Meta nie stawiła się w Sejmie. Gawkowski chce miliarda złotych kary
Przedstawiciele Mety nie przyszli w środę na posiedzenie sejmowej Komisji Cyfryzacji, gdzie mieli tłumaczyć się z oszukańczych reklam pojawiających się na platformach koncernu — poinformował w czwartek w Porannej rozmowie w RMF FM wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Szef resortu zapowiedział, że domaga się dla Mety miliarda złotych kary i buduje w tej sprawie europejską koalicję — pozytywnie odpowiedziały już Finlandia i Dania — a temat omawiał z przewodniczącą Komisji Europejskiej.
„Facebook powinien się nazywać fejk book”
Sejmowa komisja chciała wysłuchać przedstawicieli koncernu w sprawie fałszywych reklam — o zarabianie na reklamach oszustów publicznie oskarża platformę m.in. Rafał Brzoska. Nikt z firmy się nie stawił, co wicepremier skomentował wyjątkowo ostro.
Meta to korporacja, która nie szanuje obywateli. Bo to, że nie przyszli wytłumaczyć się przed komisją sejmową, dlaczego na ich profilach pojawiają się oszukańcze reklamy i oszukują Polaków, to jest skandal, trzeba to nazywać po imieniu. Stchórzyli. Facebook powinien się dziś nazywać „fejk news” albo „fejk book”
— powiedział w RMF FM Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji.
Miliard kary i koalicja państw
Zapowiedziana sankcja ma mieć wymiar europejski, a jej wysokość — zdaniem ministra — jeszcze wzrośnie.
Kary dla Meta — miliard złotych — domagam się i tworzę koalicję europejską z innymi partnerami. Pozytywnie odpowiedziały Finlandia i Dania. […] Ta kara będzie zwiększona. Rozmawiałem z przewodniczącą Komisji Europejskiej na ten temat
— poinformował Gawkowski. Jak dodał, platforma musi liczyć się z tym, że politycy będą ją „piętnowali”, a Meta za nieobecność na posiedzeniu komisji „dostanie karę”.
Wcześniej czy później będą regulacje, które nie pozwolą im w Polsce nikogo oszukiwać. Taka jest o nich prawda i nie dajmy się sobie wmówić, że dzisiaj wielka korporacja może wszystko. Ministerstwo Cyfryzacji osobiście będzie trzymało Facebooka za gardło
— zapowiedział wicepremier.
Na razie miliard złotych pozostaje żądaniem ministra, nie decyzją żadnego organu — Gawkowski nie sprecyzował w rozmowie, w jakim trybie kara miałaby zostać nałożona ani kto formalnie miałby ją wymierzyć. Puste krzesła Mety w Sejmie mówią jednak własnym głosem: koncern, który w Polsce zarabia na reklamach — także tych oszukańczych — nie uznał za konieczne odpowiadać przed polskim parlamentem. Spór o to, czy państwo średniej wielkości potrafi wyegzekwować cokolwiek od globalnej platformy, właśnie przeszedł z fazy deklaracji do próby sił.
Źródło: RMF FM (Poranna rozmowa, 18.09.2026)









