chmielaki

„Chmielaki w tej formie nie przetrwają”. Browary Polskie o druzgocących skutkach zakazu reklamy piwa

31.08.2026
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 3 minut/y

Projekt zakazu reklamy piwa został przyjęty przez sejmową Komisję Zdrowia 29 lipca i trafi na wrześniowe posiedzenie Sejmu. O skutkach regulacji dla piwowarów, gastronomii, sportu i rolników w rozmowie z PKB24.pl mówi Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

PKB24.pl: Projekt zakazu reklamy piwa został przyjęty przez sejmową Komisję Zdrowia 29 lipca i trafi na wrześniowe posiedzenie Sejmu. Jak oceniają Państwo jego konsekwencje? Czy sporządzono ocenę skutków dla gastronomii i rolnictwa i czy byli Państwo pytani o opinię na etapie prac?

Bartłomiej Morzycki: Projekt zawiera radykalne rozwiązania i uderza w największej mierze w branżę piwowarską. Konsekwencje będą daleko idące i naszym zdaniem są niedoszacowane w ocenie skutków tej regulacji. Na żadnym etapie nie rozważano np. kosztu utylizacji i wymiany tysięcy elementów wyposażenia ogródków gastronomicznych, które nie będą mogły dalej używać parasoli z marką piwa. A posłowie Lewicy proponują jednym ruchem zakazać ich ekspozycji w przestrzeni publicznej. Nikt też nie zaprosił do dyskusji klubów i związków sportowych, które utracą finansowanie od piwnych sponsorów. Głosy rolników również zlekceważono – nie słyszałem od wnioskodawców projektu, jaki mają pomysł dla rolników na przebranżowienie w sytuacji, gdy rynek piwa pogłębi swoje spadki i produkcja zostanie wyraźnie zmniejszona. Najbardziej jednak bulwersuje w tej sytuacji nieproporcjonalność rozwiązań – nikt nie zaprzecza, że należy przeciwdziałać nadmiernej konsumpcji. Ale przecież spożycie piwa w Polsce spada, a nie rośnie! Spadki są wieloletnie i coraz głębsze, z rynku zniknęło już ponad 7 mln hektolitrów, a tylko w pierwszym półroczu tego roku rynek znalazł się aż 12 proc. na minusie. Badania wskazują także, że grupa najmłodsza, którą chcą szczególnie chronić politycy Lewicy, to jest właśnie ta grupa, gdzie spadek zainteresowania piwem jest najbardziej widoczny. Zastanawiam się zatem, o co chodzi w tej nagonce na piwo?

Jakie są Państwa postulaty wobec projektu — dłuższy okres przejściowy, wyłączenie napojów bezalkoholowych dzielących znak towarowy z piwem, wyjątek dla tradycyjnych imprez lokalnych?

Uważamy, że skuteczne ograniczanie nadmiernej konsumpcji to np. ograniczenie lub zakaz promocji polegających na oferowaniu darmowego produktu, czyli słynne 6+6 itd. To nie są nasze promocje, tylko walka sieci handlowych o klienta i likwidacja takich możliwości pozwoliłaby ograniczyć nadmierne zakupy. Inaczej wygląda sprawa reklamy, która nie przekłada się bezpośrednio na całkowity poziom spożycia. Poza tym reklama pozwala nie tylko emitować spoty w TV, co może jest najbardziej zauważalne, ale reklama to także obecność piwa na setkach imprez masowych, wsparcie dla wydarzeń sportowych i kulturalnych, np. festiwali muzycznych. W warunkach całkowitego zakazu to wszystko stanie się niemożliwe. Dlatego proponujemy poszukiwanie jakiegoś kompromisu, aby jednak zachować te możliwości reklamy piwa. Oczywiście, zależy nam na możliwości reklamy piw bezalkoholowych, bo to jest rosnąca część naszych produktów i bardzo inwestujemy w rozwój tego trendu. Pozwala on złagodzić spadki spożycia piwa, ale też przyczynia się do tego, że w ogóle spożywa się mniej alkoholu. Wydaje się nieco absurdalne, że w ramach walki z alkoholizmem próbuje się objąć zakazem również napoje zero procent. Dla takiego rozwiązania nie ma też akceptacji społecznej. Badania wskazują, że większość Polaków widzi zalety wynikające z zastępowania alkoholu produktami zero i nie zgadza się, by traktować te produkty tak samo surowo jak alkohol. Większość jest przeciwna zakazowi reklamy piwa zero procent.

Czy po wejściu ustawy w życie możliwe będzie prowadzenie Konsumenckiego Konkursu Piw i konkursu na najlepsze piwo z polskich odmian chmielu podczas Chmielaków?

Konkursy piwne będzie można przeprowadzać, ale problematyczne będzie informowanie o wynikach takich konkursów. Czytając proponowane przepisy, jestem przekonany, że w tej formie co obecnie Chmielaki nie przetrwają. Z ogólnodostępnego święta chmielu i piwa musiałyby stać się zamkniętą imprezą biletowaną, a to traci sens.

Posłanka Bożena Lisowska, przemawiała na scenie Chmielaków, mówiąc, że piwo powinno być wizytówką miasta. Dwa miesiące wcześniej, w interpelacji nr 17966, wskazała na „dysproporcję rynkową” między udziałem piwa w spożyciu alkoholu a jego udziałem we wpływach z akcyzy, powołując się na model ujednolicenia opodatkowania według zawartości alkoholu. Jak Państwo oceniają taką postawę? Czy posłowie z okręgu lubelskiego kontaktowali się z Państwem w sprawie tych regulacji?

Staramy się rozmawiać z politykami pokazując kondycję branży i tłumacząc także kwestie związane z akcyzą. Krąży w tym obszarze wiele mitów, które trzeba obalać. Akcyza na piwo w Polsce wynika z przepisów Unii Europejskiej, stawka jest znacząco wyższa niż np. w Niemczech czy Czechach. Każdy polityk musi pamiętać, że im wyższa akcyza, tym wyższa cena, którą musi zapłacić konsument, zatem proponowanie podwyżki akcyzy na piwo do takiego samego poziomu, który obowiązuje w przypadku wódki, oznaczałoby drastyczną podwyżkę cen i krach dla branży. Pani posłanka powinna zatem zastanowić się, czy jej wyborcy na Lubelszczyźnie popierają takie rozwiązania.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA