Gra o 44 miliardy euro. Kamil Sobolewski wyjaśnia: Dlaczego „Polski SAFE 0%” to strategiczne ryzyko?

06.03.2026
Rafał Dobrzyński
Czas czytania: 2 minut/y

W debacie o finansowaniu polskiej armii pojawiły się dwa sprzeczne pomysły: unijna pożyczka z programu SAFE oraz propozycja prezydenta i prezesa NBP, by wojsko sfinansować bezpośrednio z Narodowego Banku Polskiego. Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, w obrazowy sposób wyjaśnia na Kanale Zero, dlaczego ten drugi wariant pozbawia Polskę „polisy ubezpieczeniowej” w godzinie próby.

Perpetuum Mobile, czyli jak krąży euro

Sobolewski używa metafory, by wytłumaczyć, dlaczego pożyczka w euro z Komisji Europejskiej (KE) jest dla państwa korzystna. Wyobraźmy sobie następujący cykl:

  1. Komisja Europejska pożycza od inwestorów 44 mld euro.
  2. Polski Minister Finansów bierze te pieniądze od KE i idzie do NBP.
  3. NBP wymienia euro na złote (ok. 185 mld zł) i przekazuje je rządowi na zbrojenia.
  4. W tym samym czasie NBP – jako inwestor – może kupić te same obligacje, które wyemitowała Komisja Europejska.

W efekcie euro „krąży w kółko” między instytucjami, a NBP zarabia na odsetkach od KE dokładnie tyle, ile Minister Finansów musi KE oddać. To finansowe perpetuum mobile, które sprawia, że kapitał i odsetki realnie nie obciążają gospodarki w taki sposób, jak mogłoby się wydawać.

Rezerwa na „czarną godzinę”

Kluczowa różnica między propozycją rządową (opartą na SAFE) a propozycją prezydenta i NBP (SAFE 0%) nie leży w samym przelewie złotówek na armię, bo w obu przypadkach wojsko dostaje te same 185 miliardów. Różnica tkwi w tym, co zostaje w skarbcu.

W wariancie unijnym NBP zachowuje 44 miliardy euro w twardej walucie.

Jeżeli będziemy w trudnej sytuacji – w kryzysie z powodu Iranu, problemów w USA czy rosyjskiej agresji – możemy wziąć te pieniądze i kupić za nie cokolwiek zechcemy: haubice, czołgi, samoloty

– tłumaczy Sobolewski.

W propozycji prezydenta i prezesa Glapińskiego tych rezerw walutowych po prostu nie ma. Mamy armię, ale tracimy finansową poduszkę bezpieczeństwa.

Dług, który spłacą wnuki

Ekonomista zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt: czas. Pożyczka z KE ma być spłacana stopniowo, a jej średni termin zapadalności to aż 27 lat.

  • Jeśli kryzys wybuchnie za 5 czy 10 lat, Polska ma do dyspozycji 44 mld euro „tu i teraz”.
  • Dług wobec Unii zaczniemy realnie spłacać dopiero w dalekiej przyszłości (nawet około 2045 roku).

Lepiej mieć 44 miliardy euro, niż ich nie mieć

– konkluduje Sobolewski.

Zarządzanie ryzykiem

Analiza Sobolewskiego pokazuje, że spór o SAFE to nie tylko kwestia politycznej suwerenności, ale przede wszystkim strategicznego zarządzania ryzykiem. Skorzystanie z unijnego mechanizmu pozwala Polsce zbroić się za złote, jednocześnie zachowując gigantyczną rezerwę w euro, która chroni stabilność państwa w razie wojny lub załamania rynków. Odrzucenie tej propozycji na rzecz „wewnętrznego” druku pieniądza to dobrowolna rezygnacja z potężnego instrumentu obronnego, jakim jest płynność walutowa.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA