Francja znów w ogniu. Tym razem podpalają ją… licealiści
Ponad 5 tys. osób zatrzymano we Francji w ciągu tygodnia blokad liceów, z czego 85 proc. stanowią nieletni — podał minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez. W Marsylii doszło 1 października do 84 pożarów, spłonął autobus i splądrowany wcześniej wóz straży pożarnej. Minister edukacji narodowej Édouard Geffray zapowiedział plan przyspieszenia zastępstw za nieobecnych nauczycieli i platformę konsultacyjną, a rząd wycofał z projektu budżetu opłaty za naukę w BTS i klasach przygotowawczych. Mimo to we wtorek 6 października licealiści wychodzą na ogólnokrajową manifestację, do której dołączają centrale związkowe, w tym CGT. Relacjonują franceinfo, CNews, France 3 i Reuters.
Tydzień eskalacji
Protest narastał od ostatniego tygodnia września. 29 września Ministerstwo Edukacji Narodowej naliczyło pod koniec dnia 338 placówek wciąż objętych zakłóceniami, w tym 45 zablokowanych i 46 z próbami blokady. Tego samego dnia służby zatrzymały 440 osób, w większości nieletnich.
Nie mamy jeszcze pełnego bilansu, ale mówi mi się, że dwie trzecie zakończyło się zatrzymaniem w areszcie policyjnym. To są zatrzymania głównie za zniszczenia, atakowanie sił bezpieczeństwa wewnętrznego, czyli przemoc wobec funkcjonariuszy publicznych.
— powiedział w stacji BFMTV Laurent Nuñez, minister spraw wewnętrznych Francji.
Minister mówił wówczas o 48 rannych funkcjonariuszach i siedmiu przypadkach obrzucenia służb kwasem solnym.
1 października ruch objął 1027 placówek na około 3700 liceów w kraju, w tym 222 blokady, w 48 departamentach. Zatrzymano 1949 osób — głównie za ataki na funkcjonariuszy publicznych, przemoc i zbiegowiska. Według CNews rannych zostało tego dnia ponad 300 policjantów i żandarmów, a minister edukacji narodowej podał liczbę około 170 rannych uczniów.
2 października zatrzymano kolejnych 1747 osób. W rozmowie w telewizji TF1 Nuñez podsumował, że od poniedziałku zatrzymano ponad 5 tys. osób, z czego 85 proc. to nieletni, w większości licealiści.
Marsylia: 84 pożary, spalony wóz strażacki
Najostrzejszy przebieg protest miał 1 października w Marsylii i departamencie Delty Rodanu. Jak podaje France 3 Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże, blokady objęły 43 placówki, a według prefektury w zgromadzeniach wzięło udział 4985 młodych ludzi, w tym około 1000 w samej Marsylii. Zgromadzenia wymknęły się spod kontroli — stacja naliczyła tego dnia w departamencie 84 pożary.
Wśród stwierdzonych zniszczeń odnotowujemy trzy zaatakowane autobusy, z czego jeden został całkowicie spalony, oraz splądrowany i następnie podpalony wóz batalionu marynarzy-strażaków z Marsylii.
— czytamy w komunikacie prefektury departamentu Delty Rodanu.
Bilans dnia w departamencie to 24 rannych i 84 zatrzymania, w tym 29 w Marsylii. Prefekt policji wydała kilka zarządzeń prewencyjnych, obowiązujących od następnego dnia na terenie całego departamentu, a część liceów przeszła na nauczanie zdalne.
W Nantes 1 października pożar zniszczył hol liceum imienia Nelsona Mandeli. W Rennes grupa osób weszła na teren liceum zawodowego i dokonała zniszczeń. W Aix-en-Provence zgromadziło się około 600 młodych ludzi z kilku liceów; zatrzymano kilkunastu nieletnich, a przechodnia została ciężko ranna w oko od uderzenia przedmiotem w pobliżu placu La Rotonde. W Rouen przed liceum Blaise’a Pascala pozostały nadpalone szczątki.
Protest objął też terytoria zamorskie. Na Martynice, po napięciach i zniszczeniach z piątku, uczniowie trzech liceów w dzielnicy Pointe-des-Nègres w Fort-de-France mają w poniedziałek i wtorek zajęcia zdalne. Na Reunionie poparcia udzieliło protestowi międzyzwiązkowe porozumienie CGTR, FO, Solidaires i FSU.
Ranni po obu stronach
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych informowało także o rannych pracownikach oświaty, w tym dyrektorach placówek. Dyrektorka jednego z liceów ucierpiała od wystrzału z moździerza pirotechnicznego, a jedna z uczennic — od wybuchu samodziałowego ładunku z kwasem solnym. Służby zatrzymywały licealistów pod zarzutami rzucania przedmiotami, strzelania z moździerzy i przemocy zbiorowej.
Organizacje uczniowskie wysuwają z kolei zarzuty wobec policji, mówiąc o odpowiedzi wyłącznie siłowej. Portal Café pédagogique przytacza relację o uczennicy, która miała zostać przyduszona w Alençon. Związki licealne odcinają się jednocześnie od przemocy, która wybuchła przy okazji blokad, i zapowiadają dalszą mobilizację.
Odpowiedź rządu
1 października premier Sébastien Lecornu zwołał międzyresortowy sztab kryzysowy wobec rozszerzania się ruchu i incydentów zgłaszanych w kilku miastach. Tego samego dnia minister edukacji narodowej zapowiedział utworzenie platformy konsultacyjnej, która ma zebrać postulaty organizacji i przygotować odpowiedzi rządu.
2 października Geffray przyjął przedstawicieli uczniów, nauczycieli i rodziców, a po spotkaniach przedstawił konkretne zapowiedzi. Rząd wycofał też z projektu budżetu opłaty za naukę w BTS i klasach przygotowawczych.
Od początku przyszłego tygodnia uruchomimy plan działania ze wszystkimi rektorami, tak by zastępstwa mogły zostać wyraźnie przyspieszone i by były priorytetowo kierowane do klas egzaminacyjnych.
— zapowiedział Édouard Geffray, minister edukacji narodowej Francji.
Minister zapowiedział też rozpoczęcie jeszcze tego samego wieczoru prac nad demokracją licealną i przyznał, że istnieją problemy dotyczące stanu budynków szkolnych, liczebności klas oraz rytmu nauki. Zaznaczył jednocześnie, że nie będzie w stanie podjąć decyzji na rok szkolny 2027. Zwracając się do protestujących uczniów, powiedział, że są wysłuchani, usłyszani i że daje się wiarę ich niepokojom.
Geffray wyraził zarazem obawę, że wtorkowe manifestacje mogą zostać przejęte przez osoby, którym — jak powiedział — nic do licealistów.
Przeszliśmy od manifestacji licealistów do zakłócenia porządku publicznego.
— ocenił minister edukacji narodowej.
Spór o nazwę
Rząd kwestionuje charakter protestu. Nuñez, który w czwartek wieczorem zwołał prefektów, szefów policji i żandarmerii oraz kierownictwo służb wywiadowczych, mówił o pogorszeniu sytuacji, które nie ma już nic wspólnego z uprawnionym wyrażaniem postulatów licealistów. W telewizji TF1 powiedział, że przemoc miejska wystąpiła w pobliżu 158 placówek.
Otoczenie premiera przypisało źródło ruchu La France Insoumise i — jak to ujęto — jej przybudówkom ze skrajnej lewicy, powołując się na informacje francuskich służb wywiadowczych. Przedstawiciel LFI Manuel Bompard odrzucił zarzut, oskarżając rząd o popadanie w myślenie spiskowe i wskazując na odpowiedzialność premiera za powstałą sytuację.
Inaczej ocenia to główny związek nauczycieli szkół średnich.
Licealiści, którzy się mobilizują, wyrażają zasadne postulaty.
— powiedziała agencji AFP Sophie Vénétitay, sekretarz generalna Snes-FSU.
Postulaty i wtorkowa manifestacja
Uczniowie domagają się masowych naborów nauczycieli i remontów budynków. Wskazują na klasy liczące 35 osób, niezastępowanych nieobecnych nauczycieli, zniszczone pomieszczenia oraz postulują likwidację systemu rekrutacji na studia Parcoursup. Véronique De Aguiar, sekretarz krajowa Unsa Education, mówiła, że związki od dziesięciu lat alarmują o braku środków i personelu — nauczycieli, pielęgniarek i pracowników socjalnych.
Przewodniczący Union syndicale lycéenne Ryad Rani przedstawiał w rozmowie z Café pédagogique spór jako kwestię prawa do równego nauczania, wskazując na różnicę warunków w zależności od tego, czy uczeń dorasta w 7. dzielnicy Paryża, czy na przedmieściach.
Po piątkowych spotkaniach organizacje licealne i studenckie uznały zapowiedzi za niewystarczające i wyznaczyły termin manifestacji na wtorek 6 października. Dołączy do nich kilka central związkowych, w tym CGT, a międzyzwiązkowe porozumienie pracowników oświaty zapowiedziało udział, w tym poprzez strajk.
Dekret z 18 lutego 1991 roku o prawach i obowiązkach uczniów nie przewiduje dla licealistów prawa do strajku. Opuszczenie zajęć w celu udziału w manifestacji niesie więc dla nich ryzyko konsekwencji dyscyplinarnych.
Źródło: franceinfo, CNews, Reuters









