Plastikowe butelki niesione do recyklingu

Państwo chce przejąć rynek opakowań. Producenci mówią o „podatku PRL-owskim”, który podniesie ceny żywności

15.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Rząd wciąż nie przyjął projektu ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (UC100), który ma wprowadzić rozszerzoną odpowiedzialność producenta (ROP) — informuje agencja Newseria. Zaproponowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska model zakłada, że kluczową rolę w systemie przejmie Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a dotychczasowe prywatne organizacje odzysku zakończą działalność w obecnej formie po 2028 roku. Organizacje odzysku i producenci żywności mówią o powrocie do rozwiązań rodem z PRL, nowym podatku od opakowań i ryzyku wzrostu cen — zwłaszcza nabiału.

O co toczy się spór

Sedno konfliktu to pieniądze i to, kto zarządza ich przepływem. Gospodarka odpadami komunalnymi drożeje, a opakowania stanowią ich część — dziś producenci pokrywają około jednej trzeciej kosztów ich zagospodarowania, resztę ponoszą mieszkańcy w opłatach komunalnych. Ministerstwo argumentuje, że obecny system nie zmusza producentów do ekoprojektowania, a gminy mają trudności z realizacją celów recyklingu, przez co mieszkańcy są nadmiernie obciążani. Reforma ma ten ciężar przesunąć na wprowadzających produkty w opakowaniach, zgodnie z zasadą „zanieczyszczający płaci”.

Branża nie kwestionuje samej zasady — kwestionuje formę.

System ROP budzi tak duże kontrowersje z tego względu, że mówimy o pieniądzach. (…) Część odpadów komunalnych stanowią opakowania, których koszty zagospodarowania powinny być pokryte przez producentów. Obecnie pokrywają oni mniej więcej 1/3 tych kosztów i to wymaga zmiany. Przed tą zmianą producenci się nie wzbraniają. Natomiast wzbraniają się przed formą, jaką przyjęto. Zaproponowano model oparty na monopolu państwowym i nacjonalizacji dzisiejszych organizacji odzysku, co jest nie do zaakceptowania

— podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Jakub Tyczkowski, prezes Rekopolu – Organizacji Odzysku Opakowań.

Państwowy monopol kontra prywatne organizacje

Zgodnie z projektem UC100, opublikowanym po raz pierwszy 13 sierpnia 2025 roku i kilkakrotnie aktualizowanym, obowiązki producentów w ramach zamkniętego obiegu finansowego ma przejąć NFOŚiGW. Dotychczasowe organizacje odzysku po okresie przejściowym w 2028 roku zakończą działalność w obecnej formie. To właśnie ten element budzi największy sprzeciw.

Projekt UC100 kończy byt organizacji odzysku i to jest smutna konstatacja. Naszym zdaniem model prywatny powinien być rozpatrywany jako jedyny, ponieważ tylko on się sprawdził w absolutnej większości krajów Unii Europejskiej. W dwóch krajach UE, gdzie jest model oparty na monopolu państwowym, na Węgrzech i w Chorwacji, realizowane są najniższe poziomy recyklingu. Mówimy o poziomie ok. 40 proc., a już dzisiaj w Polsce realizujemy ponad 60 proc.

— wyjaśnia prezes Rekopolu.

Dane rzeczywiście pokazują rosnącą skuteczność obecnego systemu. Jak wynika z raportu Instytutu Finansów Publicznych, poziom recyklingu odpadów opakowaniowych wzrósł z 26,3 proc. w 2003 roku do 67,4 proc. w 2023 roku, a masa odpadów poddanych recyklingowi zwiększyła się ponad sześciokrotnie — z 677,9 tys. ton do ponad 4,2 mln ton rocznie. Polska przekracza dziś minimalne poziomy wymagane prawem. Według analizy Warsaw Enterprise Institute najefektywniejszy system ROP ma Belgia (zbiórka na poziomie 79 proc.), a najmniej efektywny — oparte na centralizacji Węgry.

„System PRL-owski, w którym urzędnik ustala koszty”

Producenci żywności najmocniej uderzają w mechanizm ustalania stawek. W ich ocenie oderwanie opłaty od gry rynkowej i oddanie jej w ręce urzędnika to rozwiązanie anachroniczne.

Stawki dotyczące opłaty opakowaniowej powinny wynikać z gry rynkowej, wolnego rynku (…). Natomiast system, który zaproponowało ministerstwo, nie ma z tym nic wspólnego. Jest to system PRL-owski, w którym to urzędnik ustala, jakie są koszty. (…) Jest on szkodliwy gospodarczo, społecznie i bardzo mocno uderza w sektor rolno-spożywczy

— uważa Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Zgodnie z projektem opłata opakowaniowa ma być pobierana za każdy kilogram opakowania, a organami odpowiedzialnymi za jej kontrolę i redystrybucję mają być marszałkowie województw. Producenci podnoszą, że ich rola skończy się na wniesieniu opłaty, bez wpływu na to, gdzie trafiają środki i jak przebiega przetwarzanie odpadów.

Zaproponowana w obecnym systemie ROP opłata jest dla nas niczym więcej jak podatkiem. I to nie tylko od samych opakowań, ale również od bezpieczeństwa żywności. (…) Na dodatek tę opłatę musimy przerzucić potem na cenę produktu

— zaznacza Gantner.

Ile zapłaci konsument

Tu spór schodzi wprost do sklepowej półki. Producenci żywności ostrzegają, że w ich branży, gdzie koszt opakowania stanowi wysoki udział w cenie produktu (m.in. ze względu na wymogi bezpieczeństwa żywności), efekt będzie najsilniejszy.

Według analizy Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, przywoływanej przez PFPŻ, dla niektórych produktów wrażliwych mikrobiologicznie wzrost ceny może sięgnąć nawet 20 groszy — a przy jogurcie czy serku będzie to odczuwalne bardziej niż podwyżki w innych sektorach. Resort środowiska zapewnia z kolei, że koszty systemu nie wpłyną w zauważalny sposób na ceny, a po pełnym wdrożeniu mają wynieść maksymalnie kilka groszy.

Apel o dialog i pełnomocnika rządu

Branża deklaruje gotowość do rozmowy, ale zarzuca ministerstwu jej unikanie.

Dialog w zakresie wypracowania rozsądnego, dobrego, nowoczesnego modelu ROP jest jak najbardziej możliwy. Niestety Ministerstwo Klimatu i Środowiska od dwóch lat nie chce go prowadzić. Nie ustosunkowało się merytorycznie do żadnych uwag, które zgłaszał nasz sektor, ale też do pięciu raportów pokazujących, jak bardzo szkodliwy jest zaproponowany model. (…) Uważamy, że premier powinien powołać pełnomocnika rządu do spraw zbudowania efektywnego, nowoczesnego modelu ROP i nie powinien to być nikt z MKiŚ

— postuluje Gantner, dodając, że wypracowanie nowego modelu jest możliwe jeszcze w tej kadencji Sejmu.

Spór sprowadza się więc do fundamentalnego wyboru: czy państwo, przez NFOŚiGW, ma stać się centralnym zarządcą wartego miliardy strumienia opłat opakowaniowych, czy też — jak chce branża i jak działa większość UE — system ma pozostać w rękach konkurujących ze sobą organizacji prywatnych, a rola państwa ograniczyć się do nadzoru. Od odpowiedzi zależy nie tylko efektywność recyklingu, ale i to, ile przy kasie zapłaci konsument.

Źródło: Newseria

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA