Pierwsza taka rozmowa od stycznia 2022. Niemiecka prasa o spotkaniu Wadephul–Ławrow: skorzystała tylko Moskwa

28.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Dwudziestominutowa rozmowa szefów niemieckiej i rosyjskiej dyplomacji, Johanna Wadephula i Siergieja Ławrowa, na marginesie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku nie przyniosła żadnych rezultatów — relacjonuje Deutsche Welle przegląd komentarzy niemieckiej prasy. Było to pierwsze bezpośrednie spotkanie ministrów spraw zagranicznych obu państw od stycznia 2022 roku. Wadephul miał powiedzieć Ławrowowi, co Niemcy sądzą o rosyjskiej wojnie napastniczej, i podkreślić, że ataki hybrydowe — jak ostatni z użyciem drona z materiałami wybuchowymi na lotnisko w Lipsku — nie zachwieją niemieckim wsparciem dla Ukrainy. Ławrow po rozmowie przedstawiał Niemcy jako petenta.

„FAZ”: najgorszy z możliwych momentów

Najostrzej inicjatywę Berlina ocenia „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, przypominając, że izolowanie reżimu Putina — także poprzez unijne zakazy wjazdu dla rosyjskiej elity władzy — jest celową polityką, od której odstępować można tylko z dobrych powodów.

Reżim Putina powinien być w miarę możliwości izolowany na arenie międzynarodowej — i to w sposób wyraźnie widoczny. Służą temu również sankcje Unii Europejskiej, która nałożyła zakaz wjazdu na członków rosyjskiej elity władzy

— czytamy w komentarzu „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Zdaniem dziennika nic z wypowiedzi samego Wadephula nie wskazuje, by tym razem takie powody istniały, a na spotkaniu skorzystał jedynie Ławrow — zdobywając zdjęcia z uściskiem dłoni i okazję do drwin. Gazeta odrzuca też argument ministra, że „w którymś momencie” trzeba ze sobą rozmawiać: moment, w którym Moskwę słusznie wskazuje się jako sprawcę niebezpiecznych prób zamachów, to nie „jakiś moment”, lecz najgorszy z możliwych.

„Süddeutsche”: porażka, która jest dowodem

Inaczej rozkłada akcenty „Süddeutsche Zeitung”, według której po latach dyplomatycznego milczenia niemiecki rząd zdecydował się przełamać lody — i właśnie fiasko tej próby ma wartość.

Czy zatem spotkanie było błędem? Nie! Pokazało bowiem, że Moskwa nie chce negocjować. Ci, którzy w Niemczech domagają się większej liczby rozmów z Rosją, dostali właśnie na to dowód. Powinno to wreszcie dotrzeć także do AfD: Rosja wykorzystuje każdą wyciągniętą do niej dłoń, by pokazać Zachód jako podzielony i słaby. Kto to ignoruje, nie służy pokojowi, lecz moskiewskiej propagandzie

— wskazuje dziennik z Monachium.

„taz”: upokorzenie, którego można było sobie oszczędzić

Berliński „taz” ocenia, że rozmowa dowodzi braku rosyjskiego zainteresowania negocjacjami, a minister „mógł oszczędzić sobie tego upokorzenia” — na pocieszenie zostaje fakt, że była to pierwsza taka rozmowa od stycznia 2022 roku. Gazeta przytacza złośliwe podsumowanie Ławrowa, że „z Berlina nie dowiedzieliśmy się niczego nowego, równie dobrze można było porozmawiać przez telefon” — i odbija piłeczkę: z Moskwy również od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku nie słychać nic nowego, łącznie z zaprzeczaniem, jakoby Rosja miała cokolwiek wspólnego z dronami nad lotniskiem w Lipsku.

Zamiast tego wciąż słychać dobrze znane przesłanie: „Bombardujemy dalej — negocjować będziemy tylko na naszych warunkach”

— czytamy w komentarzu dziennika „taz”. Dlaczego mimo to Wadephul dostrzega szanse na negocjacje, pozostaje — zdaniem gazety — jego tajemnicą: inicjatywę można zrozumieć, ale trudno uznać ją za zachętę do kolejnych.

„Junge Welt”: gra o wpływy ws. Ukrainy

Lewicowa „Junge Welt” zwraca z kolei uwagę na tłumaczenia ministra przed niemieckimi mediami — Wadephul miał wręcz „wić się”, uzasadniając rozmowę z Ławrowem. W programie Tagesthemen mówił, że o podjęcie rozmowy poprosili go „inni koledzy”, co — jak zauważa gazeta — brzmiało, jakby sama RFN nie była zainteresowana wznowieniem dialogu z Rosją. Prawdziwą stawkę dziennik odczytuje z jego słów pośrednio: jeśli Niemcy nie będą rozmawiać z Rosją, sprawa Ukrainy znajdzie się w rękach USA, a Europie pozostanie rola obserwatora — a przecież nie po to Berlin „wspiera Ukrainę”, żeby nie mieć wpływu na to, co się tam dzieje.

Niemiecka debata po dwudziestu minutach w Nowym Jorku układa się więc w jedno pytanie: czy z Moskwą rozmawiać nie warto, bo to legitymizuje agresora — czy właśnie warto, bo każda odmowa negocjacji obnaża jego intencje. Odpowiedź Ławrowa — kpina i komunikat o „braku rezultatów” — na razie godzi wszystkie strony sporu w jednym: po tej rozmowie iluzji o rosyjskiej gotowości do deeskalacji jest w Berlinie jeszcze mniej niż przed nią.

Źródło: Deutsche Welle

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA