„Bawełniana” piżama w całości z poliestru. Inspekcja Handlowa prześwietliła ubrania dla dzieci
Niemal co czwarta z blisko 1000 skontrolowanych partii ubrań dziecięcych miała nieprawidłowości, a skład blisko jednej czwartej z 113 partii zbadanych laboratoryjnie różnił się od deklaracji producenta — wynika z komunikatu Inspekcji Handlowej. Rekordzistą okazała się piżama, która według metki miała zawierać 80 proc. bawełny, a w całości była z poliestru. Zakwestionowane produkty zostały wycofane ze sprzedaży, a kontrole trwają.
Co czwarta partia z zastrzeżeniami
Inspekcja sprawdziła bluzki, sweterki, spodenki, kurtki i bieliznę — łącznie blisko 1000 partii ubrań dla dzieci do 168 cm wzrostu. Kontrola objęła 166 przedsiębiorców i dotyczyła produktów m.in. marek Coccodrillo, KiK, Pepco i Smyk; dane obejmują pierwszą połowę 2026 r. Najwięcej wykrytych nieprawidłowości dotyczyło oznakowania: błędnego prezentowania składu surowcowego bez zachowania kolejności malejącej oraz nazw włókien niezgodnych z przepisami — na metkach pojawiało się np. „cotton” zamiast „bawełna” czy „viscose” zamiast „wiskoza”. Kontrolerzy wykazali także różnice między informacjami o składzie w ofercie internetowej a tymi umieszczonymi przy produkcie.
Laboratorium: od kilku procent do stu
Do badań laboratoryjnych trafiło 113 partii ubrań — skład blisko jednej czwartej różnił się od deklaracji producenta. Czasem rozbieżności były nieznaczne, rzędu kilku procent, ale zdarzały się rażące: piżama, która według deklaracji miała zawierać 80 proc. bawełny, w całości została uszyta z poliestru, a kardigan deklarowany jako 97-procentowa bawełna miał jej mniej niż połowę.
Skontrolowani przedsiębiorcy wycofali ze sprzedaży zakwestionowane produkty, a producenci zostali zobowiązani do usunięcia nieprawidłowości
— czytamy w komunikacie Inspekcji Handlowej. Urząd opublikował raport z kontroli oraz wykaz produktów zakwestionowanych w laboratorium; kontrole odzieży dla dzieci są kontynuowane.
Dla rodziców wnioski są praktyczne: metka na dziecięcym ubraniu bywa deklaracją, nie gwarancją — a rozbieżność między „bawełną” a poliestrem to nie tylko kwestia uczciwości handlowej, lecz także komfortu i skóry dziecka. Warto porównywać skład podany online z tym na wszywce (kontrola wykazała, że potrafią się różnić) i sprawdzać opublikowany przez UOKiK wykaz zakwestionowanych produktów. Systemowo zaś wyniki pokazują, że w segmencie, w którym konsument jest najbardziej bezbronny — bo ubranie kupuje dorosły, a nosi dziecko — co czwarta partia wciąż nie spełnia wymogów. Do wyników kolejnych etapów kontroli wrócimy.
Źródło: UOKiK / Inspekcja Handlowa










