Frankowicze byli tylko przygrywką? Podważanie WIBOR-u może kosztować niemal tyle, ile ich cały kapitał
Na koniec 2025 roku w pierwszej instancji toczyło się ponad 2,7 tys. postępowań dotyczących kredytów złotowych opartych na wskaźniku WIBOR, a według Związku Banków Polskich na koniec lipca było ich już ponad 3,8 tys. — wynika z raportu Instytutu Sobieskiego, o którym informuje agencja Newseria. Autorzy szacują, że w skrajnym scenariuszu powszechnego kwestionowania umów sektor bankowy zapłaciłby nawet 283,7 mld zł — sumę zbliżoną do całego kapitału własnego banków, który na koniec 2025 roku wyniósł 322 mld zł. ZBP podkreśla, że takiej kwoty sektor by nie udźwignął, a część instytucji czekałaby przymusowa restrukturyzacja. Na razie jednak banki wygrały wszystkie 277 zakończonych spraw.
Stawka większa niż franki
Raport „Wpływ podważania stawki referencyjnej WIBOR na stabilność sektora finansowego oraz na gospodarkę Polski” szacuje łączne koszty dla banków — w zależności od prawdopodobieństwa pozwów — w przedziale od 78,7 mld zł do 283,7 mld zł.
Skala potencjalnych konsekwencji dla przegranych banków byłaby ogromna i znacznie większa niż to, co widzieliśmy w przypadku kredytów frankowych. Oszacowaliśmy, że te konsekwencje wyniosłyby ponad 284 mld zł. To jest suma zbliżona do łącznych kapitałów banków, czyli coś, co mogłoby doprowadzić do prawie wyzerowania kapitału. Niektóre banki by upadły, a inne miałyby poważne problemy z udzieleniem kredytów. Polska gospodarka na pewno by ucierpiała
— mówi agencji Newseria Leszek Skiba, prezes Instytutu Sobieskiego, współautor raportu.
Dla porównania skali: rezerwy na spory frankowe, tworzone przez sześć lat, sięgnęły ponad 102 mld zł, a rekordowy roczny poziom rezerw w całym sektorze (2023 rok) nie przekroczył 20 mld zł. Zgromadzenie 284 mld zł zajęłoby bankom około 15 lat.
Serce systemu warte 6 bln zł
WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate) wyznacza stopę procentową, po jakiej banki są gotowe pożyczać sobie środki na określony termin — ale jego rola dawno wykroczyła poza rynek międzybankowy. Według raportu łączna wartość aktywów finansowych wykorzystujących WIBOR wynosiła na koniec 2024 roku ponad 6 bln zł wraz z instrumentami pochodnymi, czyli równowartość około 167 proc. polskiego PKB. Ponad 1 bln zł przypada na aktywa banków i SKOK-ów, w tym kredyty hipoteczne (305,6 mld zł), kredyty dla przedsiębiorstw (266,9 mld zł) i dłużne papiery wartościowe (280,2 mld zł). Do tego dochodzi rynek obligacji opartych na WIBOR-ze o wartości 480,7 mld zł, w tym obligacje skarbowe za 293,1 mld zł.
WIBOR to wskaźnik ceny pieniądza, czyli coś, co stosują nie tylko banki podczas udzielania kredytów hipotecznych, ale również wiele obligacji Skarbu Państwa. Mamy też aktywa leasingowe, instrumenty pochodne, czyli tak naprawdę jest on sercem polskiej gospodarki. Kwestionowanie go to jest wprowadzenie napięć, ryzyka, niepewności dla polskich i zagranicznych firm na rynkach kapitałowych
— wyjaśnia Skiba.
Mamy ogromną wartość instrumentów pochodnych opartych na tym wskaźniku. Nawet trudno ją oszacować, ponieważ duża część z nich jest notowana poza polskim rynkiem, na przykład na londyńskiej giełdzie
— podkreśla dr Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich.
Po stronie dochodów raport wylicza, że łączne wpływy odsetkowe banków z kredytów hipotecznych opartych na WIBOR-ze w latach 1997–2025 wyniosły 218,1 mld zł — z czego ponad 100 mld zł przypada na kredyty nadal aktywne — a pobrane opłaty i prowizje to kolejne 35,2 mld zł.
TSUE po stronie wskaźnika, sądy po stronie banków
Jak przypominają autorzy, 12 lutego 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że zgodność metodologii wskaźnika referencyjnego z przepisami unijnymi nie podlega ocenie sądu rozpatrującego spór konsumencki — sąd powinien koncentrować się na warunkach konkretnej umowy, a prawo unijne nie zobowiązuje banku do przekazywania konsumentowi szczegółowych informacji technicznych o sposobie obliczania wskaźnika.
Liczba pozwów mimo to rośnie: z 654 spraw na koniec 2023 roku, przez 1532 rok później, po 2728 na koniec 2025 roku i ponad 3,8 tys. na koniec lipca.
To bardzo mało, biorąc pod uwagę, że mówimy o perspektywie trzech lat, w której takie pozwy były wnoszone. Wedle danych na koniec lipca zapadło 277 wyroków, w których we wszystkich, co do jednego, zarzuty dotyczące WIBOR-u zostały oddalone. Dlatego też banki na czarny scenariusz się nie przygotowują
— zapewnia prezes ZBP. Jak dodaje, Komitet Stabilności Finansowej jednoznacznie wskazywał, że próby podważania WIBOR-u są skazane na niepowodzenie, wskaźnik nigdy nie był przedmiotem manipulacji, jest właściwie administrowany i licencjonowany, a zgodę na jego opracowywanie wydaje państwowy nadzór — KNF.
Rekomendacje: deklaracja państwa i urzędowy wzorzec umowy
Autorzy raportu kierują zalecenia do instytucji sieci bezpieczeństwa finansowego.
Rekomendujemy po pierwsze to, aby główne instytucje z sieci bezpieczeństwa, czyli KNF, NBP, Ministerstwo Finansów, podkreśliły pełnoprawność i bezpieczeństwo WIBOR-u oraz nowej stawki POLSTR, która ma zastąpić WIBOR w przyszłości. Chcemy też zwrócić uwagę na konieczność wzorca umowy na kredyt hipoteczny. On powinien mieć sankcję państwową, czyli w jakimś sensie być zatwierdzony przez któryś z organów
— podkreśla Skiba. Jego zdaniem kredyty udzielane według urzędowo zatwierdzonego wzorca niosłyby mniejsze ryzyko prawne dla obu stron, nie prowadziłyby do sporów i nie skłaniałyby banków do nadzwyczajnie wysokich marż. Prezes Instytutu Sobieskiego ostrzega zarazem, że masowe podważanie wieloletnich umów oznaczałoby, że banki „pięć razy bardziej się zastanowią” przed udzieleniem długoterminowego kredytu, mogą preferować krótsze okresy finansowania, a koszty sporów prawnych zostałyby przeniesione na wszystkich klientów przez wyższe marże, opłaty i prowizje.
Warto przy tym pamiętać, kto mówi: raport firmuje think tank kierowany przez byłego prezesa Banku Pekao, a sekunduje mu organizacja samych banków — to głos sektora, który w sporach frankowych systematycznie przegrywał i tym razem gra na uprzedzenie. Nie unieważnia to jednak liczb ani asymetrii, która z nich wynika: 277:0 w sądach dla banków przy 6 bln zł aktywów na szali oznacza, że na razie ryzyko systemowe jest teoretyczne, ale sam precedens — gdyby zapadł — nie miałby charakteru korekty, tylko demontażu. I tu tkwi sedno, które wykracza poza interes bankowców: na WIBOR-ze oparte są obligacje Skarbu Państwa za 293 mld zł, a więc podważenie wskaźnika uderzyłoby w zdolność państwa do finansowania się — w szkoły, drogi i zbrojenia, nie tylko w bankowe bilanse. Lekcja frankowa jest jednak dwuznaczna i nieuczciwie byłoby ją pomijać: tam również sektor latami zapewniał, że umowy są żelazne, a ryzyko teoretyczne. Dlatego najciekawsza w raporcie jest rekomendacja państwowego wzorca umowy kredytowej — bo to przyznanie wprost, że umów masowych nie powinno się pisać wyłącznie językiem silniejszej strony, a sanowanie zaufania do rynku jest zadaniem państwa, nie kancelarii prawnych. Gdyby taki wzorzec istniał dwadzieścia lat temu, ani frankowej, ani wiborowej fali by nie było.
Źródło: Newseria, raport Instytutu Sobieskiego „Wpływ podważania stawki referencyjnej WIBOR na stabilność sektora finansowego oraz na gospodarkę Polski”








