„Nigdy więcej” w Dachau. Dlaczego do zabytku można było dodać napis w jidysz, ale po polsku już nie?
Pomnik Narodów w Dachau prawdopodobnie nie zostanie uzupełniony o polski napis „Nigdy więcej” — ustaliła Deutsche Welle. Zamiast tego ma powstać uzupełniająca aranżacja artystyczna poza główną częścią instalacji, a jej treść i formę wyłoni w przyszłym roku ograniczony konkurs projektowy. Strona polska od dziesięcioleci zabiega o dodanie polskiego napisu na steli pomnika — Polacy, blisko 41 tys. osób, byli największą grupą narodowościową wśród ponad 200 tys. więźniów obozu i jego podobozów.
„Bezpośrednia ingerencja praktycznie niemożliwa”
Pomnik Narodów stanął w 1968 roku na dawnym placu apelowym obozu z inicjatywy Międzynarodowego Komitetu Dachau, stowarzyszenia byłych więźniów. Zaprojektował go jugosłowiański rzeźbiarz żydowskiego pochodzenia Nandor Glid, którego rodzina zginęła w Auschwitz. Na murze przy końcu szlaku pomnikowego widnieje napis „Nigdy więcej” w pięciu językach: niemieckim, angielskim, francuskim, rosyjskim oraz jidysz — przy czym ten ostatni dodano dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych, a więc już po wpisaniu terenu byłego obozu do rejestru zabytków, co nastąpiło w 1974 roku.
Bezpośrednia ingerencja w istniejący obiekt jest praktycznie niemożliwa zarówno pod względem prawnym, jak i koncepcyjnym
— przekazała DW dr Gabriele Hammermann, dyrektorka Muzeum-Miejsca Pamięci Dachau. Jak dodała, aby stworzyć przestrzeń dla grup ofiar, które dotychczas nie były wystarczająco widoczne, gremium planuje uzupełniającą aranżację artystyczną poza główną częścią instalacji.
Status zabytkowy pomnika potwierdził Bawarski Urząd Ochrony Zabytków (BLfD): Pomnik Narodów jest chroniony zarówno jako część kompleksu dawnego obozu, jak i jako samodzielny zabytek. Dopytywany przez DW, jaka forma uzupełnienia o polski napis byłaby dopuszczalna, urząd odpowiedział, że „w oryginalną substancję pomnika, zgodnie z uzgodnionym stanowiskiem gremium, nie należy ingerować” — a konkretne stanowisko konserwatorskie sformułuje dopiero wobec pierwszych propozycji projektowych.
Celem jest znalezienie rozwiązania, które pogodzi uzasadnione oczekiwania osób zainteresowanych z poszanowaniem historycznej integralności pomnika
— zaznaczyła Hammermann.
Rodzina twórcy zgody nie odmawia
O losie napisu decyduje ukonstytuowane w październiku 2025 roku specjalne gremium doradcze, które w lipcu spotkało się po raz drugi. Zasiadają w nim m.in. synowie Nandora Glida, członkowie Międzynarodowego Komitetu Dachau, przedstawiciele ofiar oraz eksperci od ochrony zabytków, nauki i politycy. Każda ewentualna ingerencja w pomnik wymagałaby nie tylko zgody konserwatora, lecz także spadkobierców praw autorskich do dzieła — i tu ustalenia DW przynoszą istotny fakt.
Jako właściciele praw autorskich do Pomnika Narodów w Dachau stworzonego przez naszego ojca, mój brat Gabriel i ja nie mamy zastrzeżeń do dodania polskiego napisu „Nigdy więcej”
— przekazał w korespondencji z DW Daniel Glid. Bracia zaznaczyli, że ich rekomendacje dotyczące sposobu prezentacji napisu zostały przedstawione przed jury i mają na celu zachowanie autentyczności pomnika zgodnie z zamysłem ojca. Dopytywani, czy rekomendacje dotyczą dodania napisu do istniejącego pomnika, czy odrębnego elementu w jego pobliżu, odpowiedzieli, że do czasu zakończenia oceny jury nie chcą omawiać swoich propozycji — wierzą jednak, że „uda się znaleźć rozwiązanie akceptowalne dla wszystkich”.
Polska chce szóstego języka, nie nowego pomnika
Konsul generalny RP w Monachium Rafał Wolski podkreślił w rozmowie z DW, że polskim postulatem nie jest wznoszenie kolejnego pomnika na terenie Miejsca Pamięci, lecz umieszczenie na steli Pomnika Narodów napisu w szóstym języku — polskim.
Brak właściwego upamiętnienia polskich ofiar niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Dachau jest jedną z centralnych i bolesnych spraw w realizacji polskiej polityki pamięci na terenie Niemiec
— powiedział konsul. Jak zaznaczył, podejmowane od lat dziewięćdziesiątych starania polskich władz, przedstawicielstw i instytucji, by ten stan zmienić, pozostały bez rezultatu.
Drugim oczekiwaniem strony polskiej jest wyrazistsze uwzględnienie polskiego wątku w edukacji muzealnej na terenie byłego obozu. Do tej pory polskie ofiary Dachau upamiętnia tam głównie tablica ufundowana w latach siedemdziesiątych przez byłych więźniów — duchownych rzymskokatolickich — oraz kilka indywidualnych tabliczek w Sali Pamięci. Jak zwrócił uwagę Wolski, szersze upamiętnienie to postulat nie tylko państwa polskiego, ale i rodzin byłych więźniów, które oczekują, by ofiara ich przodków została właściwie uczczona.
Największa grupa narodowościowa, bez swojego języka
Obóz w Dachau powstał w marcu 1933 roku z rozkazu Heinricha Himmlera jako pierwszy stały obóz koncentracyjny nazistowskich Niemiec i „wzór” dla kolejnych. W obozie i podobozach przetrzymywano ponad 200 tys. więźniów z ponad czterdziestu krajów; pierwsze deportacje Polaków ruszyły we wrześniu 1939 roku. Dachau stało się też głównym miejscem uwięzienia duchownych: spośród 2720 osadzonych tam księży 1780 pochodziło z Polski, a 868 z nich zginęło. Na więźniach przeprowadzano zbrodnicze eksperymenty medyczne — z malarią, komorą ciśnieniową, wyziębianiem i piciem wody morskiej.
Bilans batalii o napis jest więc dziś taki: konserwator nie chce ingerencji w pomnik, choć precedens uzupełnienia steli istnieje, rodzina twórcy zastrzeżeń nie zgłasza, a strona polska nie prosi o nowy monument — tylko o sześć liter więcej na murze, pod którym leżą prochy nieznanego więźnia. Rozstrzygnięcie przyniesie przyszłoroczny konkurs.
Źródło: Deutsche Welle









