Terenówka wymyślona w pubie podbija europejskie służby. Grenadiery trafią także do polskiej Straży Granicznej
Ineos Grenadier — następca klasycznego Land Rovera Defendera zbudowany przez koncern chemiczny brytyjskiego miliardera Jima Ratcliffe’a — zdobył pierwsze kontrakty wojskowe: znaczące zamówienie złożyła armia Włoch, a pierwsze pojazdy dla Austrii mają trafić do prób jeszcze w 2026 roku. Auto jeździ już w barwach policji i służb w kilku krajach Europy, a jeszcze w tym roku — jak poinformował w czerwcu oficjalny polski dealer marki — Grenadiery mają trafić do służby w polskiej Straży Granicznej. Zakup jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach funduszy Specific Actions oraz krajowego programu instrumentu BMVI.
Samochód, który narodził się z odmowy
Historia Grenadiera zaczęła się w 2016 roku, gdy z fabryki w Solihull zjechał ostatni klasyczny Defender. Jim Ratcliffe — twórca chemicznego giganta Ineos i entuzjasta jazdy terenowej — chciał odkupić od Land Rovera linię produkcyjną i kontynuować produkcję auta. Gdy Brytyjczycy odmówili, postanowił zbudować własny samochód; nazwa modelu pochodzi od londyńskiego pubu The Grenadier, w którym pomysł się narodził.
Zamiast projektować wszystko od zera, Ineos Automotive sięgnął po sprawdzone komponenty: trzylitrowe, rzędowe sześciocylindrowe silniki dostarcza BMW (partnerstwo napędowe ogłoszono w 2019 roku), skrzynie biegów — ZF, a partnerem inżynieryjnym przy rozwoju konstrukcji została austriacka Magna Steyr. Całość osadzono na klasycznej ramie. Produkcja ruszyła w październiku 2022 roku w zakładzie w Hambach we Francji — dawnej fabryce Smarta, którą Ineos kupił w 2020 roku — z docelową zdolnością 25 tys. aut rocznie. Grenadier programowo ignoruje współczesne trendy: zamiast ekranów dotykowych ma fizyczne przyciski, w tym panel na suficie zaprojektowany tak, by dało się je obsługiwać w rękawicach roboczych.
Od pubu do armii NATO
To, co branża traktowała jako kaprys miliardera, okazało się trafioną niszą rynkową. Jak informował szef sprzedaży flotowej Ineos Automotive Tony Lewis, model wchodzi w trzeci pełny rok produkcji, zapytania ze strony służb i flot szybko rosną, a na całym świecie dostarczono już ponad 36 tys. Grenadierów. W październiku spółka ogłosiła pierwsze suwerenne kontrakty obronne — z Włochami i Austrią; Włochy są pierwszym członkiem NATO, który złożył znaczące zamówienie wojskowe na ten model, a dostawy ruszą na początku 2027 roku. Grenadier bierze też udział w próbach brytyjskiego programu Light Mobility Vehicle, który może przynieść znacznie większy kontrakt dla armii Zjednoczonego Królestwa.
Równolegle auto zdobywa floty policyjne: hiszpańska Policía Nacional włączyła 10 Grenadierów do elitarnych jednostek interwencyjnych UIP, a wersje Station Wagon i pick-up Quartermaster przeszły program testowy londyńskiej Metropolitan Police, uzyskując dopuszczenie do użytku brytyjskich służb ratowniczych. Według producenta Grenadiery trafiły m.in. do wyspecjalizowanych jednostek antyterrorystycznych i interwencyjnych w Niemczech, Francji i Hiszpanii, a także do formacji straży granicznych.
Polski wątek: Grenadiery na granice jeszcze w tym roku
Na tej mapie pojawia się także Polska. Oficjalny dealer marki, Team INEOS Grenadier Długołęka, poinformował 18 czerwca, że jeszcze w tym roku do służby w Straży Granicznej trafią Grenadiery — „samochody stworzone do działania tam, gdzie warunki nie uznają kompromisów”. Jak podkreślono w komunikacie, wzmocnienie formacji będzie możliwe dzięki współfinansowaniu ze środków Unii Europejskiej w ramach funduszy Specific Actions oraz krajowego programu BMVI — unijnego Instrumentu Wsparcia Finansowego na rzecz Zarządzania Granicami i Polityki Wizowej.
Grenadiery wpisują się w szerszą wymianę floty pograniczników: w 2025 roku Straż Graniczna kupiła w ramach dostaw centralnych 145 pojazdów patrolowych i terenowych o wartości ponad 31 mln zł — w tym oznakowane Jeepy Wranglery przeznaczone dla jednostek bezpośrednio chroniących zewnętrzną granicę Unii Europejskiej. Formacja eksploatuje łącznie ponad 3,5 tys. jednostek sprzętu transportowego. Jeśli dostawa dojdzie do skutku zgodnie z zapowiedzią, polscy pogranicznicy dołączą do rosnącego grona europejskich formacji, które w miejsce wysłużonych Defenderów wybierają auto zbudowane przez branżowego outsidera — chemiczny koncern, który dekadę temu nie miał z motoryzacją nic wspólnego.










