Reforma PIT od 2027 roku: nowe progi, pośrednia stawka i wyższy CIT dla największych firm

Reforma PIT od 2027 roku: nowy próg, nowa stawka, wyższy CIT dla największych. Co zyskasz, co stracisz?

19.08.2026
Redakcja
Czas czytania: 6 minut/y

Rząd zapowiedział największą od lat korektę skali podatkowej PIT: granica wejścia w wyższą stawkę przesunie się ze 120 do 130 tys. zł, a w przedziale między 130 a 150 tys. zł pojawi się zupełnie nowa, pośrednia stawka 24 proc. Koszt tej ulgi dla klasy średniej mają ponieść duże korporacje i osoby z najwyższymi dochodami. Zmiany mają obowiązywać od 2027 roku, ale to nie jest przypadkowy termin.

Najważniejsze:

  • Od 2027 r. pierwszy próg podatkowy w PIT wzrośnie ze 120 do 130 tys. zł, a dla dochodów między 130 a 150 tys. zł pojawi się nowa stawka 24 proc. (zamiast 32 proc.).
  • Na reformie skorzysta około 3,5 mln podatników rozliczających się według skali; maksymalna roczna oszczędność to nawet 3600 zł.
  • Odsetek osób płacących najwyższą stawkę ma spaść niemal o połowę, z 14,0 proc. do 7,2 proc. podatników na skali.
  • Wyższe podatki zapłacą największe firmy (CIT wzrośnie z 19 do 22 proc.) oraz osoby objęte daniną solidarnościową (stawka pójdzie w górę o jeden punkt procentowy, do 5 proc.).

Dlaczego dopiero 2027, a nie wcześniej?

Termin wejścia w życie reformy nie jest wyłącznie decyzją polityczną. Ministerstwo Finansów wskazuje wprost, że między 2023 a 2026 rokiem przeciętne wynagrodzenia w Polsce wzrosły nominalnie o 31 proc., zaś po uwzględnieniu inflacji realny przyrost wyniósł 19 proc. To oznacza, że próg podatkowy zamrożony na poziomie 120 tys. zł coraz mocniej „wchłania” pracowników klasy średniej, nie dlatego, że stali się zamożniejsi w sensie siły nabywczej, lecz dlatego, że ich nominalne zarobki przekroczyły niezmienioną granicę. Ekonomiści określają to zjawisko mianem bracket creep: inflacja i wzrost płac automatycznie przesuwają podatnika do wyższego przedziału stawek, choć jego realna sytuacja finansowa niekoniecznie tego wymaga.

Co do samego roku 2027, rząd nie precyzuje szczegółowo, na czym ma opierać się założenie, że do tego momentu presja budżetowa wyraźnie się zmniejszy. Ze źródeł wynika jedynie, że minister finansów i gospodarki Andrzej Domański wskazał na rosnące nakłady na obronnośćnność jako główny powód, dla którego rząd nie decyduje się na korektę progów już teraz. Innymi słowy: skoro budżet musi w bieżącej perspektywie udźwignąć wydatki na bezpieczeństwo, reforma dla klasy średniej musi poczekać. Czy do 2027 roku ta presja faktycznie osłabnie, tego źródło nie rozstrzyga.

Ile konkretnie zaoszczędzi podatnik? Porównanie stawek dziś i po reformie

Ministerstwo Finansów podaje, że osoby, które skorzystają na reformie najbardziej, mogą zaoszczędzić nawet 3600 zł rocznie. Żeby zrozumieć, kogo to dotyczy i dlaczego akurat taka kwota, warto porównać mechanizm opodatkowania przed reformą i po niej.

Roczny dochódPodatek dziś (do 120 tys. zł: 12%; powyżej: 32%)Podatek od 2027 r. (do 130 tys. zł: 12%; 130–150 tys. zł: 24%; powyżej 150 tys. zł: 32%)Szacunkowa roczna oszczędność
100 000 złstawka I progu od całości (poniżej progu)bez zmian, nadal w I progubrak
130 000 zł32% od 10 000 zł nadwyżki ponad 120 tys. złcały dochód mieści się w I proguoszczędność wynikająca z różnicy stawek*
150 000 zł32% od 30 000 zł nadwyżki24% od 20 000 zł + koniec II progu dopiero od 150 tys. złdo 3 600 zł*
200 000 zł32% od 80 000 zł nadwyżki24% od przedziału 130–150 tys. zł, 32% powyżej 150 tys. złdo 3 600 zł* (zysk ograniczony do przedziału 24%)

*Szacunki orientacyjne na podstawie różnic stawek; dokładne kwoty zależą od ulg i odliczeń. Jedyna liczba potwierdzona źródłem to maksymalny zysk „do 3600 zł rocznie” podany przez Ministerstwo Finansów.

Osoby zarabiające powyżej 150 tys. zł rocznie również coś zyskują, ale ich oszczędność jest ograniczona wyłącznie do dochodu mieszczącego się w nowym przedziale objętym stawką 24 proc. Dla bardzo wysokich dochodów reforma ma więc marginalny efekt procentowy, choć nominalnie ta sama kwota oszczędności jest identyczna jak dla osoby z dochodem 150 tys. zł.

Kogo reforma dotyczy, a kogo omija? Grupy podatników z perspektywą skali zmian

Zmiany nie obejmują wszystkich podatników w równym stopniu. Poniżej przegląd najważniejszych grup wraz z zaznaczeniem, jak duże są luki w dostępnych danych.

  • Pracownik etatowy i zleceniobiorca na skali podatkowej: główny beneficjent reformy. Jeśli roczny dochód mieści się między 130 a 150 tys. zł, zysk może sięgnąć nawet 3600 zł rocznie. Osoby zarabiające powyżej 150 tys. zł też skorzystają, ale wyłącznie na części dochodu objętej nową stawką 24 proc. Ministerstwo Finansów szacuje, że na zmianie zyska łącznie około 3,5 mln podatników rozliczających się według skali, skala zmian dla pozostałych form rozliczenia nie została podana.
  • Samozatrudniony na podatku liniowym: reforma skali podatkowej nie dotyczy go bezpośrednio, podatek liniowy ma stałą stawkę niezależną od wysokości dochodu. Jeśli jednak taka osoba z jakiegoś powodu rozlicza się według skali, zasady są identyczne jak dla pracownika etatowego.
  • Przedsiębiorca na ryczałcie od przychodów ewidencjonowanych: reforma działa tu w odwrotnym kierunku. Rząd planuje przywrócenie niższego limitu przychodów uprawniającego do tej formy opodatkowania, na poziomie 250 tys. euro rocznie. Ci, którzy przekraczają ten pułap i korzystają z ryczałtu po podwyższeniu limitu, będą musieli zmienić formę rozliczenia. Ilu przedsiębiorców to dotknie, źródło nie podaje.
  • Właściciel startupu lub firmy korzystającej z IP Box: ulga pozwalająca stosować obniżoną stawkę PIT od dochodów z praw własności intelektualnej ma zostać zmodyfikowana. Szczegóły zmian nie zostały jeszcze ujawnione; kierunek „modyfikacji preferencji” może sugerować zaostrzenie warunków dostępu do ulgi, choć to interpretacja, źródło nie precyzuje charakteru zmian.
  • Duże korporacje i podatkowe grupy kapitałowe: dla podmiotów osiągających przychody powyżej 50 mln euro rocznie podstawowa stawka CIT wzrośnie z 19 do 22 proc. To główne źródło przychodów budżetowych, które mają sfinansować obniżki dla klasy średniej. Ilu podatników CIT obejmuje ten próg, skala zmian nieznana.
  • Osoby objęte daniną solidarnościową: dodatkowe obciążenie dla najwyższych dochodów wzrośnie o jeden punkt procentowy, osiągając poziom 5 proc. Kogo dokładnie dotyczy danina solidarnościowa i ilu podatników płaci tę daninę, źródło nie precyzuje liczby.

Czego nie mówi się głośno o tej reformie

Zapowiedź reformy była prezentowana jako jednoznacznie korzystna dla obywateli i budżetu. Warto jednak zadać kilka pytań, których odpowiedzi ze źródła nie wynikają, a które są istotne dla oceny całego pakietu.

Czytaj także: Wyższy drugi próg i kwota wolna w PIT. Resort finansów pracuje nad zmianami przy budżecie na 2027 rok

Po pierwsze, podwyżka CIT dla największych podmiotów, z 19 do 22 proc. Może być odczytywana przez inwestorów zagranicznych jako sygnał pogorszenia warunków prowadzenia działalności w Polsce. Rząd nie odniósł się publicznie do ryzyka, że część dużych firm może optymalizować strukturę przychodów lub przenosić część działalności do jurysdykcji z niższym opodatkowaniem. Źródło nie zawiera żadnej analizy tego ryzyka.

Po drugie, wzrost nominalnych wynagrodzeń o 31 proc. przy realnym wzroście o 19 proc. w latach 2023–2026 oznacza, że bracket creep był w Polsce zjawiskiem bardzo realnym i dotkliwym. Podniesienie progu o 10 tys. zł, podczas gdy pensje wzrosły nominalnie o blisko jedną trzecią, można uznać za korektę niepełną. Reforma nie indeksuje progu do inflacji ani do wzrostu wynagrodzeń na przyszłość, co oznacza, że problem bracket creep może powrócić, jeśli wynagrodzenia będą nadal rosły, a próg znów pozostanie zamrożony.

Po trzecie, reforma nie odpowiada na pytanie, co stanie się z podatnikami, którzy dopiero zbliżają się do progu 130 tys. zł przy obecnym tempie wzrostu płac. Przy nominalnym wzroście wynagrodzeń o kilkanaście procent rocznie horyzont kilku lat może wystarczyć, by nowy próg znów stał się zbyt wąski, i cykl debaty o kolejnej korekcie zacznie się od nowa.

Co z obietnicą podwyższenia kwoty wolnej od podatku?

Podniesienie kwoty wolnej od podatku było jedną z centralnych obietnic wyborczych z 2023 roku. Premier Donald Tusk przyznał wprost, że w perspektywie najbliższych dwóch lat rząd nie jest w stanie jej zrealizować. Jako główną przyczynę wskazał wysoki poziom wydatków na obronność, który pochłania znaczną część budżetowych możliwości. Rząd formalnie obietnicy nie odrzuca, ale przesuwa ją poza horyzont bieżącej reformy.

Czytaj także: Koniec ery taniego wykupu mieszkań komunalnych? Od 2027 roku tylko cena rynkowa

Skala finansowego wyzwania jest tu kluczowa dla zrozumienia, dlaczego wybrano węższą ścieżkę podniesienia progu zamiast podwyżki kwoty wolnej: ta ostatnia objęłaby znacznie szersze grono podatników i miałaby wielokrotnie wyższy koszt dla budżetu. Podniesienie progu to rozwiązanie tańsze i precyzyjniej skierowane do konkretnej grupy, tej, która „wpada w drugi próg”, ale nie rozwiązuje problemu obciążeń fiskalnych osób zarabiających znacznie poniżej obecnego progu.

Techniczne elementy pakietu: co jeszcze się zmienia

Reforma progów PIT jest największym, ale nie jedynym elementem zapowiedzianego pakietu. W tle pojawiają się zmiany, które mogą mieć realne skutki dla przedsiębiorców i inwestorów:

  • Podwyższenie podstawowej stawki CIT z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających przychody powyżej 50 mln euro rocznie oraz dla podatkowych grup kapitałowych.
  • Wzrost daniny solidarnościowej o jeden punkt procentowy, do 5 proc.
  • Przywrócenie wcześniejszego, niższego limitu przychodów uprawniającego do wyboru ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych (250 tys. euro).
  • Modyfikacja ulgi IP Box obejmującej preferencyjną stawkę PIT od dochodów z kwalifikowanych praw własności intelektualnej.

Cały pakiet dotyczy zmian w kilku ustawach podatkowych. Ministerstwo Finansów deklaruje, że celem jest system bardziej sprawiedliwy, wspierający wzrost gospodarczy i polskie rodziny, co w praktyce oznacza przesunięcie części ciężaru fiskalnego z pracowników klasy średniej na największe przedsiębiorstwa i najwyższe dochody osobiste.

Na jakim etapie są zmiany, co to oznacza dla podatnika?

To, co zaprezentowali premier i minister finansów, to założenia planowanej reformy, a nie gotowa ustawa. Żeby nowe przepisy mogły obowiązywać od 2027 roku, projekt musi przejść przez rząd, Sejm, Senat i uzyskać podpis prezydenta. Premier zastrzegał to wyraźnie podczas konferencji prasowej.

Dla podatników oznacza to, że obecne stawki i progi obowiązują bez zmian przy rozliczeniu za 2026 rok. Pierwsze realne skutki, wyższe wypłaty netto lub niższy podatek końcowy, pojawią się najwcześniej przy rozliczeniach za rok 2027, i to wyłącznie pod warunkiem, że projekt legislacyjny przejdzie cały proces w kształcie zbliżonym do zapowiedzi.

FAQ: Najczęstsze pytania o reformę PIT

Czy zmiana dotyczy mnie, jeśli rozliczam się na podatku liniowym?
Nie bezpośrednio. Reforma obejmuje wyłącznie skalę podatkową. Podatek liniowy ma odrębną, stałą stawkę niezależną od progów.

Kiedy dokładnie odczuję zmianę w portfelu?
Najwcześniej przy rozliczeniu podatkowym za rok 2027, pod warunkiem że ustawa zostanie uchwalona i wejdzie w życie zgodnie z zapowiedzią.

Czy kwota wolna od podatku wzrośnie razem z progiem?
Nie. Rząd wyraźnie oddzielił te dwie kwestie. Podwyżka kwoty wolnej od podatku pozostaje poza zakresem bieżącej reformy.

Czy reform obejmie przedsiębiorców na ryczałcie?
Tak, ale w innym kierunku niż dla pracowników. Planowane jest przywrócenie niższego limitu przychodów uprawniającego do ryczałtu (250 tys. euro). Dla części przedsiębiorców może to oznaczać konieczność zmiany formy opodatkowania.

Czy wszystkie zmiany na pewno wejdą w życie?
Nie ma takiej gwarancji. Zapowiedź to dopiero etap polityczny, przed projektem stoi jeszcze pełna ścieżka legislacyjna.

Fot. RDNE Stock project / Pexels


Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA