Liderka AFD przedstawiła w Strasburgu plan przebudowy UE. Dopuszcza nawet wyjście Niemiec z Schengen
Współprzewodnicząca Alternatywy dla Niemiec (AfD) Alice Weidel zaprezentowała podczas wizyty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu propozycje swojej partii dotyczące Unii Europejskiej, która — jak mówiła — „poważnie wymaga reform”, informuje Deutsche Welle. Plan AfD opiera się na trzech filarach: pomocniczości, odpowiedzialności i suwerenności, a wśród postulatów znalazło się przeniesienie decyzji do parlamentów narodowych i — w razie niewydolności ochrony granic zewnętrznych — opuszczenie strefy Schengen.
Pomocniczość, odpowiedzialność, suwerenność
Chcielibyśmy przebudować i zreformować Unię Europejską. Chcielibyśmy oprzeć Unię Europejską na trzech głównych zasadach: pierwszą jest pomocniczość, drugą odpowiedzialność, a trzecią suwerenność
— powiedziała Alice Weidel.
Mówiąc o pomocniczości — idei, zgodnie z którą władza powinna być ulokowana możliwie najbliżej obywateli — Weidel podkreślała, że kompetencje należy umieścić na „najniższym szczeblu decyzyjnym”: ani państwo, ani niepochodząca z wyborów Komisja Europejska nie powinny jej zdaniem ingerować w prywatne decyzje obywateli.
Jako ekonomistka oceniła, że Unia „nie jest już grupą suwerennych państw”, a decyzje na poziomie suwerennym powinny zapadać w parlamentach narodowych, gdzie zasiadają wybrani przedstawiciele — nie w Brukseli czy Strasburgu. Przysługujące niewybieranej w wyborach Komisji prawo inicjatywy ustawodawczej nazwała „ogromnym zakłóceniem mechanizmów kontroli i równowagi” oraz demokratycznego procesu decyzyjnego.
W ramach filaru odpowiedzialności Weidel zarzuciła Unii nieprzestrzeganie własnych reguł — m.in. w kwestii długu publicznego oraz tego, czy Europejski Bank Centralny powinien lub może go gwarantować.
„Jeśli Schengen nie działa, musimy z niego wyjść”
Trzeci filar to suwerenność państw w ochronie granic. Weidel przekonywała, że jeśli Unia nie jest w stanie chronić granic zewnętrznych, decyzja o ochronie granic narodowych należy do suwerennych państw.
Jeśli Schengen się skończył, jeśli Schengen nie działa, to musimy wyjść z Schengen i chronić nasze granice
— mówiła o strefie otwartych granic obejmującej większość terytorium UE. Dodała, że w razie niezdolności Unii do ochrony granic zewnętrznych państwa powinny mieć „prawo weta, by wypisać się z tego chaosu”.
Co na to fakty
Deutsche Welle zestawia postulaty szefowej AfD ze stanem obecnym. Jak zauważa redakcja, w zdecydowanej większości kluczowych obszarów polityki publicznej decyzje już dziś zapadają na poziomie narodowym: rządy państw członkowskich decydują o polityce zagranicznej i obronnej, finansach, zdrowiu czy edukacji. Istotne wyjątki, przeciwko którym występuje Weidel, to polityka fiskalna i zasada pierwszeństwa prawa unijnego — przy czym oba te rozwiązania zostały przyjęte za zgodą suwerennych państw członkowskich. Podobnie w kwestii granic: choć Unia utrzymuje agencję Frontex, za ochronę granic zewnętrznych strefy Schengen i UE odpowiadają władze krajowe.
Wystąpienie w Strasburgu wpisuje się w prezentowaną od dawna linię Weidel wobec Brukseli. Na początku 2024 roku polityczka mówiła w wywiadzie dla „Financial Times” — który relacjonowała agencja dpa — że gdyby reforma UE w duchu postulatów AfD się nie powiodła, właściwym rozwiązaniem byłoby referendum w sprawie wyjścia Niemiec z Unii na wzór brytyjski.
AfD a Konfederacja
Postulaty szefowej AfD w wielu punktach pokrywają się z programem europejskim Konfederacji. Ogłoszona przed wyborami do PE „piątka” tej partii — opublikowana na jej stronie — zapowiadała: powstrzymanie Zielonego Ładu, zatrzymanie nielegalnej imigracji, „nie dla euro, tak dla polskiej waluty i gotówki”, zablokowanie unijnych podatków oraz „nie dla zmiany traktatów, tak dla prawa polskiego nad unijnym”. Ten ostatni punkt to lustrzane odbicie sprzeciwu Weidel wobec zasady pierwszeństwa prawa UE, a wątek graniczny — bliźniaczy wobec jej trzeciego filaru. W programie „Po stronie Polski” Konfederacja domagała się ponadto — jak relacjonował portal DoRzeczy.pl — wypowiedzenia unijnego pakietu klimatycznego, zablokowania „Fit for 55″ oraz odrzucenia KPO jako instrumentu, który „ogranicza suwerenność i przyznaje Brukseli kompetencje, które nie wynikają z traktatów”.
Widać jednak różnice rozłożenia akcentów. Weidel w Strasburgu uderzała przede wszystkim w architekturę instytucjonalną — Komisję, prawo inicjatywy, EBC — i otwarcie dopuściła wyjście z Schengen, a w przeszłości także referendum o wyjściu Niemiec z UE. Konfederacja oficjalnie nie postuluje polexitu ani opuszczenia Schengen: jej program mówi o renegocjacji traktatów i odzyskiwaniu kompetencji, a na pierwszym planie stawia kwestie gospodarcze — klimat, walutę i podatki — które w strasburskim wystąpieniu Weidel niemal nie wybrzmiały.
Jeden obóz, dwie frakcje i polski spór o AfD
Programowa bliskość ma też wymiar instytucjonalny — i to on najlepiej pokazuje napięcia wewnątrz europejskiej prawicy. Jak ustaliła PAP po wyborach europejskich, delegacja Konfederacji podzieliła się w PE: europosłowie Nowej Nadziei współtworzą z AfD frakcję Europa Suwerennych Narodów — Stanisław Tyszka został jej współprzewodniczącym — natomiast Anna Bryłka i Tomasz Buczek z Ruchu Narodowego weszli do Patriotów dla Europy, grupy firmowanej przez Viktora Orbana i Marine Le Pen, w której zasiadają m.in. węgierski Fidesz, francuskie Zjednoczenie Narodowe, austriacka FPÖ i czeskie ANO. Jak podawał Euronews, partie ESN łączy sprzeciw wobec unijnego podejścia do migracji, Zielonego Ładu i pomocy wojskowej dla Ukrainy.
Z naszymi sojusznikami będziemy przeciwstawiać się szaleńczej polityce klimatycznej UE, zagrażającej stabilności naszych państw i Europy, polityce imigracyjnej i próbom budowy europejskiego superpaństwa
— pisał na platformie X Tyszka, cytowany przez „Rzeczpospolitą”.
Sojusz z AfD budzi jednak spory w samej Konfederacji. Bryłka oceniała — jak przypominała „Rzeczpospolita” — że współpraca z Alternatywą dla Niemiec jest „sprzeczna z interesami Polski”; wśród punktów spornych komentatorzy wymieniają prorosyjskie zapisy programu AfD (postulat zakończenia polityki sankcji i odprężenia w relacjach z Moskwą), poparcie dla odbudowy Nord Streamu oraz powracające u części polityków tej partii wypowiedzi o rewizji granicy z Polską. Obie frakcje potrafią przy tym grać do jednej bramki: inicjatywę Patriotów dla Europy w sprawie zawieszenia Zielonego Ładu publicznie poparła w PE właśnie Bryłka.
Strasburskie wystąpienie Weidel pokazuje więc szerszy obraz: europejska prawica narodowa — od AfD, przez Patriotów Orbana i Le Pen, po obie nogi Konfederacji — mówi zbieżnym językiem pomocniczości, suwerenności i prymatu prawa krajowego, ale różni się tym, jak daleko chce się posunąć: od renegocjacji traktatów po warunkowe wyjście z Schengen czy referendum o opuszczeniu Unii. Dla polskiego czytelnika istotne jest i to, że oś sporu biegnie nie tylko między tym obozem a Brukselą, lecz także wewnątrz niego — wzdłuż pytań o Rosję, Nord Stream i granicę na Odrze, w których interesy Berlina i Warszawy rozchodzą się niezależnie od wspólnych haseł.
I to właśnie ta pierwsza kwestia jest kluczowa. Można spierać się o pomocniczość, prymat prawa czy kształt Schengen — to spory o architekturę Unii, w których argumenty Weidel mieszczą się w ramach europejskiej debaty. Największym problemem AfD pozostaje jednak jej stosunek do Rosji: partia w swoim programie uznaje odprężenie w relacjach z Moskwą za warunek trwałego pokoju w Europie, domaga się zakończenia polityki sankcji i odbudowy Nord Streamu, a współtworzona przez nią frakcja sprzeciwia się pomocy wojskowej dla walczącej Ukrainy. Z perspektywy państwa frontowego, jakim jest Polska, żadna zbieżność w sprawach klimatu, traktatów czy migracji nie uniewinnia formacji, która bezpieczeństwo regionu chce oprzeć na porozumieniu z agresorem — i to po tej linii, a nie po linii haseł o suwerenności, biegnie prawdziwa granica między środkowoeuropejską prawicą a AfD.
Źródło: DW, PAP










