Prawo do bycia offline. Komisja Europejska chce nieprzekraczalnych granic między pracą a życiem prywatnym
W dobie wszechobecnej pracy zdalnej granica między życiem prywatnym a zawodowym uległa niebezpiecznemu zatarciu. Komisja Europejska, dostrzegając rosnący problem cyfrowego przemęczenia, finalizuje prace nad nowymi regulacjami, które mają zagwarantować pracownikom prawo do pełnego „odłączenia się” od służbowych obowiązków po godzinach pracy.
Bruksela chce wyznaczać standardy
Komisja Europejska znajduje się obecnie w zaawansowanej fazie prac legislacyjnych nad unijną dyrektywą dotyczącą telepracy i prawa do bycia offline. Po zakończeniu szeroko zakrojonych konsultacji z partnerami społecznymi w 2024 i 2025 roku, KE dąży do ujednolicenia standardów w całej Unii Europejskiej. Projekt zakłada, że „bycie offline” nie jest przywilejem, lecz fundamentalnym prawem chroniącym zdrowie psychiczne pracowników.
Główne założenia unijnej inicjatywy to:
- Zakaz sankcji: Pracownik nie może ponosić negatywnych konsekwencji za brak odpowiedzi na e-mail lub telefon po godzinach pracy.
- Obowiązek techniczny pracodawcy: Firmy będą musiały wdrożyć rozwiązania zapobiegające kontaktom służbowym w czasie wolnym (np. blokady serwerów pocztowych).
- Transparentność: Jasne określenie w umowach, kiedy pracownik ma prawo być całkowicie nieuchwytny.
Z danych Eurofound wynika, że osoby pracujące zdalnie są dwukrotnie bardziej narażone na pracę przekraczającą 48 godzin tygodniowo niż ich koledzy w biurach. To właśnie ta statystyka stała się motorem napędowym dla Brukseli, by wprowadzić sztywne ramy prawne.
Harmonogram zmian: Unijny bat na pracodawców
Zgodnie z planem prac Komisji Europejskiej na 2026 rok, nowe przepisy mają na celu zakończenie „ery wiecznej dyspozycyjności”. Państwa członkowskie, które już wprowadziły podobne rozwiązania (jak Belgia czy Francja), służą jako modele dla ogólnoeuropejskiego standardu.
Warto zauważyć, że w niektórych jurysdykcjach, jak w Belgii, od 1 lipca 2026 roku implementacja prawa do bycia offline stanie się w pełni obowiązkowa dla sektora prywatnego, a za jej brak będą grozić surowe kary administracyjne sięgające nawet 25 000 euro. Komisja Europejska chce, aby docelowo podobny poziom ochrony obowiązywał w każdym kraju wspólnoty.
Postulaty związkowe: Czy Polska wpisze prawo do Kodeksu pracy?
Choć na poziomie unijnym prace nabierają tempa, polskie związki zawodowe alarmują o bierności krajowych ustawodawców. Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa, od dawna apeluje o radykalne zmiany w polskim Kodeksie pracy.
Piotr Szumlewicz podkreśla konieczność redefinicji czasu pracy w dobie cyfryzacji:
Odbieranie telefonów od pracodawcy lub odpisywanie na korespondencję służbową to praca, która powinna być wynagradzana. Gdy takie regulacje znajdą się w Kodeksie Pracy, pracownicy będą mogli w sądach pracy domagać się wynagrodzeń za cały czas dyspozycyjności wobec pracodawcy. W ten sposób rozszerzone zostałoby pojęcie nadgodzin, za które pracownicy musieliby dostawać wynagrodzenie.
Związkowcy argumentują, że brak jasnych przepisów w Polsce prowadzi do nadużyć na masową skalę, gdzie „dyspozycyjność pod telefonem” jest traktowana przez pracodawców jako darmowy dodatek do etatu. Wprowadzenie unijnej dyrektywy zmusi Polskę do dostosowania krajowego prawa, co może oznaczać rewolucję w rozliczaniu nadgodzin.









