Robert Mazurek nie chce nielegalnych imigrantów w Polsce?
W swoim najnowszym komentarzu Robert Mazurek, dziennikarz związany z Kanałem Zero, porusza kontrowersyjny temat migracji i paktu migracyjnego UE. Jego wypowiedź jest pełna emocji, ale też osobistych refleksji, które skłaniają do zastanowienia się nad przyszłością Polski.
Polska to bezpieczny kraj
Mazurek opowiada o swoich niedawnych podróżach po Europie, szczególnie do Włoch, gdzie spotkał się z lokalnymi mieszkańcami. Jak mówi, dla wielu z nich Polska kojarzy się przede wszystkim z bezpieczeństwem i porządkiem.
Wszyscy mówili mi: 'Polska? Słyszałem, że to bardzo bezpieczny kraj. Nie spieprzcie tego’
– relacjonuje.
Podkreśla, że Włosi, z którymi rozmawiał, wyrażali żal, że ich własny kraj już nie jest taki jak dawniej.
Na nas jest za późno. Na Włochy nie ma już ratunku
– mieli mu mówić.
Podobne obawy dotyczą innych państw Europy Zachodniej: Niemiec, Hiszpanii, Francji, gdzie – jak zauważa Mazurek – od lat pogarsza się sytuacja gospodarcza i bezpieczeństwo.
Paryż już nie jest powodem do dumy
Dziennikarz przyznaje, że kiedyś wysłanie dziecka na studia do Paryża było powodem do dumy, dziś jednak budzi niepokój.
Dożyliśmy czasów, gdy na wieść o tym, że twoje dziecko studiuje w Paryżu, zastanawiasz się, czy to aby bezpieczne miejsce
– mówi.
Jego córka studiuje we Francji i choć lubi to miasto, Mazurek przyznaje, że wolałby, aby uczyła się w Polsce.
Warszawa jest czystsza niż Berlin, bezpieczniejsza niż Bruksela czy Marsylia. Dlaczego mamy to tracić?
– pyta retorycznie.
Pakt migracyjny: „Polska powinna powiedzieć 'nie'”
Mazurek krytykuje unijny pakt migracyjny, który – jego zdaniem – może doprowadzić do tego, że Polska stanie się podobna do zachodnich krajów, gdzie imigracja niekontrolowana przyczyniła się do wzrostu przestępczości i problemów społecznych.
Niemiecka policja już teraz odsyła imigrantów do Polski, nie przejmując się prawem. A my? Kiwamy głowami i mówimy: 'O, jak nam przykro’
– ironizuje.
Podkreśla, że nie jest przeciwnikiem imigracji jako takiej.
Polska potrzebuje imigrantów, bo się starzejemy. Ale niech przyjeżdżają ci, którzy chcą pracować, a nie żyć z zasiłków
– mówi.
Jego zdaniem przyjmowanie każdego, kto przybędzie do Europy bez kontroli, to przepis na katastrofę.
Nie jestem rasistą. Jestem ojcem, który chce bezpiecznej Polski
Mazurek odcina się od zarzutów rasizmu.
Mam w trąbie kolor skóry imigrantów. Problemem nie jest to, jak wyglądają, tylko to, co chcą tu robić
– tłumaczy.
Przyznaje, że pomagał uchodźcom i jeździł do Afryki, ale nie zgadza się na to, by Polska stała się kolejnym krajem, gdzie imigracja prowadzi do chaosu.
Chcę, żeby Polska była czysta i bezpieczna. Chcę, żeby moje córki i ich przyjaciele mogli wieczorem wyjść na spacer bez strachu
– podsumowuje.
Wybory, które zadecydują o przyszłości
Mazurek kończy swoją wypowiedź mocnym akcentem:
Te wybory prezydenckie są także o tym. Czy chcemy Polski otwartej, ale rozsądnej, czy Polski, która bezrefleksyjnie podda się unijnym pomysłom, narażając nasze bezpieczeństwo?
Jego słowa są wyraźnym głosem w dyskusji o przyszłości kraju – głosem, który wielu uzna za kontrowersyjny, ale który na pewno znajdzie swoich zwolenników.
Źródło: Kanał Zero









