Koniec ery downsizingu? Sąd ukrócił praktyki producenta Milki
Podczas gdy niemiecki wymiar sprawiedliwości wydał przełomowy wyrok uderzający w producenta czekolady Milka za ukryte zmniejszanie porcji, polscy konsumenci od dłuższego czasu mierzą się z efektami „odchudzania” tabliczek. W Polsce gramatura 90g dla wielu smaków Milki stała się już rynkową rzeczywistością, co stawia pytanie o skuteczność ochrony konsumentów w różnych krajach Unii Europejskiej.
Niemiecki sąd mówi „stop” downsizingowi
Sąd krajowy w Bremie wstrzymał sprzedaż tabliczek o wadze 90 gramów, które wizualnie niemal nie różniły się od swoich 100-gramowych poprzedniczek. Sędziowie uznali to za „wprowadzanie w błąd”, ponieważ przeciętny klient, działając z przyzwyczajenia, nie jest w stanie dostrzec milimetrowej różnicy w grubości czekolady. Wyrok nakłada na koncern Mondelez obowiązek zachowania czteromiesięcznego odstępu między zmianą gramatury a obecnością poprzedniej wersji na półkach, by uniknąć konfuzji u nabywców.
90 gramów jako nowa norma
Wątek ten nabiera szczególnego znaczenia w Polsce, gdzie proces „downsizingu” jest już bardzo zaawansowany. Choć cena jednostkowa za produkt często pozostaje bez zmian lub rośnie, zawartość czekolady w fioletowym opakowaniu systematycznie maleje.
W Polsce, w przeciwieństwie do Niemiec, praktyka ta nie spotkała się dotąd z tak zdecydowaną reakcją prawną, mimo że mechanizm jest identyczny: opakowanie zachowuje charakterystyczny kształt i szatę graficzną, sugerując, że kupujemy ten sam produkt co przed laty.
Różne standardy ochrony konsumenta?
Wyrok z Bremy wywołuje dyskusję o standardach ochrony konsumenta w ramach wspólnego rynku. Skoro niemiecki sąd uznał, że 90-gramowa Milka w „starym” rozmiarze opakowania jest formą oszustwa, rodzi się pytanie, dlaczego polscy konsumenci są poddawani tej samej praktyce bez podobnych konsekwencji dla producenta.
Przedstawiciele organizacji konsumenckich wskazują, że polski rynek jest szczególnie podatny na zjawisko shrinkflacji ze względu na wysoką wrażliwość cenową nabywców – producenci wolą po cichu zmniejszyć wagę produktu, niż drastycznie podnieść cenę tabliczki, co mogłoby odstraszyć klientów od fioletowej marki.
Sprawa z Bremy to sygnał, że informacja na etykiecie to za mało. Jeśli forma produktu sugeruje jego dawną wagę, mamy do czynienia z manipulacją, z którą polskie organy nadzoru również powinny zacząć walczyć bardziej stanowczo.
Mondelez, producent Milki, utrzymuje, że wszelkie zmiany są podyktowane rosnącymi kosztami surowców, a informacje o wadze są zawsze jawne. Wyrok sądu w Niemczech pokazuje jednak, że argument o „przejrzystości etykiety” może przestać wystarczać w starciu z psychologią zakupową konsumentów.
Źródło: Die Welt









