Miliard euro dziennie. Europa domyka drzwi w handlu z Chinami
Pod koniec października delegacja Komisji Handlu Międzynarodowego Parlamentu Europejskiego (INTA) udała się z kolejną wizytą do Chin, by rozmawiać o nierównowadze handlowej i dostępie do rynków — deficyt UE w handlu z Państwem Środka sięga już 1 mld euro dziennie, a ważnym tematem dialogu jest także wsparcie Pekinu dla Rosji — wynika z materiału agencji Newseria.
Import rośnie dwa i pół raza szybciej niż eksport
Chiny są trzecim co do wielkości partnerem handlowym Unii Europejskiej w handlu towarami i usługami łącznie, a UE jest ich największym partnerem handlowym. Z danych Eurostatu, podawanych przez Radę UE, wynika, że w latach 2015–2025 import z Chin do UE wzrósł o ponad 90 proc., natomiast eksport do Chin — o 37 proc. W 2025 roku wartość handlu towarami między Unią Europejską a Chinami przekroczyła 770 mld euro: UE wyeksportowała towary o wartości 199,5 mld euro, a zaimportowała o wartości 571,3 mld euro. Oznacza to deficyt handlowy w wysokości ponad 370 mld euro.
Europa zbyt mocno otworzyła drzwi dla wszystkich produktów z Chin i one zalały cały kontynent. Chiny dzisiaj są w stanie wyprodukować wszystko i to robią. Może jeszcze za wyjątkiem silników samolotowych, chociaż są bliscy ich produkowania. Ale to oznacza, że Chiny de facto żyją w dużej mierze z eksportu, między innymi do Europy i dlatego też musi ona nieco przymknąć te drzwi i chronić swój rynek
— uważa Dariusz Joński, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, należący do Europejskiej Partii Ludowej.
Chiny a rosyjska machina wojenna
Istotnym wątkiem rozmów z Pekinem pozostaje wsparcie Chin dla Rosji. Jak podaje amerykańska komisja ds. relacji USA–Chiny (U.S.–China Economic and Security Review Commission), Chiny stały się decydującym zewnętrznym podmiotem wspierającym wojnę Rosji na Ukrainie — zakupy ropy przez Pekin pomagają finansować rosyjski budżet, a towary podwójnego zastosowania z Chin i Hongkongu utrzymują rosyjskie programy zbrojeniowe pomimo zachodnich sankcji i kontroli eksportu.
Rosja z całą pewnością zagraża bezpieczeństwu całego kontynentu europejskiego, nie tylko tzw. wschodniej flance NATO. Nie mogłaby kontynuować wojny na Ukrainie, gdyby nie wsparcie, które płynie z kilku krajów azjatyckich, z Korei Północnej, ale również niestety z Chin. Są na to dowody – Ukraińcy bardzo często pokazują, że część komponentów w dronach, które dzisiaj atakują Ukrainę, pochodzi właśnie z Chin. Chiny powinny tę sprawę wyjaśnić i przerwać tego rodzaju pomoc dla agresora
— mówi agencji Newseria Adam Bielan, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczący partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Na październikowej sesji europosłowie przyjęli zalecenia dotyczące kierunków polityki wobec Chin, skierowane do pozostałych instytucji UE. Ich zdaniem unijne stanowisko powinno być bardziej asertywne, oparte na zasadach i łączyć dialog ze skuteczniejszą ochroną europejskich interesów. Jednocześnie zauważają, że stosunki dwustronne znalazły się w krytycznym punkcie ze względu na stanowisko Pekinu wobec rosyjskiej wojny w Ukrainie oraz nieuczciwe praktyki gospodarcze.
Niemcy liczą utracone etaty
Nierównowaga handlowa przekłada się na zatrudnienie w europejskim przemyśle. Z danych Federalnej Agencji Pracy w Niemczech wynika, że w 2025 roku liczba osób zatrudnionych w sektorze produkcyjnym spadła o 177 tys. Sektor produkcji pojazdów samochodowych i części miał na koniec 2025 roku o 52 tys. mniej pracowników, produkcji wyrobów metalowych — o 24 tys. mniej, a inżynierii mechanicznej — o 28 tys. mniej.
Mamy coraz większy deficyt handlowy w relacjach między Chinami a Unią Europejską, który sięga miliarda euro dziennie. To oznacza utratę dziesiątków tysięcy miejsc pracy w przemyśle w całej Unii, szczególnie w krajach Europy Zachodniej. Niemcy tracą 10 tys. miejsc pracy w przemyśle miesięcznie
— wskazuje Bielan. Jednocześnie zastrzega on, że Chiny mogą być partnerem w wielu kwestiach — od pomocy w rozwiązywaniu konfliktów zbrojnych po kluczową rolę w łańcuchach dostaw, zwłaszcza w wydobyciu i przetwórstwie metali ziem rzadkich.
Cła, CBAM i 3 euro od paczki
W październiku przedstawiciele władz Francji i Niemiec wystosowali do Komisji Europejskiej list z apelem o stworzenie narzędzi pozwalających ograniczyć dostęp do unijnego rynku, dywersyfikować dostawy i przygotować się na ewentualne działania odwetowe. Po późniejszym spotkaniu z chińskim ministrem handlu w Pekinie komisarz UE ds. handlu Maroš Šefčovič poinformował o porozumieniu w sprawie ograniczenia chińskiego eksportu samochodów hybrydowych i hybryd typu plug-in do UE.
Unia sięga też po własne instrumenty ochronne. We wrześniu Parlament Europejski zatwierdził rozszerzenie zakresu CBAM poza materiały podstawowe — na obszerną listę produktów końcowych, w tym gotowe wyroby stalowe i aluminiowe, takie jak elementy złączne, drut, sprężyny i artykuły gospodarstwa domowego — i to szerzej, niż proponowała Komisja.
Unia Europejska nie chce wojny z Chinami, ale chce równych warunków współpracy. Z jednej strony nakładamy 50-proc. cła na stal, a z drugiej mamy narzędzia w postaci specjalnego podatku CBAM nakładanego na produkty, które przyjeżdżają spoza UE, nie tylko z Chin. Na tej liście, którą udało się ostatnio rozszerzyć o kolejne 200 produktów, łącznie jest ich ponad 400. To są strategiczne branże i produkty, które musimy chronić
— mówi Joński. Jak dodaje, celem jest ochrona rynku przed cenami dumpingowymi — przez cła, CBAM albo dodatkowe opłaty, jak 3 euro od każdej paczki z Chin.
Zdaniem Bielana Chińczycy bardzo niechętnie odpowiadają zarówno na pytania o współpracę z Rosją, jak i na apele o zrównoważenie handlu, a wśród polityków z Europy Zachodniej, którzy tracą na nierównowadze najwięcej, rośnie frustracja. W czarnym scenariuszu widzi on wojnę handlową z Chinami, choć ma nadzieję, że uda się jej uniknąć na drodze dyplomatycznej.
Kamery wszędzie, auta pod specjalnym nadzorem
W debacie o relacjach z Chinami coraz mocniej wybrzmiewa też wątek bezpieczeństwa danych. Joński zwraca uwagę, że obok cen dumpingowych problemem jest szpiegostwo — urządzenia z kamerami, od samochodów przez odkurzacze po telefony, wszystko rejestrują, a do jednostek wojskowych nie wjedzie się już chińskimi samochodami. Jego zdaniem należy się zastanowić, czy tak powszechnie sprzedawane produkty z kamerami mogą być wszędzie użytkowane.
W lutym Wojsko Polskie ogłosiło ograniczenia dotyczące wjazdu pojazdów wyprodukowanych w Chinach na chronione obiekty wojskowe. Powodem były obawy o możliwość gromadzenia i niekontrolowanego wykorzystywania danych przez stosowane w nich systemy cyfrowe. Miliard euro dziennie to cena, jaką Europa płaci za lata szeroko otwartych drzwi — i rachunek, który w końcu zaczęła liczyć.
Źródło: Newseria









