Trump ogłosił powstanie największej huty w historii USA. Zapłaci za nią… indyjski konglomerat
Mesabi Metallics zainwestuje około 15 mld dol. w budowę huty stali w stanie Iowa — największego zakładu tego typu w historii Stanów Zjednoczonych — ogłosił w poniedziałek w Gabinecie Owalnym prezydent Donald Trump, o czym informuje CNBC. Produkcja ma ruszyć w 2030 roku; docelowo zakład ma wytwarzać 10 mln ton stali rocznie i utrzymywać co najmniej 1750 stałych miejsc pracy. Ogłoszenie pada na kilka tygodni przed listopadowymi wyborami połówkowymi, których stawką będą m.in. coraz bardziej kwaśne oceny polityki gospodarczej Trumpa — a historia podobnych zapowiedzi każe zachować ostrożność.
„W stu procentach amerykańska stal”
Jak przekazał CNBC przedstawiciel Białego Domu, zastrzegając anonimowość przed wydarzeniem w Gabinecie Owalnym, pierwsza faza zakładu w Iowa ma produkować około 7,5 mln ton stali rocznie i wesprzeć do 6 tys. miejsc pracy przy budowie. Docelowo produkcja ma wzrosnąć do 10 mln ton rocznie. O planowanym ogłoszeniu jako pierwszy poinformował w poniedziałek rano „Wall Street Journal”.
Huta będzie korzystać z rudy żelaza z kopalni Mesabi w pasie Iron Range w Minnesocie — wartego ponad 2,5 mld dol. projektu, który dopiero rozpoczyna produkcję po około dwóch dekadach rozwoju, naznaczonych kontrowersjami i wpadkami, w tym bankructwem Essar Steel Minnesota w 2016 roku. Mesabi Metallics z siedzibą w Nashwauk w Minnesocie należy do Essar Group, indyjskiego konglomeratu. Według Minnesota Public Radio projekt kopalni stworzył dotąd 200 z zapowiadanych 350 etatów.
Projekt dostarczy w stu procentach amerykańską stal: wydobytą, wytopioną i odlaną w Minnesocie i Iowa
— czytamy w przekazanym CNBC stanowisku Mesabi Metallics.
U boku Trumpa w Gabinecie Owalnym stanęli prezes Mesabi Metallics Joe Broking i przewodniczący rady Rewant Ruia, a także sekretarz handlu Howard Lutnick, sekretarz energii Chris Wright, szef banku Export-Import John Jovanovic oraz politycy z Iowa.
Cła, które według branży przyniosły 47 mld dolarów
Ogłoszenie wpisuje się w protekcjonistyczną politykę przemysłową Waszyngtonu. Na początku drugiej kadencji Trump nałożył 25-procentowe cła na import stali i aluminium, a następnie podwoił je do 50 proc. Prezydent, który otwarcie krytykuje deficyty handlowe i umowy o wolnym handlu, sięga po wysokie taryfy, by pobudzić krajową produkcję. Krytycy wskazują, że cła w istotnym stopniu przyczyniły się do wzrostu cen stali w USA, które osiągnęły ostatnio wieloletnie maksima.
Branża broni jednak taryf: liczne stalowe organizacje handlowe wysłały w piątek do Trumpa list, w którym przypisują cłom uruchomienie 47 mld dol. ogłoszonych i realizowanych inwestycji, i apelują o ich nieosłabianie — argumentując, że podważyłoby to osiągnięty postęp.
Prezydent Trump realizuje obietnicę odbudowy amerykańskiego przemysłu, przywracania produkcji do kraju i tworzenia nowych miejsc pracy. Dzisiejsze ogłoszenie podkreśla historyczne wysiłki prezydenta na rzecz rewitalizacji amerykańskiego przemysłu stalowego — wspierania lokalnych społeczności, wzmacniania łańcuchów dostaw i ochrony naszego bezpieczeństwa narodowego. Po dekadach upadku ten prezydent przywraca przemysłową konkurencyjność Ameryki i zapewnia biliony dolarów nowych inwestycji
— oświadczyła rzeczniczka Białego Domu Taylor Rogers w przekazanym CNBC stanowisku.
Cień Foxconna nad Iowa
Sekretarz handlu Lutnick zapewniał w Gabinecie Owalnym, że plan to „dopięta sprawa”. CNBC zauważa jednak, że złożone, wieloletnie projekty budowlane potrafią zmienić się drastycznie lub natrafić na przeszkody nie do pokonania. Budowa kopalni w Minnesocie miała zakończyć się do 2016 roku — zanim stojąca za projektem spółka ogłosiła upadłość.
Sam Trump ma już na koncie inwestycyjne zapowiedzi, które nie dorosły do rozgłosu. W pierwszej kadencji uczestniczył we wmurowaniu kamienia węgielnego pod wartą 10 mld dol. fabrykę tajwańskiego Foxconna w Wisconsin, którą nazwał „ósmym cudem świata”. W 2021 roku Foxconn zredukował planowaną inwestycję do 672 mln dol., a liczbę nowych miejsc pracy — z 13 tys. do 1454.
Dla polskiego czytelnika ta historia ma wymiar praktyczny. Po pierwsze, kolejne 10 mln ton amerykańskiej stali rocznie za murem 50-procentowych ceł to następny krok w przemeblowaniu światowego rynku, na którym europejscy — w tym polscy — producenci już dziś konkurują z nadwyżkami wypychanymi z USA i Azji. Po drugie, to lekcja z polityki przemysłowej: państwo potrafi ściągnąć kapitał do hut, ale między prezydenckim ogłoszeniem a działającym zakładem rozciąga się dekada, w której — jak pokazują Wisconsin i Minnesota — z 15 miliardów potrafi zostać ułamek. Wiarygodność takich zapowiedzi zweryfikuje nie konferencja prasowa, lecz rok 2030.
Źródło: CNBC








