Robert Mazurek nie chce nielegalnych imigrantów w Polsce?

28.03.2025
Rafał Dobrzyński
Czas czytania: 2 minut/y

W swoim najnowszym komentarzu Robert Mazurek, dziennikarz związany z Kanałem Zero, porusza kontrowersyjny temat migracji i paktu migracyjnego UE. Jego wypowiedź jest pełna emocji, ale też osobistych refleksji, które skłaniają do zastanowienia się nad przyszłością Polski.

Polska to bezpieczny kraj

Mazurek opowiada o swoich niedawnych podróżach po Europie, szczególnie do Włoch, gdzie spotkał się z lokalnymi mieszkańcami. Jak mówi, dla wielu z nich Polska kojarzy się przede wszystkim z bezpieczeństwem i porządkiem.

Wszyscy mówili mi: 'Polska? Słyszałem, że to bardzo bezpieczny kraj. Nie spieprzcie tego’ 

– relacjonuje.

Podkreśla, że Włosi, z którymi rozmawiał, wyrażali żal, że ich własny kraj już nie jest taki jak dawniej.

Na nas jest za późno. Na Włochy nie ma już ratunku 

– mieli mu mówić.

Podobne obawy dotyczą innych państw Europy Zachodniej: Niemiec, Hiszpanii, Francji, gdzie – jak zauważa Mazurek – od lat pogarsza się sytuacja gospodarcza i bezpieczeństwo.

Paryż już nie jest powodem do dumy

Dziennikarz przyznaje, że kiedyś wysłanie dziecka na studia do Paryża było powodem do dumy, dziś jednak budzi niepokój.

Dożyliśmy czasów, gdy na wieść o tym, że twoje dziecko studiuje w Paryżu, zastanawiasz się, czy to aby bezpieczne miejsce 

– mówi.

Jego córka studiuje we Francji i choć lubi to miasto, Mazurek przyznaje, że wolałby, aby uczyła się w Polsce.

Warszawa jest czystsza niż Berlin, bezpieczniejsza niż Bruksela czy Marsylia. Dlaczego mamy to tracić?

– pyta retorycznie.

Pakt migracyjny: „Polska powinna powiedzieć 'nie'”

Mazurek krytykuje unijny pakt migracyjny, który – jego zdaniem – może doprowadzić do tego, że Polska stanie się podobna do zachodnich krajów, gdzie imigracja niekontrolowana przyczyniła się do wzrostu przestępczości i problemów społecznych.

Niemiecka policja już teraz odsyła imigrantów do Polski, nie przejmując się prawem. A my? Kiwamy głowami i mówimy: 'O, jak nam przykro’ 

– ironizuje.

Podkreśla, że nie jest przeciwnikiem imigracji jako takiej.

Polska potrzebuje imigrantów, bo się starzejemy. Ale niech przyjeżdżają ci, którzy chcą pracować, a nie żyć z zasiłków

– mówi.

Jego zdaniem przyjmowanie każdego, kto przybędzie do Europy bez kontroli, to przepis na katastrofę.

Nie jestem rasistą. Jestem ojcem, który chce bezpiecznej Polski

Mazurek odcina się od zarzutów rasizmu.

Mam w trąbie kolor skóry imigrantów. Problemem nie jest to, jak wyglądają, tylko to, co chcą tu robić 

– tłumaczy.

Przyznaje, że pomagał uchodźcom i jeździł do Afryki, ale nie zgadza się na to, by Polska stała się kolejnym krajem, gdzie imigracja prowadzi do chaosu.

Chcę, żeby Polska była czysta i bezpieczna. Chcę, żeby moje córki i ich przyjaciele mogli wieczorem wyjść na spacer bez strachu 

– podsumowuje.

Wybory, które zadecydują o przyszłości

Mazurek kończy swoją wypowiedź mocnym akcentem:

Te wybory prezydenckie są także o tym. Czy chcemy Polski otwartej, ale rozsądnej, czy Polski, która bezrefleksyjnie podda się unijnym pomysłom, narażając nasze bezpieczeństwo?

Jego słowa są wyraźnym głosem w dyskusji o przyszłości kraju – głosem, który wielu uzna za kontrowersyjny, ale który na pewno znajdzie swoich zwolenników.

Źródło: Kanał Zero

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA