UOKiK uderza w cztery znane banki. Łącznie 147 mln zł kar
Prezes UOKiK nałożył łącznie 147,09 mln zł kar na Bank Pocztowy, Erste Bank Polska, ING Bank Śląski i Plus Bank za niedozwolone klauzule pozwalające na jednostronną zmianę warunków zawartych umów oraz podwyższanie lub wprowadzanie opłat i prowizji — wynika z komunikatu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zakwestionowane postanowienia dotyczyły m.in. rachunków bankowych, kart płatniczych i kredytowych, pożyczek oraz kredytów, w tym hipotecznych.
Najwyższą karę otrzymał Erste Bank Polska — 80,68 mln zł. Na ING Bank Śląski nałożono 63,25 mln zł, na Bank Pocztowy 2,71 mln zł, a na Plus Bank 453 tys. zł. Każdy bank otrzymał dwie kary: za klauzule dotyczące zmian warunków umów oraz opłat i prowizji. Decyzje nie są prawomocne — banki mogą odwołać się do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Kiedy bank może zmienić umowę
Klauzule modyfikacyjne określają, kiedy i w jakim zakresie bank może jednostronnie zmienić już zawartą umowę. Jak przypomina UOKiK, jeśli bank stosuje taką klauzulę, zasady zmian muszą być opisane jasno i precyzyjnie — konsument powinien wiedzieć, co może być powodem zmiany, czego może ona dotyczyć i jak daleko może sięgać.
Podpisując umowę z bankiem, konsument podejmuje decyzję na podstawie konkretnych warunków – wysokości opłat i prowizji, zakresu usług czy zasad korzystania z produktu. W przypadku kredytu taka decyzja może wpływać na domowy budżet przez wiele lat. Dlatego późniejsza jednostronna zmiana warunków umowy nie może zależeć wyłącznie od decyzji banku
— podkreśla Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Podwyżka opłat nawet o 200 proc. przy drgnięciu inflacji
W ING Banku Śląskim jedną z „ważnych przyczyn” zmiany ogólnych warunków pożyczki było „wydanie decyzji, rekomendacji, zalecenia, stanowiska, orzeczenia lub innego dokumentu przez organ nadzorczy lub inny uprawniony podmiot”. Problemem okazały się pojęcia takie jak „stanowisko”, „inny dokument” czy „inny uprawniony podmiot” — tak ogólne sformułowania nie pozwalały konsumentowi ustalić, jakie zdarzenia rzeczywiście uzasadniają zmianę. Mogły obejmować przykładowo stanowiska organizacji branżowych, np. Związku Banków Polskich.
Inna klauzula ING umożliwiała podwyższenie opłat i prowizji nawet o 200 proc., m.in. po wzroście inflacji o 0,30 punktu procentowego lub przeciętnego wynagrodzenia o 1 proc. Zdaniem UOKiK tak niewielkie zmiany wskaźników nie uzasadniają jednostronnej zmiany umowy z konsumentem, a mechanizm pozwalał bankowi na podwyżki niemal co miesiąc.
„Wzrost kosztów” to za mało
W Plus Banku zakwestionowana klauzula pozwalała na zmianę stawek opłat i prowizji m.in. przy zmianie o co najmniej 1 proc. cen energii, połączeń telekomunikacyjnych, usług pocztowych czy „innych kosztów ponoszonych przez Bank na rzecz instytucji zewnętrznych”. To ostatnie sformułowanie pozostawiało otwarty katalog kosztów, na które bank mógł się powołać — konsument nie mógł z góry ustalić, jaki konkretnie koszt może być podstawą podwyżki.
Urząd zwraca uwagę, że nie każdy wzrost kosztów prowadzenia działalności może automatycznie obciążać klienta — część kosztów jest zwykłym ryzykiem prowadzenia biznesu i bank powinien brać je pod uwagę już przy ustalaniu warunków umowy.
Inflacja nie jest magicznym słowem
Szczególnie rozbudowany mechanizm stosował Erste Bank Polska: podwyżka opłaty lub prowizji była możliwa m.in. przy wzroście przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia o co najmniej 3 proc. lub gdy stopa inflacji wynosiła co najmniej 0,5 punktu procentowego. Opłata, która dotąd wynosiła 0 zł, mogła wzrosnąć do 200 zł, a prowizja z 0 proc. — do 2 proc. Klauzula przewidywała też „adekwatne” podwyższenie opłaty albo wprowadzenie nowej „adekwatnej” opłaty m.in. ze względu na wzrost kosztów operacji i usług ponoszonych przez bank.
Wątpliwości UOKiK dotyczyły nie tylko poziomu progów. W przypadku inflacji klauzula nie wskazywała jednoznacznie, czy przesłanką jest jej wzrost, czy sam poziom wskaźnika; próg 0,5 pkt proc. mógł być osiągany przy typowych i przejściowych wahaniach, a próg 3 proc. dla wzrostu płac był w ostatnich latach osiągany stale. Zdaniem Urzędu samo wskazanie wskaźnika i wartości progowej nie wystarcza — konsument powinien móc ustalić, dlaczego zmiana danego wskaźnika wpływa na konkretną opłatę i jak może przekładać się na jej wysokość.
Klauzula modyfikacyjna nie może być wekslem in blanco. Jeśli bank chce zastrzec sobie możliwość zmiany warunków umowy, zasady muszą być jasne już wtedy, kiedy konsument ją podpisuje. Sama inflacja czy ogólny wzrost kosztów nie dają bankowi dowolności w podnoszeniu opłat
— mówi Chróstny.
Ulepszenie usługi jako powód podniesienia opłat
Bank Pocztowy w umowie i regulaminie karty kredytowej przewidywał zmianę regulaminu m.in. w przypadku „zmian w ofercie Banku dotyczących rozszerzenia zakresu świadczonych usług lub produktów lub ulepszenia istniejących usług lub produktów”. Klauzula nie rozróżniała zmian elementów pobocznych od warunków istotnych dla decyzji konsumenta o zawarciu umowy — według decyzji mechanizm mógł obejmować nawet sposób spłaty rat czy formę zabezpieczenia kredytu.
Banki znają te zasady od lat
Jak zaznacza UOKiK, prawo konsumenta do niezaakceptowania nowych warunków i zakończenia umowy nie usuwa problemu. Przy zadłużeniu klient może stanąć przed koniecznością natychmiastowej, całkowitej spłaty i znalezienia nowego finansowania — co może oznaczać zaciągnięcie nowego kredytu na spłatę dotychczasowych należności, w ekstremalnie krótkim czasie i na niekorzystnych warunkach.
Prezes UOKiK od lat wskazuje, że zasady jednostronnej zmiany umowy muszą być jasne i weryfikowalne. Znaczenie przejrzystego określenia przyczyn oraz mechanizmu zmiany potwierdza również orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE, m.in. w sprawach C-472/10 Invitel i C-26/13 Kásler.
Źródło: UOKiK










