Porozumienie USA i Iranu. Cieśnina Ormuz wraca do gry, ale paraliż potrwa tygodnie
Informacja o podpisaniu memorandum intencyjnego między prezydentem USA Donaldem Trumpem a prezydentem Iranu Masoudem Pezeshkianem przyniosła natychmiastową ulgę na rynkach surowcowych, spychając ceny ropy naftowej poniżej 80 dolarów za baryłkę. Dokument zakłada pełne i bezpłatne otwarcie strategicznej Cieśniny Ormuz przez Iran na okres co najmniej 60 dni, co kładzie kres trwającemu blisko cztery miesiące konfliktowi wojennemu. Eksperci branżowi i logistycy ostrzegają jednak, że samo polityczne porozumienie nie zlikwiduje z dnia na dzień gigantycznego zatoru morskiego, a powrót do normalnego ruchu statków zajmie tygodnie, a w niektórych przypadkach nawet miesiące.
Skomplikowana operacja i gigantyczny zator na morzu
Skala paraliżu, do jakiego doszło w ciągu ostatnich miesięcy, jest bezprecedensowa. Według szacunków firmy analitycznej Kpler w rejonie Zatoki Perskiej uwięzionych pozostaje obecnie co najmniej 118 tankowców. Rozładowanie tej kolejki zajmie od 10 do 15 dni, co w pierwszej fazie przyniesie gwałtowny, ale czysto mechaniczny skok liczby tranzytów, bez natychmiastowego odbudowania stabilnego i stałego przepływu towarów. Przed wybuchem wojny przez cieśninę przepływało średnio od 650 do 770 statków towarowych tygodniowo, co daje około 90 do 110 jednostek dziennie w obu kierunkach.
Zamiast natychmiastowego otwarcia drogi morskiej na pełną przepustowość czeka nas proces stopniowy i ściśle kontrolowany. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że wiele państw i koncernów naftowych wciąż wyczekuje rozwoju wypadków. Dane QuantCube Technology wskazują, że naftowi giganci, tacy jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Irak, nie zwiększyli jeszcze drastycznie wypłynięć swoich statków, a wiele załadowanych tankowców w rejonie saudyjskiego kompleksu eksportowego Ras Tanura wciąż czeka na kotwicy na bezpieczny moment do startu. Z kolei tankowce z ZEA, aby ominąć zagrożenie, masowo wyłączały w ostatnich tygodniach systemy lokalizacji GPS, co prawdopodobnie będzie kontynuowane do czasu pełnego wyklarowania stanowisk Waszyngtonu i Teheranu w kwestii swobody żeglugi.
Priorytety surowcowe i militarne kontrole bezpieczeństwa
W obliczu setek oczekujących statków kluczowe stanie się zarządzanie ruchem i wprowadzenie systemu pierwszeństwa. Eksperci nie mają wątpliwości, że priorytetowo traktowane będą tankowce przewożące ropę naftową oraz skroplony gaz ziemny (LNG) ze względu na ich kluczowe znaczenie dla globalnej gospodarki. Oznacza to, że transporty kontenerowe i inne ładunki drobnicowe będą musiały poczekać znacznie dłużej.
Wiceprezes ds. redakcyjnych w Lloyd’s List Intelligence wskazuje na szerokie spektrum problemów organizacyjnych:
Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest etapowe wznawianie ruchu z wykorzystaniem mechanizmu zarządzania ruchem, w który zaangażowane będą Iran i Oman. Pozostają jednak istotne, nierozstrzygnięte pytania: czy statki będą potrzebować wcześniejszych zezwoleń, czy Iran nałoży opłaty serwisowe, czy zagraniczna eskortą wojskowa będzie akceptowana oraz czy miny lub inne ryzyka rezydualne będą wymagały przeprowadzenia procesu oczyszczania wód. Przydział priorytetów nie musi mieć charakteru czysto komercyjnego. Władze mogą brać pod uwagę lokalizację statku, kierunek podróży, banderę, strukturę własnościową, postrzegane ryzyko polityczne, rodzaj ładunku czy stan bezpieczeństwa.
Oprócz samej logistyki kluczowym elementem hamującym szybki powrót do normalności są kwestie ubezpieczeń wojennych oraz zagrożenia minowego. Zanim statki ruszą, międzynarodowe siły morskie muszą certyfikować bezpieczne korytarze wodne, co potrwa co najmniej kilka dni. Ponadto ubezpieczyciele będą żądać twardych dowodów na to, że środowisko operacyjne jest przewidywalne i stabilne, a stawki polis nadal będą niezwykle wrażliwe na powiązania kapitałowe armatorów z USA czy Izraelem. Proces weryfikacji akwenu pod kątem ewentualnych min morskich może wydłużyć procedury otwarcia do kilku tygodni.
Co to oznacza dla cen ropy naftowej?
Mimo logistycznych i technicznych trudności, perspektywa powrotu surowców z Bliskiego Wschodu na rynek wpłynęła na rewizję prognoz długoterminowych. Bank inwestycyjny Goldman Sachs, w reakcji na decyzję administracji Trumpa, obniżył swoje prognozy cen ropy naftowej typu Brent. Analitycy banku przewidują obecnie, że w czwartym kwartale 2026 roku cena baryłki ustabilizuje się na poziomie 80 dolarów (wobec wcześniejszych prognoz zakładających 90 dolarów), natomiast średnia cena na cały 2027 rok wyniesie około 75 dolarów. W najbliższych dniach rynek może jednak wciąż odczuwać presję wywołaną ograniczoną fizyczną dostępnością surowca w portach docelowych.









