Farage chce zamknąć system azylowy w Wielkiej Brytanii. 90 tys. osób do natychmiastowej deportacji
Lider Reform UK Nigel Farage zapowie w poniedziałek ogłoszenie „stanu zagrożenia bezpieczeństwa narodowego”, pięcioletni zakaz przyznawania azylu oraz natychmiastową deportację 90 tys. osób oczekujących na rozpatrzenie wniosków — ujawnia dziennik „The Telegraph”. Autorem tekstu jest redaktor polityczny gazety Tony Diver. To najostrzejsza propozycja graniczna w dotychczasowej historii partii.
Zawieszenie trybunałów i legalnych ścieżek
Według „Telegrapha” plan nazwany „Restoring Justice” (Przywracanie sprawiedliwości) zakłada zawieszenie wszystkich trybunałów azylowych, legalnych ścieżek uchodźczych i programów przesiedleń. Wnioski 90 tys. osób z list oczekujących — z których wiele jest zakwaterowanych przez samorządy — zostałyby natychmiast unieważnione, a wnioskodawcy odesłani do kraju pochodzenia lub bezpiecznego kraju sąsiedniego.
Sprawy uchodźców, którym przyznano azyl w ciągu ostatnich pięciu lat, miałyby zostać poddane rewizji przez Home Office — wszyscy urzędnicy pracujący obecnie przy sprawach azylowych zostaliby skierowani do „przeglądania i uchylania wcześniejszych decyzji o przyznaniu statusu uchodźcy”. Zniesione zostałyby też przyznawanie ochrony humanitarnej oraz legalne ścieżki przesiedleń, w tym program Homes for Ukraine — przy czym Ukraińcy, którzy przybyli do Wielkiej Brytanii od jego uruchomienia w 2022 r., mogliby zostać.
Kraj mierzy się obecnie ze stanem zagrożenia bezpieczeństwa narodowego, a pierwszym obowiązkiem rządu jest ochrona obywateli. Nie możemy przyjmować kolejnych osób ubiegających się o azyl, skoro wciąż nie wiemy, ile osób przebywa w kraju nielegalnie i jakie stwarzają zagrożenie. Rząd Reform zawsze będzie stawiał Brytyjczyków na pierwszym miejscu i chronił nasze granice
— powiedział „Telegraphowi” Nigel Farage, lider Reform UK.
Zakazy wizowe i cła jako narzędzie nacisku
Reform UK zapowiada „maksymalną presję dyplomatyczną” na państwa trzecie, by zmusić je do przyjmowania zawracanych azylantów — włącznie z zakazami wizowymi dla krajów odmawiających współpracy. Jak podaje „Telegraph”, partia wskazała Pakistan, Somalię, Erytreę, Syrię, Afganistan i Sudan jako prawdopodobne cele takich zakazów, ponieważ każde z tych państw ma liczną grupę obywateli w Wielkiej Brytanii. Kraje z niewielką liczbą obywateli na Wyspach miałyby zostać objęte cłami.
Partia obiecuje deportację do miliona osób w pierwszej kadencji parlamentarnej. Farage ma też zapowiedzieć przegląd afgańskiego programu przesiedleń, który według Reform sprowadził do kraju około dziesięciokrotnie więcej osób, niż zakładał poprzedni konserwatywny rząd. Afgańczycy, którzy współpracowali z brytyjskimi siłami w Afganistanie, byliby chronieni przed deportacją po weryfikacji przez ministerstwo obrony — według szacunków partii dotyczy to mniej niż 1000 osób. Tam, gdzie deportacja do Afganistanu nie byłaby bezpieczna, osoby te trafiałyby do bezpiecznego kraju trzeciego.
Z oficjalnych danych przytaczanych przez „Telegraph” wynika, że w roku zakończonym w marcu 2026 r. o azyl w Wielkiej Brytanii ubiegało się 93 525 osób — o 12 proc. mniej niż rok wcześniej. Około 40 proc. wniosków składają osoby przybyłe małymi łodziami, a rozpatrzenie sprawy w pierwszej instancji trybunału azylowego trwa średnio 72 tygodnie.
Tło polityczne: rząd otwiera legalną ścieżkę, Reform mówi o braku mandatu
Zapowiedź Farage’a pada po wystąpieniach konferencyjnych premiera Andy’ego Burnhama i liderki konserwatystów Kemi Badenoch, którzy — jak zauważa „Telegraph” — w dużej mierze omijali temat nielegalnej migracji i przepraw przez kanał La Manche, a więc obszar, w którym Reform zwykle notuje lepsze wyniki niż konkurenci. Farage i Badenoch podejrzewają, że Burnham może rozpisać wybory przed końcem obecnej kadencji w 2029 r., i chcą budować poparcie przed ewentualnym głosowaniem.
Na konferencji Partii Pracy minister Shabana Mahmood zapowiedziała, że nowa legalna ścieżka uchodźcza będzie częściowo skierowana do afgańskich kobiet i dziewcząt oraz Palestyńczyków. Reform twierdzi, że Mahmood „nie ma mandatu” do zwiększania liczby legalnych uchodźców, a program wznowiono „bez jakiejkolwiek demokratycznej zgody”.
Sondaże: Reform drugą siłą, ale bez prostej drogi do władzy
W najnowszych sondażach Reform UK zajmuje drugie miejsce. Według badania YouGov z 4–5 października Partia Pracy ma 27 proc. poparcia, Reform UK 22 proc. (spadek o 3 pkt proc. wobec poprzedniego pomiaru), a Konserwatyści 20 proc. Podobny układ pokazuje sondaż Opinium z 9 października: 29 proc. dla Partii Pracy, 23 proc. dla Reform i 20 proc. dla torysów. Według agregatora PollCheck średnia z siedmiu ostatnich sondaży na 10 października daje Partii Pracy 28,1 proc., Reform UK 23,4 proc., a Konserwatystom 19,1 proc.
Szanse partii Farage’a na samodzielne rządy oceniane są obecnie ostrożnie. Jak pisze prof. Richard Rose w analizie dla Electoral Calculus, warunkiem długich rządów Burnhama jest utrzymanie fragmentacji bloku prawicowego między Konserwatystów, Reform UK i Restore Britain — przy obecnych notowaniach przekłada się to na 123 mandaty dla torysów i 95 dla Reform, a partia Farage’a straciła od szczytu popularności w tej kadencji około jedną czwartą poparcia. Ten sam ośrodek wskazuje jednak scenariusz odwrotny: gdyby głosy Restore Britain przeszły do Reform, partia zrównałaby się z Partią Pracy, co według symulacji Electoral Calculus dałoby jej 181 mandatów wobec 256 dla laburzystów — i parlament bez większości po żadnej stronie.
Źródło: „The Telegraph”, Tony Diver










