Wybory w Szwecji: lewica minimalnie przed prawicą. O tym, kto powoła rząd, mogą zdecydować głosy z zagranicy
Lewicowa opozycja minimalnie wygrywa niedzielne wybory parlamentarne w Szwecji: według danych Urzędu Wyborczego (Valmyndigheten) po przeliczeniu 94 proc. obwodów blok czterech partii lewicy ma 176 mandatów, a rządzące dotąd partie tzw. układu z Tidö — 173, przy granicy większości wynoszącej 175 miejsc — informują PAP i szwedzka telewizja publiczna SVT. Różnica między blokami to zaledwie 28,6 tys. głosów, a głosy z zagranicy i część przedterminowych — w 2022 roku ćwierć miliona — zostaną doliczone najwcześniej w środę. Największym przegranym są prawicowo-nacjonalistyczni Szwedzcy Demokraci, którzy zamiast wejść do rządu, spadli na trzecie miejsce i stracili 11 mandatów.
Przewaga na granicy błędu
Według danych Valmyndigheten publikowanych przez SVT Partia Robotnicza-Socjaldemokraci otrzymuje 28,1 proc. głosów (100 mandatów), Partia Lewicy 8,2 proc. (29), Partia Centrum 7,1 proc. (25), a Zieloni 6,1 proc. (22). Po stronie prawicy Umiarkowana Partia Koalicyjna zdobywa 19,9 proc. (70 mandatów), Szwedzcy Demokraci 17,6 proc. (62), Chrześcijańscy Demokraci 6,2 proc. (22), a Liberałowie 5,4 proc. (19). Frekwencja wyniosła 80,3 proc. — wyraźnie mniej niż 84,2 proc. cztery lata temu.
Wynik nie jest przesądzony. Jak podaje PAP, głosy oddane za granicą oraz część przedterminowych zostaną doliczone najwcześniej w środę — cztery lata temu było ich 251 tys., wielokrotnie więcej, niż wynosi obecna różnica między blokami, a według szacunków w tym roku może ich być jeszcze więcej. Noc wyborcza była huśtawką: exit poll SVT dawał lewicy aż 183 mandaty, około godz. 22:30 bloki dzieliło ledwie ok. 20 tys. głosów, a prognoza SVT i pracowni Vera Policy szacowała szanse lewicy na 90 proc.
Jeśli wynik się utrzyma, Szwecja będzie miała nowy rząd
— powiedziała w wieczór wyborczy Magdalena Andersson, liderka socjaldemokratów i była premier z lat 2021–22, cytowana przez Die Welt. To ona będzie kandydatką lewicy na szefową rządu — choć, jak zauważa SVT, jej partia zmierza jednocześnie do najgorszego wyniku w swojej historii, tracąc 2,3 pkt proc. i 7 mandatów.
Chcieli ministerstw, spadli na trzecie miejsce
Wybory były traktowane jako sprawdzian, czy Szwedzi zaakceptują pełne wejście do władzy Szwedzkich Demokratów, którzy na mocy porozumienia z Tidö wspierali mniejszościowy rząd Ulfa Kristerssona (Umiarkowani, Chrześcijańscy Demokraci, Liberałowie), ale sami nie mieli w nim ministrów. Lider SD Jimmie Akesson żądał zmiany tego układu i co najmniej 12 stanowisk ministerialnych, a Kristersson jeszcze przed wyborami sygnalizował gotowość przekazania partii kluczowych resortów.
Impuls jednak nie nastąpił. SD straciły 3 pkt proc. i 11 mandatów względem 2022 roku i spadły z drugiego na trzecie miejsce — wyprzedziła je partia Kristerssona, która jako jedna z siedmiu partii poprawiła wynik. Według Die Welt w kampanii SD stawiały na prowokacje w stylu ruchu MAGA — m.in. plakaty w autobusach reklamujące podwyższoną premię za powrót dla migrantów hasłem „Tęsknisz za Mogadiszu?” — podczas gdy liczba wniosków o azyl po zaostrzeniach ostatnich lat spadła do najniższego poziomu od 40 lat, a kampania toczyła się wokół edukacji, mieszkalnictwa i ochrony zdrowia. Zasługi za silniejszy wzrost gospodarczy i spadek przestępczości zorganizowanej wyborcy przypisali raczej koalicjantom Kristerssona niż SD.
Akesson mimo wszystko ogłosił sukces.
Mam wrażenie, że wyszliśmy z tego jako zwycięzcy, ponieważ wielu ludzi nie boi się już przyznawać do poparcia dla Szwedzkich Demokratów
— mówił lider SD w wieczór wyborczy, cytowany przez Die Welt.
Układanka bez oczywistego rozwiązania
Zwycięstwo lewicy nie oznacza jeszcze rządu. Partia Centrum oświadczyła, że nie zamierza zasiadać w gabinecie z Partią Lewicy, która z kolei chce mieć ministrów i postuluje m.in. podatek od najbogatszych, odstraszający liberalne gospodarczo ugrupowania bloku. Socjaldemokraci w ostatnich latach zbliżyli się do prawicy w kwestiach migracji, przestępczości i rozbudowy energetyki jądrowej — co według Die Welt mogło wypchnąć część ich wyborców na lewo i teraz utrudni sklejenie koalicji. Najbardziej naturalnym partnerem pozostają Zieloni, współrządzący z socjaldemokratami w latach 2014–21. W grze jest też szwedzka klasyka — rząd mniejszościowy — albo gabinet ponadpartyjny, o którym w kampanii wspominała liderka Chrześcijańskich Demokratów Ebba Busch.
Kristersson porażki nie uznał. W noc wyborczą zapowiedział szukanie „nowych sojuszy”, wskazując na zbieżność programu gospodarczego Partii Centrum z prawicą, a w rozmowie z SVT mówił o „kilku dość skomplikowanych rozmowach” i możliwości kontynuowania rządów „w nowej konstelacji”. W poniedziałek mają spotkać się liderzy czterech partii prawicowych. Matematycznie większość bloku prawicowego — tym razem z SD już formalnie w rządzie — wciąż jest możliwa. Główny komentator polityczny SVT Mats Knutson ocenia, że niemal pewna minimalna przewaga opozycji przy wysoce niejasnej drodze do sklejenia przez nią rządu „zapowiada długą jesień”.
Szwecja budzi się więc z wynikiem, który niczego nie zamyka: przewaga lewicy mieści się w granicach jeszcze niepoliczonych głosów, obie strony ciągną w swoją stronę tę samą Partię Centrum, a rozstrzygnięcie przyjdzie najwcześniej w środę. Pewne jest jedno — partia, która miała w tych wyborach przekroczyć próg władzy, zamiast tego straciła najwięcej ze wszystkich.
Źródło: PAP, SVT/Valmyndigheten, „Die Welt”









