„Konferencja »Łączy nas las II« w Sejmie, 26 października 2026 r.

Drewna na papierze tyle samo, w tartakach coraz mniej. Branża drzewna wystawia rachunek polityce MKiŚ

28.10.2026
Redakcja
Czas czytania: 6 minut/y

Mniej drewna na rynku, rosnące ceny surowca, upadłości zakładów i firmy leśne, którym brakuje pracy – taki bilans polityki Ministerstwa Klimatu i Środowiska przedstawili 26 października w Sejmie leśnicy, przedsiębiorcy i naukowcy. Konferencję „Łączy nas las II” zorganizowały Fundacja IDEAPOLIS i Zespół ds. Przyrodniczych Ruchu Narodowego. Resort, choć zaproszony, nie przysłał przedstawiciela, a w odpowiedziach na interpelacje szacuje skutki swoich decyzji kilkukrotnie niżej niż branża.

Polecenia zamiast ustawy

Patronat nad konferencją objęli wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak i poseł Michał Wawer, wiceprezes Ruchu Narodowego. Przez blisko sześć godzin prelegenci omawiali cały łańcuch: od lasu, przez zakłady usług leśnych i tartaki, po producentów płyt, mebli i pelletu.

Punktem wyjścia były decyzje MKiŚ z lat 2024-2025, wydawane jako polecenia ministra dla dyrektora generalnego Lasów Państwowych: moratorium na wycinkę w dziesięciu obszarach (8 stycznia 2024 r.), wyłączenia tzw. starolasów (1 stycznia 2025 r.) i nowe rezerwaty przyrody (10 stycznia 2025 r.). Jacek Cichocki, naczelnik w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu i przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność”, zarzucił resortowi, że zrobił to bez przygotowania:

Nie przeprowadzono żadnych analiz, nie przeprowadzono analiz skutków, nie omawiano, nie dyskutowano z interesariuszami, z lokalnymi społecznościami, z biznesem.

Cichocki przytoczył ekspertyzę Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, wykonaną na zamówienie samego MKiŚ, którą związek uzyskał w trybie dostępu do informacji publicznej, bo resort jej nie opublikował. Według jej autorów moratorium, dodatkowe wyłączenia i starolasy łącznie odbierają Lasom Państwowym ponad miliard złotych przychodów rocznie, obniżają ich wynik finansowy o 677 mln zł, a pozyskanie drewna o blisko 4 mln m³. Najmocniej odczuwają to dyrekcje w Białymstoku, Krośnie i we Wrocławiu.

Zbliżamy się do punktu krytycznego

– ostrzegał związkowiec, wskazując, że przy rosnącej liczbie nadleśnictw wymagających dopłat fundusz leśny przestanie się bilansować.

Cel: 11 procent lasów bez wycinki

Dr Łukasz Duszyński, wiceprezes Polskiego Klubu Ekologicznego i były pracownik Lasów Państwowych, przedstawił pismo MKiŚ do Dyrekcji Generalnej LP z 19 października, o którym leśnicy dowiedzieli się w dniu konferencji. Resort ocenia w nim, że przygotowana przez leśników koncepcja wyłączeń „nie realizuje podstawowych celów”. Z pisma wynika, że z pozyskania drewna wyłączono dotąd 8,25 proc. lasów państwowych, a celem jest 11 proc.; starolasy poza rezerwatami zajmują 1,27 proc., a mają zająć co najmniej 2 proc.

Duszyński pytał, na jakiej podstawie naukowej wyznaczono te progi, i przypomniał, że o definicję starolasów prosił ministerstwo trzykrotnie. Tomasz Zagrobelny z leśnej „Solidarności” odczytał dalszą część pisma: Lasy Państwowe mają przygotować analizę kosztów i korzyści wraz z wpływem na podaż drewna do 2030 r., wstępnie do 6 listopada, ostatecznie do 30 listopada.

Jeżeli nauka nie wróci do kompetencji podejmowania decyzji w ministerstwie, to my jesteśmy na progu, a może już ciut poza granicą rozchwiania całego systemu

– mówił Duszyński. Powołując się na analizę zespołu prof. Jarosława Sochy, szacował, że w ciągu pięciu lat na rynku zabraknie ponad 5,75 mln m³ drewna.

Na papierze tyle samo, na tartaku mniej

Anna Święcicka-Kujawiak, brakarz współpracujący z tartakami i była nadleśnicza Nadleśnictwa Niepołomice, zwróciła uwagę na zmianę, o której poza branżą mówi się mało: od 1 stycznia 2026 r. Lasy Państwowe stosują nowe warunki techniczne, czyli zasady pomiaru i klasyfikacji sprzedawanego drewna. Mniejsze odliczenia na korę i łagodniejsze wymogi co do wad sprawiają, że przy tych samych wolumenach w umowach odbiorca dostaje fizycznie mniej surowca, a gorszy surowiec trafia do droższych klas.

Pokazała to na przykładzie ciężarówki swojego klienta: ten sam ładunek drewna według zasad z 2025 r. liczył 19,34 m³, a według nowych 21,04 m³. Różnica 1,7 m³ na jednym transporcie istnieje tylko w dokumentach. Bartosz Bezubik z przemysłu płytowego szacuje skalę tego zjawiska na co najmniej milion metrów sześciennych rocznie. Szczególnie dotkliwie widać to w dębie: według Święcickiej-Kujawiak dostępna pula spadła w ciągu kilku lat z ok. 500 do ok. 300 tys. m³, a ceny w ostatniej procedurze sprzedaży wzrosły o 30-40 proc., do ok. 3 tys. zł za m³.

Niech to będzie transparentne. Niech przemysł drzewny też wie, w jakiej jest stawiany sytuacji. Niech ktoś, kto chce kupić kolejną maszynę do zakładu przemysłu drzewnego, wie i będzie mógł podjąć tę decyzję

– apelowała.

Nadleśnictwo policzone co do grosza, firmy wcale

Natalia Wysocka, liderka Protestu Branży Drzewnej i członkini Rady Klimatu i Środowiska przy Prezydencie RP, mówiła o zakładach usług leśnych, czyli prywatnych firmach, które na zlecenie nadleśnictw sadzą, pielęgnują i wycinają las. Lasy Państwowe są dla nich praktycznie jedynym zleceniodawcą, a przetargi na cały rok odbywają się w jednej fali. Według jej wyliczeń modelowa firma, której ubywa 20 proc. pracy, przy stałych kosztach maszyn i leasingu wpada w stratę.

Najtwardsze liczby pochodzą od samego ministerstwa. W odpowiedzi na interpelację nr 18968 dotyczącą Nadleśnictwa Bircza MKiŚ podało, że pozyskanie spadło tam o 21,6 proc. w 2024 r. i o 37,1 proc. w 2025 r., a wynik nadleśnictwa w pierwszym roku zmniejszył się o 6 400 766,64 zł. Resort zaznacza, że chodzi o szacunkową wartość potencjalnych przychodów, a nie rzeczywistą stratę. O 13 firmach leśnych odpowiedź mówi tylko tyle, że wykonały umowy „w innym zakresie”.

Koszty nadleśnictwa policzono co do grosza, natomiast koszty ZUL-i są tylko szacunkowe

– podkreślała Wysocka. Według analizy Stowarzyszenia Przedsiębiorców Leśnych na przetargi na 2026 r. (1286 pakietów ze 183 nadleśnictw) składano średnio 4-5 ofert na pakiet, a najniższe schodziły do 60 proc. poniżej kosztorysu. Wysocka łączyła to z bezpieczeństwem pracy: według danych Państwowej Inspekcji Pracy w latach 2020-2023 przy pracach w lesie zginęło 51 osób.

Upadłości w Przemyślu i Radomsku

Bartosz Bezubik, prezes Zakładów Przemysłu Sklejek Biaform w Białymstoku i wiceprezydent Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych, ocenił lukę podażową na ok. 7 mln m³ rocznie, czyli ok. 20 proc. surowca. Składają się na nią plan sprzedaży LP niższy o ok. 3 mln m³ od potrzeb przemysłu, zmiana warunków technicznych i utrata ok. 3 mln m³ drewna z Rosji i Ukrainy po 2022 r. Od 2020 r. ceny drewna wzrosły o ponad 60 proc., a ceny wyrobów o 26 proc. Według Bezubika stratę ma ok. 39 proc. dużych firm płytowych, a w sierpniu upadłość ogłosiła firma Fibris z Przemyśla zatrudniająca ponad 300 osób. Wspomniał też o upadłości meblarskiego Famka z Radomska (ponad 500 pracowników).

Jeżeli polski rząd nie pomoże firmom drzewnym w obszarze dostępności i ceny drewna, to my tak naprawdę sobie w walce konkurencyjnej nie poradzimy

– mówił. Branża domaga się zawieszenia decyzji z lat 2024-2026, podaży co najmniej 41 mln m³ drewna rocznie, większej puli dla firm z historią współpracy z LP, uznania pozostałości poprodukcyjnych za surowiec, a nie odpad, oraz wpisania przemysłu płytowego na listę sektorów uprawnionych do rekompensat cen energii.

Dr Robert Zygmunt z Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie podsumował dane GUS dla leśnictwa, przemysłu drzewnego, papierniczego i meblarskiego: wartość produkcji sprzedanej w 2025 r. była o 16 proc. niższa niż w 2022 r., łączny wynik netto o prawie połowę, a liczba pracujących o prawie 8 proc. Jego zdaniem PKB Polski mógłby być wyższy o 0,5-0,7 pkt proc., gdyby nie problemy z dostępem do drewna.

Pellet drogi, bo brakuje trocin

Agnieszka Kędziora-Urbanowicz, wiceprezes Polskiej Rady Pelletu, wyjaśniała, skąd biorą się ceny paliwa, które ogrzewa ok. 450 tys. polskich domów. Krajowe moce produkcyjne szacuje na ok. 3 mln ton rocznie, a produkcję na ok. 2,2 mln ton. Brakuje surowca, bo pellet powstaje głównie z trocin i zrębki z tartaków: mniej drewna w lesie oznacza mniej przetartego drewna i mniej pozostałości.

Las, tartak, zakład produkcji pelletu i ten użytkownik końcowy to nie są cztery osobne światy. To jest jeden łańcuch gospodarczy

– mówiła, zastrzegając, że branża nie chce zamykać rynku na import, ale import nie powinien zastępować krajowej produkcji tylko dlatego, że polskim zakładom brakuje surowca.
Zobacz też: UOKiK ostrzega przed sezonem grzewczym: pellet będzie drożał, bo surowca nie przybędzie

Resort liczy inaczej

Ministerstwo przedstawia skalę problemu zupełnie inaczej. W odpowiedzi na interpelację nr 19535 posłów Konfederacji (29 września) MKiŚ szacuje, że moratorium ogranicza pozyskanie o ok. 400 tys. m³ rocznie, starolasy o 154 tys. m³, a proponowane rezerwaty o 440 tys. m³, przy czym obszary częściowo się nakładają. Wcześniejszą prognozę Lasów Państwowych dotyczącą moratorium resort nazywa „kilkukrotnie zawyżoną”, a ograniczenia uzasadnia umową koalicyjną. Z tej samej odpowiedzi wynika, że pozyskanie w LP spadło z 42,3 mln m³ w 2022 r. do 38 mln m³ w 2025 r., a plan na 2026 r. to 37,2 mln m³.

Dyskusja: polityka poza Lasami Państwowymi

W dyskusji Sławomir Mazurek, przewodniczący Rady Klimatu i Środowiska przy Prezydencie RP, zwrócił uwagę na przygotowywany bez publicznych konsultacji Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych, wymagany przez unijne rozporządzenie. Według niego dokument liczy ponad 500 stron i może wskazywać konkretne fragmenty lasów do wyłączenia, a po przyjęciu przez Komisję Europejską trudno będzie go zmienić. Piotr Mederski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego podał przykład Austrii, gdzie właściciel lasu wyłączonego z użytkowania dostaje rekompensatę z budżetu.

Tomasz Zagrobelny zaapelował do polityków obecnych na sali:

Polityka powinna być w ministerstwie, minister powinien powołać kompetentnego dyrektora generalnego Lasów Państwowych i dać mu zarządzać Lasami Państwowymi

Najbliższe terminy są już wyznaczone: korekta moratorium ma być gotowa 31 października, a analiza kosztów i korzyści zlecona Lasom Państwowym – do końca listopada. Na pierwsze czytanie w Sejmie czekają dwa rządowe projekty zmian ustawy o lasach: jeden otwiera decyzje o gospodarce leśnej na skargi organizacji społecznych (druk nr 2779), drugi nakłada na LP obowiązek wpłaty 2 proc. przychodów ze sprzedaży drewna na Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (druk nr 2823). Organizatorzy zapowiedzieli, że postulaty z konferencji posłużą do dalszych prac programowych.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA