Europejski przemysł chemiczny walczy o przetrwanie
Przemysł chemiczny w Polsce i całej Europie mierzy się obecnie z głębokim kryzysem strukturalnym, wywołanym przez drastycznie wysokie ceny energii, nadmierną regulację oraz niedostateczną ochronę rynku wewnętrznego. W efekcie europejskie firmy tracą swoją pozycję na rzecz innych globalnych graczy, przede wszystkim Chin, i zamiast realizować długoterminowe strategie rozwoju, zmuszone są skupić się na walce o przetrwanie w najbliższej perspektywie.
Kryzys konkurencyjności i dominacja Chin
Podczas XIII Kongresu Polskiej Chemii przedstawiciele branży jednoznacznie wskazali, że utrata konkurencyjności europejskiego sektora chemicznego nasiliła się zwłaszcza od momentu wybuchu wojny w Ukrainie. W tym samym czasie pozycję światowego lidera zbudowały Chiny, które kontrolują już niemal 45 proc. globalnego rynku. Europejscy producenci mocno odczuwają presję importu tanich produktów z regionów pozaeuropejskich, gdzie koszty energii są znacznie niższe, a firmy nie ponoszą tak wysokich ciężarów związanych z polityką klimatyczną i regulacyjną. Skutkiem tej dysproporcji było zamknięcie w Europie około 37 mln ton mocy produkcyjnych, co stanowi blisko 9 proc. całkowitego potencjału tej branży.
Prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego dr inż. Tomasz Zieliński w rozmowie z agencją Newseria otwarcie opisał drastyczną zmianę perspektywy biznesowej w sektorze:
Przemysł chemiczny jest w pewnym sensie w recesji. Dzisiaj zastanawiamy się nad bytem tu i teraz, jak przetrwać najbliższy kwartał, rok, dwa lata, może trzy. Rzadko kiedy firmy mówią o perspektywie rozwoju i strategii nawet na 30 lat. Jest to jeden z fundamentów funkcjonowania tak strategicznej branży
Wysokie koszty energii oraz zawirowania na rynku surowców
Z kwartalnego raportu PIPC wynika, że w I kwartale 2026 roku ceny energii elektrycznej w Polsce charakteryzowały się dużą zmiennością i wciąż utrzymywały się na relatywnie wysokim poziomie. Średnia cena w styczniu poszybowała do 663,47 zł/MWh, by w kolejnych miesiącach odnotować spadek do 502,72 zł/MWh w lutym oraz 464,70 zł/MWh w marcu. Jednocześnie pierwsze trzy miesiące roku przyniosły wzrosty cen ropy naftowej i gazu ziemnego, co miało bezpośredni związek z atakiem Izraela oraz USA na Iran i związaną z tym blokadą dostaw surowców przez cieśninę Ormuz. Słaba koniunktura mocno uderza w unijny sektor, który jest czwartym co do wielkości obszarem wytwórczym w UE, dającym bezpośrednio 1,2 mln miejsc pracy. Wykorzystanie mocy produkcyjnych w Europie w IV kwartale 2025 roku spadło do zaledwie 74 proc., plasując się o 7,3 pkt proc. poniżej średniej długoterminowej wynoszącej 81,3 proc..
Główna specjalistka ds. regulacji w PIPC Aleksandra Sutryk zwraca uwagę na kluczowe znaczenie branży dla funkcjonowania całej gospodarki:
Dla branży chemicznej wsparcie konkurencyjności oznacza przede wszystkim zapewnienie takich warunków, aby przemysł mógł funkcjonować w Europie i nie musiał się przenosić poza jej granice, mógł inwestować w modernizację i spełnić cele transformacji. Branża chemiczna jest ważną gałęzią gospodarki. Od niej zaczyna się wiele innych, takich jak branża spożywcza, rolnicza, farmacja czy też sektor obronny
Apel o zmianę polityki klimatycznej i walka z nadregulacją
W obliczu zagrożenia wyłączaniem kolejnych instalacji produkcyjnych i utratą autonomii przez UE, PIPC wraz z organizacjami branżowymi z Czech, Słowacji, Węgier i Rumunii wystosowała oficjalny apel do Komisji Europejskiej. Sygnatariusze domagają się pilnej rewizji systemu EU ETS, wprowadzenia mechanizmów stabilizujących ceny uprawnień do emisji oraz zmiany harmonogramu wycofywania bezpłatnych certyfikatów poprzez korektę tempa działania współczynnika CBAM. Eksperci wskazują, że problemem nie są same przepisy, ale zjawisko tzw. goldplatingu (zaostrzania norm unijnych przez rządy krajowe), nierówny dostęp do pomocy publicznej wewnątrz UE oraz rosnąca nadregulacja. Przykładem jest propozycja ograniczenia stosowania związków PFAS, obejmująca ponad 10 tys. różnych substancji bez uwzględnienia ich realnego, zróżnicowanego poziomu ryzyka dla zdrowia i środowiska.
Radca ds. regulacji w PIPC Szymon Domagalski przytacza gigantyczne koszty finansowe, jakie niesie za sobą ta pojedyncza unijna inicjatywa:
W raporcie przygotowanym dla ITRE koszty tego zakazu oszacowano na 530 mld euro w pierwszym roku i ponad 70 mld euro w każdym kolejnym. To jest prawie 3/4 budżetu Polski w jednej pojedynczej regulacji, która w największym stopniu dotknie kwestie związane z transformacją energetyczną, bezpieczeństwem i obronnością
Nowe sojusze i nadzieja w unijnych funduszach
W celu wypracowania korzystniejszych rozwiązań regulacyjnych na poziomie Unii Europejskiej uruchomiono Sojusz na rzecz Krytycznych Chemikaliów. Branża pokłada również duże nadzieje w Europejskim Funduszu Konkurencyjności, który ma zostać ujęty w długofalowym budżecie UE na lata 2028–2034. Z budżetem przekraczającym 234 mld euro fundusz ten ma pobudzić inwestycje publiczne i prywatne w dekarbonizację oraz czystą transformację, w tym kapitałochłonne skalowanie technologii niskoemisyjnych, wodorowych czy recyklingu chemicznego. Przedstawiciele sektora apelują jednak, by podział tych środków opierał się na zasadzie neutralności technologicznej, a procedury były szybkie i wolne od zbędnej biurokracji. Wszystkie te kluczowe wyzwania były przedmiotem debaty ekspertów i liderów biznesu podczas XIII Kongresu Polskiej Chemii, który odbył się w dniach 11–12 czerwca w Warszawie.
Źródło: Materiały prasowe PIPC / Newseria









