Najdroższy system kaucyjny w Europie? Polacy mogą przepłacić blisko miliard złotych rocznie
Polski system kaucyjny może kosztować producentów nawet 25,2 mld zł w ciągu najbliższej dekady — o 9–10 mld zł więcej niż porównywalne systemy w innych krajach europejskich — wynika z opublikowanego 20 października raportu Deloitte „System kaucyjny 2026 – rok po starcie”, sfinansowanego przez Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie. Branża piwowarska apeluje o pilną nowelizację ustawy kaucyjnej, która ma wyeliminować zbędne koszty, uszczelnić rozliczenia między operatorami i na stałe zagwarantować browarom możliwość prowadzenia własnych systemów zbiórki butelek zwrotnych.
Pięć miliardów opakowań w pierwszym roku
System kaucyjny wystartował w Polsce 1 października 2025 roku i objął butelki z tworzyw sztucznych do 3 litrów oraz puszki metalowe do 1 litra. W ciągu pierwszych 12 miesięcy konsumenci zwrócili 5 mld opakowań — głównie poprzez niemal 23,5 tys. automatów i ponad 40 tys. punktów zbiórki manualnej. Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska, przywołanych w raporcie, sieć obejmuje już prawie 65 tys. punktów zwrotu, a 88 proc. zwrotów realizują automaty RVM.
Skala systemu będzie rosła: według prognoz Deloitte od 2028 roku osiągnie on docelową wielkość około 9,7 mld opakowań rocznie — w tym ok. 5,5 mld butelek z tworzyw sztucznych i 4,2 mld puszek. Poziom zwrotów ma wzrosnąć z około 70 proc. w 2026 roku do około 90 proc. od 2028 roku.
Dwa razy drożej niż w Rumunii i na Słowacji
Problemem — zdaniem autorów raportu — nie jest sama zbiórka, lecz koszty jej organizacji. Opłata producencka przypadająca na jednorazową butelkę PET jest w Polsce około 1,7 razy wyższa od średniej dla porównywanych rynków, a w przypadku puszki metalowej — aż 7,3 razy wyższa. Stawki za zbiórkę automatyczną są blisko 52 proc. wyższe niż średnia z europejskich rynków referencyjnych, a opłaty za zbiórkę ogółem — o 56 proc. wyższe.
Model oparty na wielu operatorach niewątpliwie zwiększa złożoność organizacyjną całego przedsięwzięcia. Konieczność utrzymywania przez poszczególnych operatorów odrębnej infrastruktury logistycznej i informatycznej oraz procesów administracyjnych prowadzi do powielania części zasobów, a tym samym zwiększa koszty funkcjonowania systemu. W rezultacie, przy założeniu docelowego poziomu zbiórki wynoszącego 90 proc., roczne wydatki ponoszone przez wprowadzających w związku z funkcjonowaniem systemu w Polsce mogą sięgnąć około 1,5 mld zł i być około dwukrotnie wyższe niż wynikałoby to z zastosowania poziomów stawek stosowanych w analogicznych systemach w krajach o zbliżonej skali, takich jak Rumunia czy Słowacja
— mówi Joanna Leoniewska-Gogola, liderka zespołu circular economy w Deloitte.
Największym kosztem w systemie jest tzw. handling fee — opłata za zbiórkę wypłacana punktom handlowym. Jej stawki nie są regulowane centralnie, lecz wynikają z uzgodnień rynkowych, a producenci, którzy ostatecznie pokrywają te wydatki poprzez opłatę producencką, są pozbawieni wpływu na ich wysokość. Operatorzy rywalizują o punkty zbiórki, oferując im coraz wyższe wynagrodzenia — a rachunek za tę rywalizację trafia do ustawowo zobowiązanych do finansowania systemu producentów, argumentuje Związek Browary Polskie.
Nie kwestionujemy potrzeby istnienia systemu kaucyjnego. Kwestionujemy model, w którym osiąganie celów środowiskowych kosztuje polskich producentów i konsumentów znacznie więcej niż w innych krajach Europy. Skala dodatkowych obciążeń może sięgać blisko miliarda złotych rocznie, a polski konsument zapłaci za system prawie 2 razy więcej niż mieszkaniec Rumunii czy Słowacji. Dlatego potrzebujemy pilnej nowelizacji ustawy, która pozwoli osiągać te same cele środowiskowe skuteczniej i znacznie niższym kosztem
— mówi Mieszko Musiał, prezes zarządu Związku Browary Polskie.
Równoległe trasy, wspólny rachunek
Wielość operatorów doprowadziła — według raportu — do powielania infrastruktury, równoległych tras logistycznych i braku wspólnych standardów wymiany danych o przepływach surowcowych i finansowych. Różne frakcje opakowań (butelki PET i puszki) zbierane są łącznie, co wymusza dodatkowy transport i sortowanie oraz powoduje straty surowca. Brak jednolitych zasad rozliczeń i nadzoru stwarza przy tym — zdaniem związku — ryzyko nieuzasadnionego zawyżania kosztów, nierównego traktowania producentów i finansowania jednej frakcji opakowań kosztem drugiej.
Producenci są zobowiązani ustawowo do finansowania systemu, ale nie mają wystarczającego wpływu na wysokość ponoszonych kosztów. Nie może być tak, że jedna frakcja finansuje zbiórkę innej, operatorzy decydują o wydatkach, zaś producenci, a w konsekwencji konsumenci, otrzymują rachunek bez możliwości zweryfikowania jego zasadności. System realizujący obowiązki środowiskowe musi działać według przejrzystych reguł, pod odpowiednim nadzorem państwa. Nie powinien być źródłem nieuzasadnionych korzyści finansowych dla wybranych uczestników rynku
— dodaje Musiał.
Butelka zwrotna: sprawdzony obieg zamknięty kontra 2 mld zł dodatkowych kosztów
Najwięcej obaw branży budzi planowane rozszerzenie powszechnego systemu o szklane butelki wielokrotnego użytku. Dobrowolny depozyt funkcjonuje w Polsce — głównie w branży piwowarskiej — od 30 lat, osiąga poziomy zwrotów rzędu 90 proc. i wykorzystuje tę samą flotę samochodów do przywozu pełnych i odbioru pustych butelek. Według scenariuszy Deloitte włączenie butelek zwrotnych do powszechnego modelu operatorskiego mogłoby oznaczać dodatkowe opłaty producenckie od 1,2 do 2 mld zł rocznie.
Wydłużenie łańcucha logistycznego, dodatkowe przeładunki i konieczność sortowania mogą prowadzić do dodatkowego nakładu pracy. Paradoksalnie, organizacja nowej centralnej logistyki może sprawić, że koszt pozyskania umytej butelki wielokrotnego użytku będzie bliski cenie zakupu nowej butelki jednorazowej, co może być niezgodne z zasadą gospodarki obiegu zamkniętego
— mówi dr inż. Jacek Pietrzyk, główny specjalista Sustainability & Infrastructure w Deloitte.
Dlatego związek domaga się, by możliwość prowadzenia własnych producenckich systemów zbiórki butelek zwrotnych została zagwarantowana na stałe — również po 2028 roku.
Siedem postulatów branży
Browary Polskie apelują do rządu o nowelizację ustawy kaucyjnej obejmującą: uregulowanie opłat za zbiórkę i rozliczeń między operatorami tak, by odzwierciedlały rzeczywiste koszty i uwzględniały przychody ze sprzedaży surowców; uporządkowanie akcjonariatu operatorów w celu wyeliminowania nieuprawnionych zysków; zwiększenie przejrzystości i kontrolę rozliczeń przez organy państwowe; rozdzielenie rozliczania oraz zbiórki i przewozu puszek i butelek PET, by każda frakcja finansowała własne koszty; obowiązek przekazywania przez operatorów dokumentów potwierdzających recykling (DPR), a także ustawową gwarancję prowadzenia przez producentów własnych systemów zbiórki opakowań wielokrotnego użytku. Podobny kierunek wskazują autorzy raportu: ich zdaniem przed rozszerzaniem systemu o kolejne frakcje konieczne jest doprecyzowanie rozliczeń międzyoperatorskich (tzw. clearingu) opartych na koszcie netto w podziale na frakcje oraz standaryzacja wymiany danych.
Raport został sfinansowany przez Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, a Deloitte zastrzega, że zaprezentowane wnioski i rekomendacje są rezultatem niezależnej analizy. Spór o kształt systemu kaucyjnego nie jest przy tym akademicki: przy docelowej skali blisko 10 mld opakowań rocznie każdy grosz różnicy w kosztach jednostkowych przekłada się na setki milionów złotych — które producenci wliczą w cenę napojów, a ostatecznie zapłaci je konsument przy sklepowej kasie.
Źródło: Związek Browary Polskie, Deloitte










