Wanda Buk: ETS2 może doprowadzić do Polexitu
Wanda Buk, była wiceminister cyfryzacji i była wiceprezes PGE, w najnowszym wywiadzie dla podcastu fundacji Polska z Natury, kreśli czarny scenariusz dla polskiej gospodarki. Ekspertka ostrzega przed nadchodzącymi regulacjami unijnymi, które mogą uderzyć bezpośrednio w portfele Polaków i doprowadzić do paraliżu inwestycyjnego w energetyce.
Prąd za darmo to kłamstwo
Jednym z najmocniejszych punktów rozmowy była kwestia kosztów transformacji energetycznej. Wanda Buk ostro rozprawia się z mitem taniej energii płynącej z odnawialnych źródeł energii (OZE), wskazując na gigantyczne, ukryte koszty stabilizacji systemu, o których decydenci rzadko wspominają.
Bądźmy fundamentalnie uczciwi: transformacja obniży emisyjność, ale będzie nas bardzo dużo kosztować i nikt nie wie ile. Akolici transformacji mówią, że to prąd za darmo – to wmawianie ludziom nieprawdy. Prąd to jedno, ale reszta rachunku to drugie.
Wanda Buk zauważa również, że dotychczasowe korzyści z energetyki konwencjonalnej były przyjmowane jako pewnik, za który nie trzeba było dodatkowo płacić. Po rezygnacji z węgla i gazu, te same usługi systemowe staną się towarem, którego ceny są dziś niemożliwe do przewidzenia.
ETS2 wyprowadzi Polskę z Unii?
Największe obawy budzi jednak nadchodzący system ETS2, który obejmie emisje z transportu i budynków. Zdaniem byłej wiceminister, drastyczne obciążenie kosztami ogrzewania domów i paliwa może wywołać wstrząs społeczny o niespotykanej skali, stawiając pod znakiem zapytania naszą obecność we wspólnocie.
Polska zostanie tym dotknięta najbardziej, bo mamy dużo emisyjnych źródeł ciepła i nieocieplonych domów. To jest regulacja, która może wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej.
Buk podkreśla, że europejskie ambicje klimatyczne są oderwane od globalnych realiów rynkowych, co stawia nasz region w fatalnej pozycji konkurencyjnej wobec reszty świata.
W Chinach ETS jest 10 razy tańszy, w Kalifornii o połowę. My jesteśmy mało mądrzy, bo chcemy być super ambitni, a staniemy się super biedni.
System handlu emisjami do kosza
Ekspertka nie gryzie się w język, oceniając wpływ obecnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS) na zdolności inwestycyjne polskich firm. Według niej, mechanizm ten zamiast pomagać w transformacji, skutecznie ją blokuje, generując nieprzewidywalne koszty i odstraszając instytucje finansowe.
Scenariusz marzeń to wyrzucenie ETS do kosza. Gdy pracowałam w PGE, tłumaczyłam komisarzowi Timmermansowi, że ETS nam przeszkadza się transformować. To instrument finansowy z ogromnym ryzykiem, który sprawia, że instytucje finansowe boją się nam pożyczać pieniądze na morskie farmy wiatrowe, bo nie wiedzą, czy za rok zapłacimy 10 czy 15 miliardów za emisje.
Wanda Buk wskazuje również na konieczność ograniczenia roli spekulantów na rynku uprawnień, którzy zarabiają miliardy na unijnej polityce klimatycznej, nie mając nic wspólnego z realną produkcją energii.









