Niemcy wciąż mają wątpliwości co do atomu. Za to wrócili do elektrowni zasilanych węglem

Niemcy wciąż mają wątpliwości co do atomu. Za to wrócili do elektrowni zasilanych węglem

Elektrownia węglowa Mehrum w Hohenhameln

Ograniczenie zużycia gazu ziemnego do produkcji prądu przywraca w Niemczech do łask elektrownie na węgiel kamienny. Mają przez kilka miesięcy wytwarzać energię elektryczną. Tymczasem w Niemczech wciąż brakuje porozumienia co do wstrzymania wyłączania elektrowni atomowych.

Za naszą zachodnią granicą wciąż trwają żywe dyskusje na temat wstrzymania wyłączania elektrowni atomowych. Tymczasem pracę rozpoczęła pierwsza trzymana przez Niemców w rezerwie elektrownia zasilana węglem kamiennym. To elektrownia Mehrum z Hohenhameln, między Hanowerem a Brunszwikiem w Dolnej Saksonii. Jej operatorem jest czeski koncern energetyczny EPH.

Według Federalnej Agencji Sieci w to pierwszy przypadek ponownego uruchomienia elektrowni węglowej. Umożliwiło go rozporządzenie z 14 lipca, które w celu oszczędzania gazu ziemnego zezwala na przywrócenie do eksploatacji elektrowni na węgiel kamienny z tzw. rezerwy sieciowej.

Elektrownia wróciła do sieci w południe 31 lipca, ma pracować przez co najmniej 2 tygodnie, w celu ustabilizowania napięcia w sieci. Mehrum była w rezerwie od początku grudnia 2021 roku. Jej moc netto wynosi 690 megawatów – wynika z informacji podanych przez operatora EPH.

Powrót elektrowni na węgiel kamienny

Do końca kwietnia 2023 możliwa będzie w Niemczech sprzedaż energii elektrycznej z elektrowni na węgiel kamienny lub ropę naftową. Umożliwia to rozporządzenie rządu federalnego z 14 lipca. Powrót do węgla ma za zadanie wyprzeć gaz ziemny z rynku energii elektrycznej.

Pod względem ekonomicznym trwający kilka miesięcy rozruch może być opłacalny dla operatorów elektrowni. Aktualne hurtowe ceny energii elektrycznej są bowiem bardzo wysokie, a zasoby węgla kamiennego wystarczająco duże.

Więcej prądu chce sprzedawać koncern energetyczny Steag z Essen. Jego elektrownie napędzane węglem kamiennym miałyby dodać do systemu moc produkcyjną 2300 megawatów.

Przeszkodę stanowi m.in. logistyka – ze względu na niski poziom wód w rzekach aktualne możliwości żeglugi śródlądowej są ograniczone. Sprawy nie rozwiązałby transport koleją – według rzecznika koncernu tylko do samego Kraju Saary musiałoby jeździć tygodniowo 26 pociągów z węglem kamiennym. Obecnie są to zaledwie 3 pociągi.

Kolejnym koncernem energetycznym rozważającym uruchomienie swoich rezerwowych elektrowni węgla kamiennego jest Uniper z Dusseldorfu – i chodzi tu o elektrownie o łącznej mocy 2000 megawatów. Decyzja wciąż jednak nie zapadła.

Następny w kolejce węgiel brunatny

Poza aktualnie obowiązującym rozporządzeniem dotyczącym węgla kamiennego, przygotowywane jest kolejne, dotyczące uruchomienia wyłączonych elektrowni zasilanych węglem brunatnym.

Wydane ma zostać także rozporządzenie o oszczędzaniu gazu. Ma ono zapobiec przetwarzaniu go w energię elektryczną.

Obecnie trwają jeszcze prace nad zarządzeniem, które wejdzie w życie wtedy, kiedy będzie wiadomo, że przy wytwarzaniu energii elektrycznej trzeba będzie zaoszczędzić jeszcze więcej gazu.

– podało w lipcu federalne ministerstwo gospodarki.

Zobacz też: Niemieccy samorządowcy sojusznikami Putina? Żądają uruchomienia Nord Stream 2
MD/źródło: Deutsche Welle