Nowe przepisy mogą zlikwidować letnie ogródki. Restauratorzy ruszyli z petycją

16.04.2026
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 2 minut/y

Tysiące restauratorów w całej Polsce stanęło przed widmem odpływu klientów i gwałtownego spadku przychodów, który nastąpi, jeśli restrykcyjne przepisy doprowadzą do faktycznego zamknięcia ogródków gastronomicznych. Wszystko przez procedowane w Sejmie projekty nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości, które wprowadzają definicję reklamy tak szeroką, że czyni ona wyposażenie letnich stref nielegalnym.

Reklama ukryta w kuflu i parasolu

Głównym punktem zapalnym są dwa projekty nowelizacji (druki sejmowe 2007 i 2010), którymi zajmuje się podkomisja. Proponowane zmiany zakładają tak restrykcyjne podejście do promocji napojów procentowych, że za niedozwoloną reklamę uznany może zostać niemal każdy element wyposażenia ogródka gastronomicznego, który posiada oznaczenie browaru.

Problem polega na tym, że o ile projekt Lewicy przewiduje wyjątek dla promocji wewnątrz lokali, o tyle ogródki gastronomiczne są traktowane jako przestrzeń publiczna. W efekcie to, co dozwolone przy barze, stanie się surowo zabronione kilka metrów dalej – pod chmurką.

Jak wynika z wypowiedzi posłów w trakcie sejmowej podkomisji nadzwyczajnej, uderzenie w ogródki to nie przypadek:

Nie chodzi nam tylko o reklamę w mediach, ale w całej przestrzeni publicznej, a nasze ogródki gastronomiczne są wypełnione reklamą 24 godziny na dobę

— powiedziała Małgorzata Niemczyk, posłanka na Sejm RP (PO).

Wylanie dziecka z kąpielą

Głosy sprzeciwu płyną nie tylko z samej branży, ale również od samorządowców, którzy w nowych przepisach widzą zagrożenie dla lokalnej tożsamości i turystyki. W obronie autonomii gmin wystąpił Marcin Pabierowski, prezydent Zielonej Góry. W rozmowie z nami włodarz stolicy polskiego wina podkreślił, że przepisy tworzone w Warszawie nie mogą być jednopłaszczyznowe i muszą uwzględniać specyfikę regionów.

W Zielonej Górze wino to historia, tradycja i gospodarka. To święto o charakterze ponadregionalnym, a nawet europejskim. Kompletny zakaz promocji związany z nowymi przepisami może zablokować takie wydarzenia jak Winobranie czy Festiwal Otwartych Piwnic

— powiedział Marcin Pabierowski, prezydent Zielonej Góry.

Widmo pustych stolików

Choć koszt wymiany parasoli i kufli liczony jest w dziesiątkach tysięcy złotych na lokal, prawdziwy dramat kryje się w potencjalnym spadku obrotów. Dla wielu lokali sezon letni i działalność ogródków to kluczowy czas, który pozwala przetrwać trudniejsze miesiące zimowe. Ograniczenia w wyposażeniu stref zewnętrznych mogą zniechęcić gości i drastycznie obniżyć atrakcyjność miejsc, co przełoży się na bezpośrednią utratę przychodów i konieczność redukcji etatów.

Projektowana definicja jest tak szeroka, że parasol, nalewak lub kufel z logiem browaru mogą zostać uznane za niedozwoloną reklamę. Browary wycofają się z finansowania, a koszty wymiany spadną na restauratora. To dziesiątki tysięcy złotych na lokal

— informują przedstawiciele akcji „Zostawcie ogródki”

Branża gastronomiczna rozpoczęła szeroką kampanię społeczną pod hasłem #ZostawcieOgrodki. Ruszyła także petycja. Restauratorzy i klienci apelują do parlamentarzystów o wypracowanie rozwiązań, które będą promować trzeźwość, nie niszcząc przy tym unikalnej kultury ogródków gastronomicznych, będących sercem wielu polskich miast.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA