Polowanie na sygnalistę w Warszawie. Jak ludzie Trzaskowskiego „dojechali” urzędnika z ZDM
Rafał Trzaskowski obiecywał mu pełną ochronę, a podlegli prezydentowi urzędnicy wyrzucili go z pracy i oszukali na pieniądzach. Kulisy afery w Warszawskim Zarządzie Dróg Miejskich (ZDM) obnażają brutalną rzeczywistość: w stolicy zgłaszanie nieprawidłowości kończy się zawodowym wyrokiem. Do tego porażające ustalenia Państwowej Inspekcji Pracy, które jednoznacznie zadają kłam oficjalnym oświadczeniom warszawskiego ratusza.
- Spór o ubezpieczenia aut: Pan Piotr (specjalista z warszawskiego ZDM) oraz dwójka innych pracowników odmówili ubezpieczania przejętych przez miasto wraków bez pisemnego polecenia służbowego.
- Oficjalna ochrona: 17 listopada 2025 roku pan Piotr otrzymał oficjalny status sygnalisty chronionego przez Prezydenta m.st. Warszawy.
- Natychmiastowy odwet: Mimo ochrony, ZDM drastycznie obniżył urzędnikowi dodatki motywacyjne, pozbawił go podwyżki, a 16 stycznia 2026 roku dyscyplinarnie go zwolnił.
- Ratusz mija się z prawdą: Rafał Trzaskowski i ZDM twierdzili, że nic nie wiedzieli o statusie sygnalisty, a powodem zwolnienia była „zła jakość pracy”.
- Twarde dowody PIP: Kontrola Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie potwierdziła złamanie prawa przez ZDM, zaniżenie ekwiwalentu za urlop i wszczęła postępowanie wykroczeniowe przeciwko miejskiej jednostce.
Urzędnicze veto w Warszawie: Wszystko zaczęło się od wraków
Historia, którą ujawniono na łamach portalu zero.pl, to gotowy scenariusz na thriller polityczno-urzędniczy dziejący się w samym sercu stolicy. W marcu 2025 roku trzyosobowy zespół specjalistów w Warszawskim Zarządzie Dróg Miejskich – w tym pan Piotr – otrzymał polecenie ubezpieczania samochodów przejętych przez miasto.
Urzędnicy wykazali się rzadko spotykaną w biurokracji trzeźwością umysłu. Uznali, że skoro nie ma jeszcze prawomocnych wyroków dotyczących aut, ubezpieczanie ich za publiczne pieniądze warszawiaków jest prawnie wątpliwe – dotychczasowi właściciele wciąż mogli je odzyskać. Poprosili przełożonego o jedno: polecenie na piśmie.
Reakcja dyrekcji warszawskiego ZDM? Kategoryczna odmowa. A potem ruszyła lawina szykan.
Od nagród do „złośliwych” zadań. Jak Warszawa niszczy urzędników
Przez lata pan Piotr był chwalony, a jego pensję regularnie zasilały wysokie dodatki motywacyjne. Po tym, jak zażądał „podkładki” na piśmie, z dnia na dzień stał się – w oczach szefostwa – najgorszym pracownikiem.
Scenariusz mobbingowy w stołecznych urzędach bywa bezwzględny. Gdy trójka urzędników postawiła się przełożonym, dostała zadanie „nie do odrzucenia”: stworzenie założeń do platformy elektronicznej licytacji aut. Gdy pan Piotr i koledzy zgłosili, że są urzędnikami, a nie programistami czy informatykami, ZDM miał już gotowy pretekst: „Nie wykonują kolejnego polecenia”.
Zdesperowany pan Piotr postanowił walczyć o prawdę. Przeszedł oficjalną ścieżkę i w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy uzyskał status sygnalisty. Od 5 listopada 2025 roku objęty był bezwzględną ochroną prawną. Wobec takiego pracownika nie wolno podjąć żadnych działań odwetowych.
Rafał Trzaskowski dał słowo. Podległy mu Zarząd Dróg Miejskich postanowił je złamać.
Dowód kłamstwa: Tajna notatka służbowa z ZDM
Po publikacji pierwszego tekstu, warszawski ratusz oraz ZDM ruszyli do medialnej kontrofensywy. Urzędnicy wydali oświadczenie: ZDM zwalniając pana Piotra nie wiedział, że jest on sygnalistą. Sam prezydent Rafał Trzaskowski publicznie bagatelizował sprawę, sugerując, że przepisy o sygnalistach nie dają „bezwzględnej ochrony na wszystko”, a pan Piotr po prostu źle pracował.
Panie Prezydencie Trzaskowski, kłamał Pan. Oto dowody.
Portal zero.pl dotarł do wewnętrznej notatki służbowej sporządzonej w ZDM dokładnie 26 stycznia 2026 roku. Widnieją na niej podpisy trzech urzędników. Czytamy w niej czarno na białym, że podczas procedury zwolnienia pan Piotr odmówił podpisu, argumentując, że posiada pismo od Prezydenta Warszawy zakazujące jakichkolwiek działań odwetowych. Co więcej – na prośbę jednej z urzędniczek (pani Godlewskiej) pan Piotr to pismo fizycznie okazał. ZDM wiedział o ochronie. I z premedytacją ją zignorował.
Kontrola PIP w Warszawie: Miejska jednostka oszukała sygnalistę na pieniądze
Jeśli ktokolwiek wierzy w narrację Rafała Trzaskowskiego o „złej jakości pracy” urzędnika, z błędu wyprowadzają oficjalne wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy (Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie). Liczby nie kłamią:
- I kwartał 2025 (przed konfliktem): Dodatek motywacyjny pana Piotra wynosił 752,58 zł miesięcznie.
- II kwartał 2025 (po prośbie o pismo): Dodatek spada do średnio 499,50 zł.
- III kwartał 2025 (eskalacja konfliktu): W jednym miesiącu urzędnik dostaje 113,22 zł, w kolejnym 0 zł, w trzecim 153,18 zł.
PIP czarno na białym wykazał również, że na początku 2026 roku ZDM bezprawnie pozbawił pana Piotra wynegocjowanej dla wszystkich pracowników podwyżki, a na koniec oszukał go na ekwiwalencie za niewykorzystany urlop, wypłacając zaniżoną kwotę.
Finał? Inspektor pracy zastosował środki prawne i wszczął postępowanie wykroczeniowe przeciwko ZDM. W języku faktów oznacza to jedno: warszawska jednostka budżetowa złamała prawo, mszcząc się na człowieku, który sprzeciwił się układowi.
1. Czy to pierwszy przypadek, kiedy urzędnicy obecnej władzy niszczą sygnalistów? Nie. To stała, patologiczna praktyka w polskich ministerstwach i samorządach. Podobnie zachował się minister nauki Dariusz Wieczorek, który poufną skargę sygnalistki z Uniwersytetu Szczecińskiego przekazał wprost oskarżanemu rektorowi (co kosztowało go stanowisko). Z kolei w Instytucie Pileckiego wiceminister kultury Marta Cieńkowska przekazała zgłoszenie Hannie Radziejowskiej jej przełożonemu, który natychmiast ją zwolnił (po interwencji dziennikarzy Radziejowska wróciła do pracy, a dyrektor stracił posadę). Warszawa pod wodzą Trzaskowskiego wpisuje się w ten czarny trend.
2. Jakie konsekwencje grożą Zarządowi Dróg Miejskich w Warszawie za złamanie ustawy o sygnalistach?Państwowa Inspekcja Pracy już wszczęła postępowanie wykroczeniowe. Odrębną kwestią pozostaje odpowiedzialność karna. Zgodnie z polskim prawem, podejmowanie działań odwetowych wobec sygnalisty oraz ujawnienie jego tożsamości jest przestępstwem zagrożonym karą grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności do lat 2.
3. Czy pan Piotr ma szansę na powrót do pracy w strukturach m.st. Warszawy? Ustalenia PIP oraz twarde dowody w postaci notatek służbowych stanowią potężny oręż w Sądzie Pracy. Pan Piotr ma ogromne szanse na wygranie procesu o bezskuteczność wypowiedzenia, przywrócenie do pracy oraz wypłatę pełnego odszkodowania wraz z zaległymi dodatkami i zaniżonym ekwiwalentem. Pytanie brzmi: czy Rafał Trzaskowski będzie miał cywilną odwagę, by przeprosić warszawskiego urzędnika przed wyrokiem sądu?









