Mieszanie betonu w betoniarce na budowie.

Sankcje uratowały polskich producentów pap, ale cement zalewa import. Branża chce rozszerzenia CBAM

24.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 5 minut/y

Import pap i membran bitumicznych, który w 2021 r. odpowiadał równowartości 30 proc. krajowej produkcji sprzedanej, po sankcjach na wyroby asfaltowe z Rosji i Białorusi skurczył się do 7,2 proc. — wynika z raportu prof. Marka Bryxa ze Szkoły Głównej Handlowej, zaprezentowanego na konferencji Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa. Polscy producenci eksportują dziś ponad dwa razy więcej membran, niż wynosi import, ale branża ostrzega: ochrona wynika z geopolityki, nie z polityki przemysłowej UE, i może zniknąć z dnia na dzień. Dlatego producenci domagają się objęcia pap unijnym mechanizmem CBAM — cementownie, które formalnie już nim są objęte, na efekty wciąż czekają, a import cementu z Ukrainy sięgnął 1,73 mln ton.

Sankcje przemeblowały rynek

Skala zmiany jest bezprecedensowa. Według raportu „Wpływ importu materiałów budowlanych z krajów spoza Unii Europejskiej na sytuację ekonomiczną producentów polskich” w 2021 r. import pap asfaltowych w rolkach był równoważny 30 proc. krajowej produkcji sprzedanej w ujęciu tonażowym, a w 2024 r. — już tylko 7,2 proc.; wartościowo udział spadł z 27,3 do 9,5 proc. Odwróciły się też kierunki dostaw: w 2019 r. na Rosję przypadało 63 proc. wartości importu tych produktów, a na Białoruś 2,2 proc. — w 2024 r. udział obu państw spadł do zera, a 80,7 proc. mocno ograniczonego importu pochodziło z Niemiec.

Import materiałów budowlanych jest bardzo zróżnicowany w zależności od tego, o jakim materiale mówimy. Zmieniał się on oczywiście pod wpływem różnych okoliczności, ale największy wpływ miało nakładanie sankcji na Rosję w związku z napaścią na Ukrainę

— podkreślał podczas konferencji „Konkurencja, klimat i regulacje – trzy siły kształtujące sektor budowlany” na PGE Narodowym prof. dr hab. Marek Bryx ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Krajowi producenci wykorzystali osłonę: produkcja pap i innych wyrobów asfaltowych, w ostatnich latach oscylująca wokół 300 tys. t rocznie, w 2024 r. sięgnęła 320,4 tys. t — najwięcej w analizowanym od 2019 r. okresie. W szerszej kategorii wyrobów z asfaltu 2025 r. był pierwszym, w którym eksport (116,6 tys. t) przewyższył import (108,2 tys. t).

Pozycja eksportowa producentów membran bitumicznych (pap w rolkach) jest bardzo dobra, dzisiaj eksportujemy ok. 61 tys. t, a import to zaledwie 29 tys. t. To wskazuje jednoznacznie, że nasza branża ma się dobrze, że jest to zdrowy biznes, który potrafi konkurować na rynku Unii Europejskiej, pod warunkiem że mamy narzędzia, które chronią nas przed importem spoza Unii Europejskiej

— wskazuje Konrad Machula, prezes Stowarzyszenia Producentów Pap.

Cement płynie z Ukrainy

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w cemencie.

Inaczej wygląda sytuacja z cementem, gdzie był taki moment, kiedy trochę mniej go importowano, ale w ubiegłym roku import znowu sięgnął mniej więcej 1,7 mln t, czyli ok. 10 proc. krajowej produkcji. To już jest dużo. Ten import w tej chwili jest głównie z Ukrainy

— mówi prof. Bryx. Stowarzyszenie Polski Cement wskazuje, że Polska pozostaje jednym z europejskich liderów produkcji cementu, ale rynek się kurczy: w ubiegłym roku produkcja spadła o 3,2 proc. r/r, a tegoroczne prognozy mówią o 2-proc. spadku. Jednym z powodów jest właśnie import — przed wybuchem wojny, w 2021 r., z Ukrainy sprowadzono ok. 53 tys. t cementu, w ubiegłym roku już 1,73 mln t. Branża liczy, że realną ochronę przyniesie CBAM, czyli unijny mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2.

Tarcza, której brakuje papom

CBAM od 1 stycznia 2026 r. działa w systemie docelowym: nakłada na importerów obowiązki rozliczania emisji powstałych przy produkcji sprowadzanych towarów. Obejmuje jednak tylko wybrane sektory — cement, żelazo i stal, aluminium, nawozy, wodór i energię elektryczną. Pap i membran bitumicznych na tej liście nie ma, choć — jak wyliczyło Stowarzyszenie Producentów Pap — koszt emisji CO2 przy produkcji 1 mkw. membrany wynosi 1,25–2,30 zł (przy cenie uprawnień 70–130 euro za tonę), a potencjalna przewaga kosztowa importu spoza UE sięga 1,5–2,3 zł na 1 mkw.

Nasze produkty mają bardzo wysoki ślad węglowy w całym łańcuchu wartości, od momentu wydobycia surowca, czyli od etapu rafinacji ropy naftowej, poprzez cały proces produkcji najpierw surowca, a potem ostatecznego produktu. Nasi konkurenci spoza Unii Europejskiej absolutnie nie mają żadnych kosztów z tym związanych, więc wydaje nam się, że CBAM to jest podstawowe narzędzie, które powinno wejść w życie i chronić nasz przemysł

— wskazuje Machula. Tym bardziej że wyeliminowani z unijnego rynku dostawcy nie zniknęli, lecz szukają obejść.

Rosja i Białoruś, które zostały wyeliminowane z rynku Unii Europejskiej, w tym z Polski, szukają innych dróg, żeby sprzedać tu swoje towary. Wykorzystują pośrednią drogę przez inne kraje, np. Turcję albo Kazachstan. Mimo że droga transportu się wydłuża, koszty, które ponoszą producenci pozaeuropejscy, są dużo niższe od kosztów ponoszonych przez naszych producentów, przede wszystkim w związku z szeroko rozumianą ochroną środowiska. Dlatego nawet dłuższy transport może się opłacać, a i tak będzie to towar tańszy na naszym rynku

— tłumaczy ekspert SGH.

„Wyprodukujemy bezrobotnych”

Największy niepokój branży budzi to, że jej dobra kondycja wisi na sankcjach, które mogą zniknąć wraz z ewentualnym porozumieniem kończącym wojnę.

Obecna dobra sytuacja nie jest wynikiem silnej polityki przemysłowej i handlowej Unii Europejskiej, tylko wynikiem geopolityki i nałożenia sankcji na Federację Rosyjską i Białoruś. Jesteśmy chronieni ósmym pakietem sankcji, ale obawiamy się, że one znikną automatycznie z dnia na dzień. W tej sytuacji nie mamy żadnych narzędzi, które chroniłyby polski przemysł, i wrócimy do sytuacji, gdzie Federacja Rosyjska w bardzo krótkim czasie będzie w stanie zdobyć w nieuczciwy sposób dużą część polskiego rynku

— ocenia prezes Stowarzyszenia Producentów Pap. Branża nie oczekuje przy tym nowych instrumentów, lecz — jak podkreśla Machula — dobrego wykorzystania istniejących i strategicznego spojrzenia UE na przemysł, który sam wprowadza transformację klimatyczną.

Prof. Bryx dodaje do tego rachunek społeczny i przestrogę przed krótkowzrocznością taniego importu.

Musimy zdawać sobie sprawę, że to, co teraz jest tanie z zagranicy, w momencie kiedy nie będzie polskiej konkurencji, bo zakłady upadną, wcale nie będzie dalej kosztowało tyle samo. Producenci zaproponują zupełnie nowe ceny, adekwatne do tych, które są na rynku. Wspieranie tego importu jest więc bardzo krótkowzroczne i trzeba patrzeć bardziej strategicznie na to, co się może wydarzyć, a co jest elementem strategii takich państw jak Rosja czy Chiny, a nie przypadkowym elementem, który się wydarzył na rynku

— przekonuje ekonomista. Jak mówił wcześniej, po zniesieniu sankcji zerowa stawka celna na tanie wyroby mogłaby doprowadzić do zamykania zakładów w Polsce: stracimy nie tylko produkcję, ale przede wszystkim „wyprodukujemy” bezrobotnych.

Historia pap to gotowe studium przypadku dla całej unijnej debaty przemysłowej: wystarczyło odciąć nieuczciwie tanią konkurencję, by polskie zakłady z importera stały się eksporterem netto — z rekordową produkcją i zdrowym biznesem. Problem w tym, że tę lekcję odrobiono przypadkiem, sankcjami wymuszonymi przez wojnę, a nie polityką przemysłową. Cement, formalnie objęty CBAM, pokazuje z kolei, że sam mechanizm na papierze nie wystarczy, gdy import rośnie trzydziestokrotnie w cztery lata. Jeśli Unia poważnie traktuje własną transformację klimatyczną, musi też poważnie traktować przemysł, który za nią płaci — inaczej rachunek za emisje zapłacą tylko ci, którzy grają uczciwie.

Źródło: materiały z konferencji Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa

Uwagi redakcyjne

[DO WERYFIKACJI]:

  1. Nazwa agencji dystrybuującej depeszę — materiał jej nie wskazuje (stylistyka newseryjna); stopkę oparłem na organizatorze konferencji, do ewentualnej korekty.
  2. Drobna niejasność w materiale: w jednym miejscu mowa o imporcie cementu „ok. 1,7 mln t” ogółem, w innym o 1,73 mln t z samej Ukrainy — przyjąłem za materiałem, że import z Ukrainy dominuje i sięgnął 1,73 mln t; jeśli raport rozróżnia te wartości, warto doprecyzować.
  3. Materiał dwukrotnie powtarza dane o eksporcie 116,6 tys. t — w tekście użyłem ich raz.

Źródła użyte spoza wklejonego materiału: brak.

Uwaga warsztatowa: temat wzorcowo wpisuje się w linię (ochrona krajowego przemysłu, strategiczna rola państwa i UE), ale całość opiera się na głosach jednej strony — producentów; dla równowagi sygnalizuję w tekście, że tani import ma też beneficjentów (wykonawcy, inwestorzy), jedynie przez pryzmat argumentu prof. Bryxa o cenach po upadku konkurencji. Jeśli chcesz pełny steelman drugiej strony, mogę dograć stanowisko np. wykonawców budowlanych — wymagałoby to źródła zewnętrznego. Daj znać, czy nanosimy poprawki, czy składam wersję finalną do WordPressa.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA