Flaga Hiszpanii przed zabytkowym budynkiem

Hiszpanie wyszli na ulicę Madrytu i 200 innych miast. Żądają od rządu zdecydowanych działań w sprawie Ceuty

03.09.2026
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 2 minut/y

Dziesiątki tysięcy Hiszpanów protestowały w środę w Madrycie i ponad 200 innych miastach przeciwko trwającemu kryzysowi granicznemu w Ceucie i sposobowi, w jaki radzi sobie z nim lewicowy rząd Pedra Sancheza — informuje Deutsche Welle za agencjami AP, AFP, Reuters i dpa. Według władz w samej stolicy zebrało się ok. 50 tys. osób, a po zakończeniu demonstracji policja użyła gumowych kul i gazu łzawiącego. W hiszpańskiej eksklawie w Afryce Północnej wciąż przebywa 5–8 tys. migrantów, którzy pod koniec lipca masowo przekroczyli granicę z Maroka.

Święto miasta w cieniu kryzysu

Protesty zorganizowała oficjalnie bezpartyjna Hiszpańska Federacja Gmin i Prowincji, a ich termin zbiegł się z dorocznym świętem Ceuty — zwykle obchodzonym uroczyście, w tym roku przykrytym przez graniczny chaos. Duże zgromadzenia, z morzem hiszpańskich flag, odbyły się także w Barcelonie, Walencji i Sewilli; w części miast zorganizowano również kontrmanifestacje, których uczestnicy protestowali przeciwko rasizmowi.

Rząd odczytuje uliczną mobilizację jednoznacznie politycznie.

To nie jest wyraz wsparcia dla miasta Ceuta ani jego mieszkańców; to atak na rząd Hiszpanii

— powiedział w hiszpańskim radiu publicznym minister polityki terytorialnej Angel Victor Torres, cytowany przez DW.

Gabinet Sancheza odrzuca zarzut porzucenia Ceuty i przypomina, że w tym tygodniu przeznaczył 309 mln euro na wsparcie miejskich usług społecznych — w tym zakwaterowanie migrantów — oraz infrastrukturę bezpieczeństwa. Sam premier w opublikowanym w środę nagraniu zapewnił, że rząd używa wszystkich dostępnych zasobów, by przywrócić mieszkańcom spokój. Konserwatywna i skrajnie prawicowa opozycja wykorzystała jednak protesty do ataku, zarzucając rządowi politykę ustępstw wobec Maroka. Po zakończeniu madryckiej demonstracji dziennikarz AP relacjonował odgłosy strzałów i eksplozji, a według dziennika „El Pais” policja rozpraszała tłum gumowymi kulami i gazem łzawiącym.

Miesiąc po szturmie granica wciąż nie okrzepła

Kryzys zaczął się pod koniec lipca, gdy z Maroka do Ceuty przedostała się fala migrantów — towarzyszące materiałowi DW podpisy zdjęć agencyjnych mówią o ponad 70 tys. przybyłych. Według hiszpańskiego rządu większość z nich opuściła już eksklawę, ale na miejscu pozostaje 5–8 tys. osób, w tym małoletni bez opieki — wielu koczuje na ulicach i plażach, czekając na zakwaterowanie, rejestrację lub odesłanie do Maroka tych, którzy się do tego kwalifikują.

Cierpimy i chcemy dostać się do Europy albo znaleźć rozwiązanie już teraz. Czekamy od miesiąca, ale go nie ma

— mówił agencji AP marokański migrant Nebil Tazi.

Najwyższy rangą przedstawiciel władz Ceuty Juan Jesus Vivas wezwał Madryt, by zamiast polegać na współpracy z Marokiem wzmocnił samą granicę.

Jeśli tego nie zrobimy, zawsze znajdzie się ktoś skłonny użyć migracji jako narzędzia do celów politycznych

— ostrzegł Vivas, cytowany przez DW.

Kryzys, który rozlewa się na Schengen

Sprawa dawno przestała być wewnętrznym problemem Hiszpanii. Jak odnotowuje DW, kryzys na nowo rozpalił unijną debatę migracyjną, a Włochy przedłużyły zawieszenie ruchu bezgranicznego z Hiszpanią w strefie Schengen. Słowa Vivasa o „migracji jako narzędziu politycznym” brzmią przy tym znajomo dla polskiego czytelnika — to ten sam mechanizm instrumentalizacji, który Warszawa zna z granicy z Białorusią i którym uzasadnia właśnie przedłużone kontrole graniczne. Ceuta staje się więc kolejnym testem tego samego pytania, które Europa zadaje sobie od lat: czy wspólnota potrafi chronić granicę zewnętrzną na tyle skutecznie, by nie zamykać granic wewnętrznych. Środowe tłumy na ulicach dwustu hiszpańskich miast pokazują, że cierpliwość, z jaką wyborcy czekają na odpowiedź, właśnie się kończy.

Źródło: Deutsche Welle / AP, AFP, Reuters, dpa

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA