Euro najsłabsze od 17 miesięcy: czy słabnąca Francja wciągnie strefę euro w nowy kryzys zadłużenia?
Euro osiągnęło w październiku 2026 roku najniższy poziom wobec dolara od ponad roku, a rynki finansowe znów zaczęły wymawiać słowo „kryzys”. W centrum niepokojów stoi Francja, kraj z narastającym długiem publicznym i deficytem budżetowym trwale przekraczającym unijne limity. Polska na razie obserwuje z bezpiecznego dystansu, ale jej gospodarka nie jest odporna na europejskie zawirowania.
Najważniejsze:
- Euro straciło od początku 2026 roku około pięciu procent wobec dolara i w poniedziałek 5 października notowane było po 1,12 dolara, najsłabiej od 17 miesięcy.
- Rentowność francuskich 10-letnich obligacji skarbowych chwilowo sięgnęła 5 proc., a różnica w oprocentowaniu między obligacjami Francji i Niemiec osiągnęła poziom niewidziany od czasów kryzysu zadłużeniowego strefy euro sprzed ponad dekady.
- Dług publiczny Francji zbliżył się do 118 proc. PKB, a roczny deficyt budżetowy systematycznie przekracza 5 proc. PKB, od poziomu 3,4 proc. na początku prezydentury Macrona.
- Od 18 września do 7 października 2026 r. złoty pozostał wobec euro stabilny, jednak recesja w strefie euro uderzyłaby w polski eksport znacznie mocniej niż wahania kursowe.
Jak doszło do 17-miesięcznego minimum euro
Euro traciło wobec dolara przez większą część 2026 roku, ale w pierwszych dniach października tempo spadku wyraźnie przyspieszyło. W poniedziałek 5 października wspólna waluta znalazła się na poziomie 1,12 dolara, punktu nienotowanego od 17 miesięcy. Łączna strata od początku roku wyniosła około pięciu procent.
Ricardo Amaro, główny ekonomista ds. strefy euro w Oxford Economics, wskazuje dwa nakładające się na siebie czynniki. Pierwszym są zmienione oczekiwania dotyczące polityki amerykańskiego banku centralnego: rosnące rentowności obligacji na świecie skłaniają rynki do zakładania, że stopy procentowe w USA utrzymają się wyżej przez dłużej, co automatycznie wzmacnia dolara. Drugim i tym, który ostatecznie przyspieszył wyprzedaż euro, są narastające obawy o stan finansów publicznych Francji. Amaro, cytowany przez Deutsche Welle, zaznaczył, że te dwa impulsy wzajemnie się wzmacniają i że słabość euro nie powinna być traktowana jako zjawisko oderwane od reszty gospodarki.
Francja: dług rośnie, rynki się niepokoją
Francuskie problemy budżetowe nie są nowe, ale rynki nagle przestały je ignorować. Według danych przytaczanych przez Deutsche Welle od objęcia urzędu przez prezydenta Emmanuela Macrona w maju 2017 roku dług publiczny kraju wzrósł o ponad bilion euro, mimo obniżek podatków wprowadzanych w tym samym czasie. Zadłużenie zbliżyło się do 118 proc. PKB, a deficyt budżetowy, który na początku kadencji Macrona wynosił 3,4 proc. PKB, systematycznie przekracza dziś 5 proc.
Efektem była gwałtowna wyprzedaż francuskich obligacji skarbowych. Rentowność 10-letnich papierów chwilowo sięgnęła 5 proc. Jeszcze bardziej wymowny okazał się tak zwany spread, czyli różnica między oprocentowaniem obligacji francuskich i niemieckich, tych ostatnich inwestorzy tradycyjnie używają jako bezpiecznej przystani. Spread ten osiągnął najwyższy poziom od czasu kryzysu zadłużeniowego strefy euro sprzed ponad dekady. Część inwestorów przeniosła kapitał właśnie do niemieckich papierów, uciekając od Francji.
Czy historia z 2012 roku się powtórzy? Eksperci się spierają
Presja na euro i rynki obligacji, nie tylko francuskich, ale i włoskich, wywołała głosy wzywające do interwencji Europejskiego Banku Centralnego. Jim Reid z Deutsche Banku ocenił, cytowany przez Deutsche Welle, że różnica rentowności między obligacjami niemieckimi i francuskimi urosła na tyle, że groziła sytuacja określona przez niego jako „mini-panika”, i postawił kluczowe pytanie: czy to zapowiedź nowego kryzysu zadłużeniowego strefy euro, czy rynki po prostu przesadziły z reakcją.
Geoffrey Yu, starszy strateg w BNY, uważa porównania do kryzysu z 2012 roku za całkowicie chybione. Amaro z kolei przestrzega, że spodziewane dalsze podwyżki stóp procentowych EBC w połączeniu z pogarszającymi się perspektywami inflacyjnymi tworzą sytuację wymagającą wyjątkowo ostrożnego zarządzania. Zbyt restrykcyjny ton banku centralnego mógłby, paradoksalnie, jeszcze bardziej podbić presję na rentowności francuskich obligacji i pogłębić problemy, które EBC chciałby opanować.
Polityka jako akcelerator niepewności
Za danymi makroekonomicznymi kryje się też wymiar polityczny. Francję wstrząsały w ostatnich latach kolejne kryzysy rządowe, a uchwalanie budżetów rocznych zamieniało się w test wytrzymałości dla każdej koalicji. Przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku dobrze notowane jest Rassemblement National z Marine Le Pen jako liderką i to właśnie scenariusz jej zwycięstwa budzi pytania inwestorów o kierunek polityki gospodarczej Francji. Niepokój inwestorów podsyca też rosnące poparcie dla skrajnie prawicowej AfD w Niemczech, co rodzi pytania o przyszłość największej gospodarki strefy euro. Jak przypomina Deutsche Welle, podobne napięcia polityczne widać szerzej: w Hiszpanii premier Pedro Sánchez ogłosił przedterminowe wybory po tym, jak parlament odrzucił propozycje rozwiązania kryzysu mieszkaniowego.
Co słabe euro oznacza dla cen i portfeli
Dla konsumentów w strefie euro słabsza waluta oznacza droższy import. Surowce takie jak ropa i gaz są wyceniane w dolarach, więc ich koszt rośnie automatycznie wraz z osłabieniem euro, a ceny energii i tak są już na podwyższonych poziomach. Drożeją też towary importowane ze Stanów Zjednoczonych. Amaro ostrzega, że wyraźna deprecjacja euro mogłaby wzmocnić szok inflacyjny w momencie, gdy prognozy i tak zakładają utrzymanie wysokiej inflacji w strefie euro aż do 2027 roku.
Złoty stabilny, ale polska gospodarka nie jest odporna
Zawirowania wokół euro nie wywołały jak dotąd gwałtownych ruchów kursu złotego. Dane Narodowego Banku Polskiego za okres od 18 września do 7 października 2026 roku pokazują, że kurs EUR/PLN poruszał się w wąskim przedziale, a łączna zmiana w tym czasie wyniosła zaledwie 0,38 proc. Dla importerów kupujących towary z Niemiec czy Francji sytuacja kursowa pozostaje więc stabilna.
To jednak nie znaczy, że Polska jest odizolowana od problemów strefy euro. Niemcy i inne kraje unijne to główni odbiorcy polskiego eksportu, gdyby spowolnienie gospodarcze lub kryzys zadłużeniowy w strefie euro ograniczyły tamtejszy popyt, polskie firmy odczułyby to w portfelu niezależnie od kursu złotego. Kurs walutowy to tylko jeden z kanałów oddziaływania; kanał handlowy bywa dotkliwszy.
| Data | Kurs EUR/PLN | Uwaga |
|---|---|---|
| 18.09.2026 | 4,3633 zł | Początek okresu |
| 22.09.2026 | 4,3463 zł | Minimum okresu |
| 24.09.2026 | 4,3900 zł | Maksimum okresu |
| 07.10.2026 | 4,3797 zł | Koniec okresu (+0,38% vs start) |
Źródło: Narodowy Bank Polski, tabela kursów A.
Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego euro spada akurat teraz, skoro Francja ma problemy budżetowe od lat?
Rynki finansowe często ignorują dobrze znane ryzyka przez długi czas, po czym nagle je „odkrywają”, zwłaszcza gdy nakładają się na nie inne czynniki. Tym razem zbiegły się ze sobą rosnące rentowności obligacji na całym świecie, oczekiwania co do wyższych stóp w USA i polityczna niepewność przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 roku. To połączenie wystarczyło, by przełamać dotychczasową powściągliwość rynków.
Czy EBC może zatrzymać wyprzedaż obligacji, tak jak zrobił to w 2012 roku?
Teoretycznie bank centralny dysponuje narzędziami do interwencji, jednak, jak zauważa Ricardo Amaro, w obecnym otoczeniu inflacyjnym każde luzowanie polityki pieniężnej wiąże się z ryzykiem. Zbyt miękki kurs EBC mógłby utrwalić wysoką inflację; zbyt twardy, pogłębić presję na rentowności francuskiego długu. To właśnie ów dylemat sprawia, że sytuacja jest postrzegana jako wymagająca szczególnej ostrożności.
Czy słabe euro zagraża Polsce bezpośrednio?
Bezpośrednie ryzyko kursowe pozostaje w tle. Większym zagrożeniem jest kanał handlowy: jeśli kryzys zadłużeniowy lub spowolnienie gospodarcze w strefie euro ograniczą popyt na polskie towary i usługi, skutki odczują polskie firmy eksportujące do Niemiec, Francji i innych krajów unijnych, niezależnie od tego, ile kosztuje euro w kantorze.
Co to znaczy, że spread między obligacjami Francji i Niemiec osiągnął poziom z czasów kryzysu?
Spread, czyli różnica w oprocentowaniu, informuje o tym, o ile więcej musi płacić Francja niż Niemcy za pożyczanie pieniędzy od inwestorów. Im wyższy spread, tym więcej rynek wątpi w wiarygodność kredytową Francji względem Niemiec. Osiągnięcie poziomu z okresu kryzysu sprzed ponad dekady oznacza, że inwestorzy wyceniają ryzyko związane z Francją wyraźnie wyżej niż jeszcze kilka miesięcy temu, co bezpośrednio podnosi koszt obsługi francuskiego długu i może tworzyć samospełniającą się spiralę.
Fot. Masood Aslami / Pexels









