we Francji, na Węgrzech i w Austrii, a w Austrii i Niemczech zapadły już wyroki sądowe w sprawach shrinkflacji. Wszczęte postępowania wyjaśniające mają zweryfikować praktyki czterech koncernów i ustalić, czy potrzebne będą dalsze działania.

Dla konsumenta stawka jest prosta: shrinkflacja to podwyżka, której nie widać na paragonie. Jeśli UOKiK doprowadzi do tego, że „odchudzenie” produktu trzeba będzie komunikować równie wyraźnie jak promocję, siła znów będzie po stronie tego, kto płaci — a przy okazji uczciwiej zrobi się także dla polskich producentów, którzy z globalnymi koncernami konkurują dziś również na sztuczki z gramaturą.

Źródło: UOKiK

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA