„Karaluchy” kontra Modi. Indie wrzą po wykreśleniu 130 mln wyborców
W Indiach narastają protesty z żądaniem dymisji szefa Komisji Wyborczej Gyanesha Kumara po tym, jak z list wyborców wykreślono 130 mln osób — informuje CNBC. Autorką tekstu jest Priyanka Salve. W poniedziałek tysiące ludzi dołączyły do marszu liderów opozycji pod Sąd Najwyższy w Delhi, gdzie złożono petycję przeciw rewizjom list, a weekendowa fala masowych zatrzymań — obejmująca m.in. młodych ludzi, polityków opozycji, youtuberów, prawników i dziennikarzy — wywołała reakcję Biura Praw Człowieka ONZ. Premier Narendra Modi bronił we wtorek Indii jako „matki demokracji”.
130 mln wykreślonych i ruch „Karaluchów”
Jak relacjonuje CNBC za indyjskimi mediami, nazwiska 130 mln osób zostały usunięte z list wyborców po tym, jak Komisja Wyborcza rozpoczęła w ubiegłym roku tzw. specjalne intensywne rewizje (SIR) spisów w całym kraju. Iskrą dla protestów był śledczy materiał dziennika „Indian Express”, który wykazał nieprawidłowości w funkcjonowaniu Komisji i doniesienia o wykreśleniu milionów wyborców — 2 października wiralowy pseudopolityczny ruch Cockroach Janta Party (Partia Karaluchów) wezwał po nim do ogólnokrajowego protestu.
Komisja Wyborcza bagatelizuje nieprawidłowości opisane przez „Indian Express” i zapewnia, że jest „zaangażowana w to, by żaden uprawniony wyborca nie został pominięty na liście”; 26 września uruchomiła specjalną akcję dopisywania pominiętych. Rządząca Bharatiya Janata Party broni Komisji, tłumacząc wykreślenia tak: 28 mln osób zmarłych, 68 mln przeprowadzonych, 10 mln wpisów zdublowanych i 30 mln wyborców nieobecnych lub nieosiągalnych.
Marsz pod Sąd Najwyższy i zakaz dla Jantar Mantar
W poniedziałek tysiące osób dołączyły do liderów partii opozycyjnych w marszu pod Sąd Najwyższy w Delhi, gdzie złożono petycję przeciwko rewizjom list — po tym, jak prezes sądu odmówił spotkania liderom opozycji.
To nie są równoległe protesty. To jeden protest — protest, w którym wszyscy stoją razem
— powiedział Rahul Gandhi, lider opozycji, cytowany przez CNBC, odrzucając pytania o nieobecność członków Partii Karaluchów. Ogromne tłumy są jego zdaniem znakiem, że ludzie nie dadzą się rządowi zastraszyć. Założyciel CJP Abhijeet Dipke skomentował we wpisie, że „Delhi znów jest zalane ludźmi, którzy stają w obronie demokracji”.
Jeszcze we wtorek zatrzymano kluczowych członków CJP za protest bez zezwolenia. Ruch — którego liderów zatrzymywano także w weekend — wystąpił w poniedziałek do policji w Delhi o zgodę na nowe protesty na placu Jantar Mantar, jednak rząd zakazał wykorzystywania tego miejsca do demonstracji. Policja w Delhi, podlegająca ministerstwu spraw wewnętrznych, nie odpowiedziała na prośbę CNBC o komentarz.
ONZ o zatrzymaniach, Delhi o „ingerencji”
Biuro Praw Człowieka ONZ w sobotę wyraziło zaniepokojenie masowymi zatrzymaniami i wezwało indyjskie władze do zapewnienia, by prawo do pokojowych zgromadzeń było w pełni respektowane. Indyjskie MSZ odpowiedziało w niedzielę, że uwagi ONZ są „bezpodstawne” i stanowią „niedopuszczalną ingerencję w wewnętrzne sprawy Indii”.
Premier Modi, przemawiając we wtorek na wydarzeniu Bloomberg New Economy, bronił Indii jako „matki demokracji”, w której — jak mówił — szeroki wachlarz spraw jest otwarcie debatowany, a ludzie dyskutują różne perspektywy. Jego słowa zbiegły się z trwającą rozprawą władz z protestującymi.
Eksperci: pacyfikacje mogą rozszerzyć niepokoje
Według ekspertów cytowanych przez CNBC skala protestów nie zagraża obecnie stabilności Indii, ale brutalne tłumienie może poszerzyć niepokoje.
Jeśli siły bezpieczeństwa będą dalej stosować metody siłowe, stworzy to bardziej niestabilne środowisko, które może rozzłościć protestujących i zmobilizować jeszcze większe grupy maszerujących
— ocenił Michael Kugelman z Atlantic Council w rozmowie z CNBC. Jak dodał, obecna skala protestów nie wpływa jeszcze na przepływy kapitału i zachowania inwestorów, ale siłowe taktyki państwa generujące przemoc mogłyby to zmienić.
Arpit Chaturvedi, doradca ds. Azji Południowej w Teneo, ocenił w rozmowie z CNBC, że rozprawa z obecnymi protestami jest „znacząca i masowa” na tle wcześniejszych reakcji na protesty rolników czy demonstracje wokół jednolitego kodeksu cywilnego — i że szeroki odwet za policyjne pacyfikacje może prowadzić do kolejnych demonstracji. Z kolei zdaniem Milana Vaishnava z Carnegie Endowment for International Peace zakrojone na szeroką skalę rewizje spisów wyborców rodzą poważne pytania konstytucyjne i prawne, a rdzeniem żądań ruchu jest dymisja Kumara i gruntowna modyfikacja mechanizmu SIR.
Źródło: CNBC, Priyanka Salve









