Zielona rewolucja na rynku motoryzacyjnym. Blisko co trzecie nowe auto na rynku to elektryk
Globalny rynek motoryzacyjny przechodzi fundamentalną transformację, a samochody z napędem elektrycznym nieodwracalnie opuszczają niszę, stając się rynkowym standardem. Jak wynika z analizy Adama Juszczak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), za ten dynamiczny zwrot odpowiadają nie tylko unijne pakiety klimatyczne, ale przede wszystkim czynniki geopolityczne — zapaść zaufania do stabilności cen paliw kopalnych wywołana krwawym konfliktem między Iranem a USA oraz agresywna ekspansja chińskich koncernów, które zalały rynki zagraniczne tańszą technologią.
Ropa w odwrocie
W ubiegłym 2025 roku globalna sprzedaż samochodów elektrycznych osiągnęła rekordowy pułap 21 mln sztuk, co przełożyło się na ponad 25-procentowy udział w całkowitej sprzedaży aut. Prognozy Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) jednoznacznie wskazują, że proces ten będzie eskalował. Adam Juszczak z PIE wskazuje, że w bieżącym 2026 roku sprzedaż ma wzrosnąć do 23,4 mln sztuk (28 proc. udziału), a w perspektywie do 2035 roku — w zależności od kształtu polityk publicznych — osiągnie od 49 do nawet 55 mln egzemplarzy, zagarniając około połowy globalnego rynku.
Ten rewolucyjny skok ma bezpośrednie i drastyczne przełożenie na kondycję sektora naftowego. Flota 75 mln elektryków poruszających się po drogach w 2025 roku doprowadziła do ograniczenia globalnego zapotrzebowania na ropę naftową o 1,7 mln baryłek dziennie (mb/d). Analizy MAE pokazują, że w nadchodzących latach — w zależności od realizacji scenariusza obecnych polityk lub restrykcyjnego wariantu net zero — masowe przejście na elektromobilność wywinduje te oszczędności na poziom od 9 mb/d do nawet 15 mb/d.
Dania i Polska
W I kwartale 2026 roku kraje Unii Europejskiej utrzymały tempo globalnych zmian, notując 29-procentowy udział aut elektrycznych w ogólnej sprzedaży. Na ten wynik złożyło się 19,3 proc. samochodów w pełni elektrycznych (BEV) oraz 9,5 proc. hybryd typu plug-in (PHEV). Absolutnym i niedoścignionym liderem Wspólnoty pozostaje Dania. Na tamtejszym rynku udział elektryków w I kwartale wystrzelił do astronomicznego poziomu 81 proc. (w tym auta w pełni elektryczne to aż 80 proc.), co stanowi wzrost o 12,5 punktu procentowego w stosunku do całego 2025 roku.
Nadwiślańskie statystyki prezentują się odmiennie, pokazując specyfikę lokalnego konsumenta. W I kwartale 2026 roku udział samochodów ładowanych z gniazdka w Polsce wyniósł 13,5 proc. (BEV – 5,8 proc., PHEV – 7,7 proc.). Choć dystans do unijnej średniej jest wyraźny, polski rynek bije inne rekordy:
— Dominacja klasycznych hybryd: Aż 51,5 proc. wszystkich aut zarejestrowanych w I kwartale w Polsce to klasyczne samochody hybrydowe, podczas gdy średnia dla całej Unii Europejskiej wynosi w tym komponencie 38,6 proc.
— Charakterystyczny trend przejściowy: Taka struktura rynku, gdzie tradycyjne hybrydy przekraczają próg 50 proc., jest typowa dla krajów odchodzących od silników wyłącznie spalinowych. Dokładnie ten sam etap transformacji można obecnie zaobserwować na Węgrzech, w Rumunii, Grecji, we Włoszech czy na Cyprze.
Chiński dyktat
Głównym motorem napędowym globalnej elektromobilności pozostaje Państwo Środka. W 2025 roku chińskie marki odpowiadały za 60 proc. światowej sprzedaży aut elektrycznych. Jeśli jednak uwzględnić fabryki zlokalizowane w Chinach przez zachodnie koncerny, okazuje się, że z tamtejszych linii produkcyjnych pochodzi aż 75 proc. światowych pojazdów z tym napędem. Nadprodukcja względem wewnętrznych potrzeb zmusiła Pekin do ekspansji zagranicznej, co zaowocowało podwojeniem eksportu do poziomu 2,5 mln aut. Chińskie marki zdominowały rynki wschodzące — odpowiadają za 55 proc. zakupów elektryków poza Europą i USA, notując m.in. 130-procentowy skok sprzedaży w Azji Południowo-Wschodniej.
Ekspansja ta coraz silniej uderza również w Stary Kontynent. Na europejskim rynku niezmiennie królują rodzimi giganci:
— Volkswagen: utrzymał pozycję lidera ze sprzedażą na poziomie 426 tys. sztuk,
— BMW: uplasowało się na drugim miejscu, dostarczając 337 tys. pojazdów,
— Mercedes: zamknął podium z wynikiem 261 tys. sprzedanych aut.
Mimo to, azjatycka konkurencja depcze Europie po piętach. Chiński koncern BYD wskoczył już na 8. miejsce europejskiego zestawienia, sprzedając 187 tys. samochodów. Co niezwykle symboliczne, w kwietniu 2026 roku skumulowany udział wszystkich marek pochodzących z Chin po raz pierwszy w historii przebił barierę 15 proc. europejskiego rynku.
Geopolityczny impuls
Analitycy rynkowi podkreślają, że obecny boom na auta elektryczne przestał być wyłącznie modą, a stał się ucieczką przed kryzysami energetycznymi. Adam Juszczak z PIE szczegółowo analizuje wpływ niepokojów politycznych na decyzje konsumentów:
Globalny wzrost zapotrzebowania na samochody elektryczne jest w dużym stopniu napędzany kryzysami energetycznymi, w tym ostatnim kryzysem związanym z konfliktem między Iranem a USA. Spadający koszt zakupu samochodów elektrycznych wraz z brakiem zaufania do stabilności cen paliw kopalnych (w ostatnich czterech latach mieliśmy aż 2 długie okresy, podczas których cena ropy Brent przekraczała 100 USD, co jest sytuacją niespotykaną od 2013 r.) przełoży się na dalszy wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi, który będzie utrzymywał się na wysokim poziomie, nawet jeśli Cieśnina Ormuz zostanie odblokowana. Jednocześnie rosnące nasycenie chińskiego rynku własną produkcją może przekładać się na dalsze zwiększanie eksportu i udziału chińskich marek na rynkach zagranicznych, zwłaszcza w krajach rozwijających się.
— podkreśla Adam Juszczak, ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
W obliczu spadających kosztów zakupu aut na prąd, trend ten zyskuje trwałe fundamenty. Eksperci prognozują, że wysokie zainteresowanie elektromobilnością utrzyma się na świecie nawet wtedy, gdy Cieśnina Ormuz zostanie trwale odblokowana, a kryzys naftowy ugaszony. Równolegle, postępujące nasycenie wewnętrznego rynku w Chinach zmusi tamtejszych producentów do jeszcze agresywniejszej walki cenowej na rynkach zagranicznych, co dodatkowo przyspieszy eliminację silników spalinowych w krajach rozwijających się.
Źródło: Tygodnik Gospodarczy PIE









