Suroniarz bez kasku przy dzieciach

Bez kasku, rejestracji i rozsądku. Elektryczne crossy pędzą nawet 75 km/h w parkach obok dzieci. Bo mogą

25.06.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Na warszawskim Wilanowie mężczyzna wykonuje popisy na elektrycznym crossie Surron przy fontannie pełnej bawiących się dzieci. Bez kasku, bez rejestracji, z pasażerem — i z prędkością do 75 km/h. Jedno potknięcie, jeden nieoczekiwany ruch dziecka i skończyłoby się tragedią. Mieszkańcy sami nagrywają i idą na policję, bo przepisy nie nadążają za pojazdami, które osiągają prędkości motorowerów, ale sprzedawane są jako sprzęt terenowy.

Niebezpieczne popisy przy dzieciach

Nagranie z wilanowskiej fontanny krąży w lokalnych mediach społecznościowych. Widać na nim mężczyznę wykonującego manewry na elektrycznym crossie Surron Light Bee X w bezpośrednim sąsiedztwie bawiących się dzieci. Pojazd nie ma tablic rejestracyjnych, kierujący nie ma kasku, jedzie z pasażerem. Surron Light Bee X osiąga prędkość do 75 km/h — tyle co motorower na drodze ekspresowej.

45-kilogramowa maszyna rozpędzona do takiej prędkości w strefie rekreacyjnej, wśród nieprzewidywalnie poruszających się dzieci, to scenariusz, w którym wystarczy sekunda. Osoby postronne nie mają żadnej możliwości ochrony — nie ma chodnika, bariery ani ostrzeżenia. Są po prostu w zasięgu.

Mieszkanka dzielnicy, która opublikowała nagranie, organizuje nieformalną sieć dokumentującą takie zdarzenia — z zamiarem zbiorowego złożenia materiałów na policję.

Sprzęt terenowy w centrum miasta

Surron Light Bee X sprzedawany jest w Polsce w dwóch wersjach. Model Light Bee L1e posiada homologację i może poruszać się po drogach publicznych jako motorower. Model Light Bee X — bez homologacji — przeznaczony jest wyłącznie do jazdy w terenie off-roadowym.

Na prywatnych terenach lub torach off-roadowych prawo jazdy nie jest wymagane, bo przepisy drogowe tam nie obowiązują. W praktyce oznacza to, że pojazd zdolny do osiągnięcia 75 km/h można kupić bez żadnych formalności, a następnie wjechać nim do parku miejskiego — i jedyną barierą jest przepis, którego egzekwowanie wymaga obecności policji dokładnie w tym miejscu i czasie.

To samo co motorower — inne przepisy

Mechanizm jest prosty i niebezpieczny. Na motorowerze wymagany jest kask, rejestracja i uprawnienia. Wersja z homologacją wymaga minimalnie prawa jazdy kategorii AM — dostępnego od 14 roku życia za zgodą rodziców — lub kategorii B posiadanej przez co najmniej 3 lata. Surron X bez homologacji osiąga identyczną prędkość i waży podobnie — ale sprzedawany jest jako sprzęt do terenu, więc nie podlega tym samym rygorom.

Różnica w skutkach kolizji jest zerowa. Przy zderzeniu z dzieckiem w parku nie ma znaczenia, czy pojazd ma tablice rejestracyjne, czy nie. Liczy się masa i prędkość — a te są identyczne w obu wersjach.

Pojazdy elektryczne są przy tym wyjątkowo podstępne w przestrzeni publicznej: ciche, przez co nie słychać ich nadjeżdżania, i szybko przyspieszające. Dziecko bawiące się przy fontannie nie ma szansy zareagować.

Mieszkańcy organizują się sami

Inicjatywa zbiorowego dokumentowania i zgłaszania nagrań na policję to reakcja na poczucie bezradności wobec luki w systemie. Pojedyncze zgłoszenie rzadko kończy się interwencją. Kilkanaście nagrań z opisem miejsca, czasu i powtarzalności zdarzeń to materiał trudniejszy do zignorowania.

Podobne akcje pojawiają się w różnych dzielnicach Warszawy i innych polskich miastach. Wspólny mianownik jest wszędzie ten sam: elektryczne pojazdy terenowe w przestrzeni publicznej, brak widocznej reakcji służb i przepisy, które nie przewidziały tej kategorii sprzętu jako środka codziennego transportu miejskiego. Dopóki się to nie zmieni, ciężar pilnowania bezpieczeństwa dzieci przy fontannie spoczywa na mieszkańcach z telefonami.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA