Rolnik w polu, ręka trzyma złotówki PLN

Rolnictwo na krawędzi. Bez wsparcia państwa produkcja zbóż przestaje się opłacać

11.05.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Prowadzenie gospodarstwa rolnego w Polsce staje się coraz trudniejszym wyzwaniem ekonomicznym. Trwałe zachwianie relacji między kosztami produkcji a przychodami sprawia, że rolnicy przestają zarabiać na uprawie zbóż, a ich budżety ratują jedynie dopłaty unijne i instrumenty krajowe. Eksperci alarmują: bez systemowych zmian w podziale marż między polem a sklepową półką, stabilność całego sektora żywnościowego może zostać zagrożona.

Koszty zjadają zyski z hektara

Najnowsze kalkulacje Wielkopolskiej Izby Rolniczej za kwiecień 2026 roku nie pozostawiają złudzeń co do kondycji finansowej wsi. Uprawa pszenicy ozimej generuje obecnie ponad 1 tys. zł straty z jednego hektara, a w przypadku kukurydzy na ziarno deficyt ten przekracza aż 4 tys. zł. Jedynie rzepak pozwala rolnikom na wypracowanie niewielkiej nadwyżki.

Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych, w rozmowie z agencją Newseria wskazuje na dramatyczny spadek rentowności:

Rentowność gospodarstw jest dzisiaj bardzo mocno zachwiana. Szczególnie widać to w kalkulacjach prowadzonych przez Wielkopolską Izbę Rolniczą, z których wynika, że od kilku sezonów nie zarabiamy na produkcji zbóż takich jak pszenica ozima czy kukurydza. Konieczna jest praca nad stworzeniem mechanizmów, które przywrócą rentowność sektora, ponieważ obecnie nie utrzymuje się on z produkcji, lecz tylko dzięki instrumentom europejskim czy krajowym.

Dane Eurostatu potwierdzają, że problem ma charakter strukturalny – podczas gdy w całej Unii Europejskiej realny dochód z działalności rolniczej wzrósł o symboliczne 0,6 proc., w Polsce odnotowano spadek o 1,3 proc.

Niesprawiedliwy podział marż w handlu

Głównym punktem zapalnym w debacie o kondycji rolnictwa jest różnica między ceną, jaką otrzymuje producent, a ceną, którą płaci konsument w markecie. Rolnicy wskazują, że marże są rozłożone w sposób niesprawiedliwy, co czyni ich najsłabszym ogniwem łańcucha żywnościowego. Przykładowo, ziemniaki sprzedawane przez rolnika za kilkadziesiąt groszy, w sklepie kosztują nawet cztery razy więcej.

Mateusz Stankiewicz podkreśla potrzebę współpracy z sieciami handlowymi i wsparcia ze strony rządu:

W swoistym trójkącie – rolnicy, sektor zakupowy i państwo – potrzebne jest wsparcie regulacyjne, które unormuje relacje między rolnikami, pośrednikami a handlem. Dziś praktycznie każdy, kto porównuje ceny u rolnika i w sklepie, zadaje sobie pytanie, z czego wynika tak duża różnica.

Ekspert zauważa, że odpowiedzią na te problemy może być zwiększenie skali produkcji poprzez współpracę między rolnikami oraz rozwój sprzedaży bezpośredniej.

Przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej

Komisja Europejska, dostrzegając napięcia dochodowe, planuje utrzymanie silnego wsparcia finansowego w nowej perspektywie po 2027 roku. Propozycja opiewa na co najmniej 300 mld euro przeznaczonych na stabilizację dochodów i fundusze kryzysowe. Równolegle działają mechanizmy takie jak obserwatorium AFCO, mające na celu zwiększenie przejrzystości cen i kosztów w całym łańcuchu rolno-spożywczym.

Dla polskich producentów kluczowe pozostaje jednak znalezienie modelu, który pozwoli im przetrwać do czasu wdrożenia nowych regulacji. Choć rolniczy handel detaliczny i „lokalne półki” w marketach są krokiem w dobrą stronę, bez zaangażowania największych graczy rynkowych i administracji państwowej, sytuacja finansowa gospodarstw rolnych pozostanie krytyczna.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA