Zbliżenie na wewnętrzne elementy elektroniczne komputera

UE importuje aż 78 proc. czipów. Bruksela chce to zmienić

24.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Unia Europejska jest uzależniona od importu półprzewodników — taka diagnoza stoi za przedstawioną przez Komisję Europejską inicjatywą Chips Act 2.0, pisze Ignacy Święcicki z Polskiego Instytutu Ekonomicznego w najnowszym „Tygodniku Gospodarczym PIE”. W Europie powstaje tylko ok. 9 proc. wartości wytwarzanej na rynku półprzewodników, a import stanowi aż 78 proc. wartości używanych w UE elementów i układów. Groźniejsze od samej skali uzależnienia są jednak wąskie gardła: pojedyncze firmy i państwa kontrolujące komponenty, których nie da się szybko zastąpić — od tajwańskich fabryk najbardziej zaawansowanych układów po chiński gal, którego ceny po nałożeniu restrykcji eksportowych wzrosły nawet dziesięciokrotnie.

Tysiąc półproduktów, siedemdziesiąt granic

Budowa nowoczesnych czipów to jeden z najbardziej złożonych łańcuchów produkcji na świecie: na końcowy produkt składa się ponad 1000 półproduktów, a w trakcie produkcji towary przekraczają granice państw 70 razy. W tym ekosystemie europejskie firmy mają silną pozycję zaledwie w kilku ogniwach — wszystkie pozostałe etapy i produkty pochodzą z innych regionów świata, przede wszystkim z Azji: Tajwanu, Korei Południowej i Chin.

Sedno problemu analityk PIE lokuje jednak gdzie indziej niż w samych statystykach importu.

Skala uzależnienia od importu może być problemem, jednak znacznie ważniejszy jest fakt, że na wielu etapach występują wąskie gardła – pojedyncze firmy produkujące komponent, którego zastąpienie nie jest możliwe w krótkim czasie

— pisze Ignacy Święcicki. Przykłady mówią same za siebie: Chiny odpowiadają za ponad 90 proc. produkcji galu i ponad 80 proc. germanu — surowców niezbędnych do produkcji układów scalonych, diod LED czy układów podczerwieni — Korea Południowa za 42 proc. produkcji kart pamięci, a w zasadzie cała produkcja najbardziej zaawansowanych półprzewodników zlokalizowana jest na Tajwanie.

Handel jako broń

Kontekst geopolityczny sprawia, że te zależności przestały być czysto biznesową statystyką.

Rosnące napięcia geopolityczne i coraz częstsze przypadki wykorzystywania przewagi technologicznej do zastraszania partnerów handlowych powodują, że kontrola nad łańcuchem dostaw półprzewodników nabiera kluczowego znaczenia

— zauważa autor analizy. Administracja amerykańska może ograniczać dostęp do własności intelektualnej czy końcowych produktów, a Chiny kontrolują surowce: eksport galu i germanu podlega restrykcjom od 2023 r., a ceny tych surowców wzrosły od tego czasu nawet dziesięciokrotnie.

Europa ma w tej rozgrywce jedną naprawdę mocną kartę: etap osadzania materiałów na płytkach krzemowych. Działają tu holenderskie koncerny ASML i ASM — pierwszy jest monopolistą na rynku najbardziej zaawansowanych maszyn do litografii EUV, niezbędnych do masowej produkcji skomplikowanych półprzewodników, drugi ma ponad 50 proc. udziału w rynku urządzeń do osadzania warstw atomowych (ALD).

Chips Act 2.0: druga próba Brukseli

Odpowiedzią Komisji Europejskiej ma być Chips Act 2.0 — przedstawiona w czerwcu br. inicjatywa zakładająca wzmocnienie europejskiego przemysłu półprzewodnikowego, większą koordynację między państwami członkowskimi (w tym w monitorowaniu łańcuchów dostaw) oraz wzmocnienie popytu na końcowe produkty. Obecnie trwają wstępne prace w Radzie UE i przygotowania w Parlamencie Europejskim.

Do przyjęcia tej inicjatywy jest jeszcze daleka droga, jednak wzrost niepewności w relacjach międzynarodowych i coraz częstsze przypadki „weaponizacji” polityki handlowej wskazują, że jest ona niezbędnym elementem budowania europejskiej odporności gospodarczej

— ocenia Święcicki.

Diagnoza PIE wpisuje się w szerszy obraz, który w ostatnich dniach rysuje się wyjątkowo ostro: Kreml przejmuje aktywa zachodnich firm, Waszyngton grozi sankcjami wtórnymi importerom rosyjskich surowców, a Pekin dozuje gal i german jak dźwignię polityczną. W świecie, w którym handel stał się bronią, 9 proc. udziału w produkcji czipów to dla kontynentu aspirującego do technologicznej suwerenności wynik alarmujący — zwłaszcza że pierwsza unijna ustawa o czipach z 2023 r. celu 20 proc. rynku nie zdołała przybliżyć. Dla Polski, która buduje własne ambicje w elektronice, kosmosie i zbrojeniach, stawka jest podwójna: bez europejskich zdolności półprzewodnikowych każdy nasz „strategiczny” przemysł — od dronów po satelity — będzie w ostatecznym rachunku wisiał na dostawach z Tajwanu i łaskawości Pekinu.

Źródło: „Tygodnik Gospodarczy” Polskiego Instytutu Ekonomicznego

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA