UOKiK zabiera głos w sporze o apteczne franczyzy. Sama umowa z siecią to nie przejęcie kontroli
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przedstawił istotny pogląd w sprawie toczącej się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym — formalne stanowisko, z którego wynika, że umowa franczyzy nie tworzy automatycznie grupy kapitałowej ani stosunku kontroli między siecią a właścicielem apteki. Urząd powołuje się na prawo europejskie oraz własną, wieloletnią praktykę w sprawach koncentracji. To pierwszy pogląd prezesa UOKiK w tej kwestii — i rzadki przypadek interwencji urzędu przed sądem administracyjnym.
Jedna ustawa, dwie wykładnie
Spór ma źródło w przepisach „Apteki dla aptekarza”, które posługują się pojęciami wziętymi wprost z ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów — „kontrolą” i „grupą kapitałową”. Od lat chodzi o to, jak je rozumieć. Według ustaleń Najwyższej Izby Kontroli przywołanych w analizie sprawy, niektóre wojewódzkie inspektoraty farmaceutyczne doszukiwały się przejęcia kontroli już w typowych elementach umów franczyzowych: wspólnej polityce kadrowej, scentralizowanych usługach księgowych i prawnych czy związaniu księgą standardów.
Wykładnia inspektoratu wyraźnie odbiegała przy tym od praktyki UOKiK: franczyzobiorców zaliczano do grupy kapitałowej franczyzodawcy, co przekreślało szanse na zezwolenie — podczas gdy organ antymonopolowy, stosujący te pojęcia na co dzień, od lat konsekwentnie uznaje, że sama franczyza nie daje kontroli. Te same słowa w ustawie, dwie różne wykładnie i dwa piony sądów. Prawo konkurencji odróżnia współpracę gospodarczą od możliwości wywierania decydującego wpływu na innego przedsiębiorcę — i dopiero to drugie wyznacza kontrolę w rozumieniu art. 4 pkt 4 ustawy antymonopolowej. Sieć powiązań umownych, nawet silnie zintegrowana, sama jej nie przesądza.
Bruksela i Luksemburg patrzą podobnie
Argumentacja urzędu znajduje oparcie w prawie unijnym. Komisja Europejska w skonsolidowanym obwieszczeniu dotyczącym kwestii jurysdykcyjnych (2008/C 95/01, pkt 19) wskazuje, że umowy franczyzowe z reguły nie dają franczyzodawcy kontroli nad przedsiębiorstwem franczyzobiorcy — choć nie wyklucza, że szczególne powiązania gospodarcze mogą wyjątkowo przerodzić się w kontrolę, co trzeba jednak wykazać w konkretnej sprawie. Podobny wniosek płynie z wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie Pronuptia (161/84): ograniczenia potrzebne do ochrony know-how franczyzodawcy oraz tożsamości i renomy sieci są naturalnym elementem franczyzy. Z zależności ekonomicznej nie wynika więc automatycznie zależność prawna.
Praktyczny test proponowany w analizach sprawy brzmi: czy franczyzobiorca może kontynuować działalność po rozwiązaniu umowy z siecią? Jeśli tak, o kontroli trudno mówić. Zwolennicy stanowiska UOKiK wskazują też na argument systemowy: gdyby franczyza z definicji oznaczała grupę kapitałową, urząd musiałby umorzyć szereg spraw koncentracyjnych — także aptecznych — co paradoksalnie ułatwiłoby konsolidację rynku, której „Apteka dla aptekarza” miała przeciwdziałać.
Druga strona: nie każda franczyza jest niewinna
Spór nie jest jednak czarno-biały i stanowisko przeciwne ma swoje racje. Celem „Apteki dla aptekarza” było przeciwdziałanie przejmowaniu rynku przez sieci, a samorząd aptekarski i inspektorat od lat argumentują, że część umów franczyzowych służy właśnie obchodzeniu ustawowych limitów — formalnie niezależny farmaceuta bywa związany pakietem umów dodatkowych (pożyczek, najmu, zarządzania), który w praktyce odbiera mu samodzielność. Co istotne, sam NSA w wyrokach z października 2022 roku uznał z jednej strony, że franczyza na rynku aptecznym jest dopuszczalna, z drugiej — że choć umowa franczyzy sama z siebie nie tworzy stosunku zależności, to odpowiednio ukształtowany stosunek umowny może o takiej zależności świadczyć.
W tym sensie istotny pogląd UOKiK nie zamyka inspektorat drogi do kwestionowania konkretnych, patologicznych konstrukcji — przesuwa jedynie ciężar dowodu: organ musi wykazać rzeczywisty decydujący wpływ w danej sprawie, a nie wywodzić go z samego modelu biznesowego.
Pogląd nie wiąże, ale waży
Formalnie stanowisko prezesa UOKiK nie wiąże NSA. Ma jednak istotną wagę, bo dotyczy pojęć leżących w centrum kompetencji urzędu — a prezes UOKiK może na podstawie ustawy wydawać i ogłaszać wyjaśnienia oraz interpretacje przepisów dotyczących konkurencji. Stawką jest jednolitość wykładni: trudno o pewność prawa, gdy „kontrola” czy „grupa kapitałowa” znaczą co innego dla inspektoratu farmaceutycznego, a co innego dla organu antymonopolowego. Dla tysięcy aptek działających w modelu franczyzowym od rozstrzygnięcia NSA zależeć będzie, czy granicę między legalną współpracą a przejęciem kontroli da się przewidzieć z wyprzedzeniem — czy pozostanie ona loterią zależną od województwa i organu.









