Dwa biliony euro i strach o gospodarkę: UE między ryzykiem Tajwanu a sporem o budżet
Unia Europejska stoi przed potężnym wyzwaniem gospodarczym, które można wyrazić w bilionach euro. Chodzi o ryzyko katastrofalnego szoku ekonomicznego w razie eskalacji konfliktu o Tajwan – wyspę, od której Europa jest krytycznie uzależniona półprzewodnikowo. Analiza Bloomberg Economics pokazuje, jak głęboka i niedoceniana jest ta zależność, a europejskie symulacje kryzysowe odsłoniły dramatyczny brak przygotowania Unii na taki scenariusz.
Najważniejsze:
- Według analizy Bloomberg Economics eskalacja konfliktu zbrojnego wokół Tajwanu mogłaby spowodować kurczenie się PKB Niemiec nawet o 14 proc. w pierwszym roku konfliktu, co byłoby bezprecedensowym wstrząsem.
- Już sama chińska blokada Tajwanu, bez otwartej wojny, mogłaby obniżyć globalne PKB o około 5 proc.; w scenariuszu pełnej wojny USA-Chiny byłoby to blisko 10 proc., jak podaje Telepolis.
- Tajwan produkuje ponad 60 proc. światowych najnowocześniejszych półprzewodników logicznych, a TSMC odpowiada według danych IAI za ponad 90 proc. chipów z najwyższej półki – Europa nie ma dziś alternatywy dla tych dostaw.
- Europejskie symulacje planistyczne ujawniły, że w razie odcięcia tajwańskich chipów kontynent mógłby pozostać bez żadnych dostaw, ponieważ priorytetowo trafiałyby one do Stanów Zjednoczonych jako militarnego gwaranta bezpieczeństwa wyspy.
Dlaczego Tajwan jest dla Europy ryzykiem gospodarczym numer jeden?
Tajwan kontroluje ponad 60 proc. światowej produkcji najnowocześniejszych półprzewodników logicznych, a gigant TSMC odpowiada za ponad 90 proc. chipów z najwyższej półki, jak wynika z danych cytowanych przez Telepolis za Istituto Affari Internazionali. To właśnie ta koncentracja czyni Europę wyjątkowo wrażliwą na jakikolwiek wstrząs w Cieśninie Tajwańskiej. Niemcy są przy tym szczególnie narażone, bo ich przemysł wytwórczy w ogromnym stopniu opiera się na tajwańskich półprzewodnikach i chińskich pierwiastkach ziem rzadkich.
Czytaj takze: Trump grozi Francji stuprocentowymi cłami na wino
Analiza Bloomberg Economics, na którą powołuje się Telepolis, wskazuje, że w pierwszym roku konfliktu zbrojnego PKB Niemiec mógłby skurczyć się o około 14 proc., co byłoby dwukrotnie dotkliwszym ciosem niż dla USA czy samych Chin. Inne kraje strefy euro też nie wyszłyby obronną ręką: według tych samych szacunków Francja straciłaby około 6,5 proc. PKB, Włochy około 8,8 proc., a Hiszpania około 7 proc. Globalny produkt krajowy brutto spadłby o ponad 8 proc.
Czytaj takze: Gospodarka Chin w pigułce: co napędza drugi (lub już pierwszy) rynek świata?
Jak podaje Telepolis, podobne wnioski płyną z kilku niezależnych opracowań, w tym z ostrzeżeń brytyjskiego think tanku Chatham House z kwietnia tego roku. Instytucja ta zwracała uwagę, że kryzys tajwański uderzyłby w Europę i gospodarkę światową znacznie mocniej niż blokada Cieśniny Ormuz, do której doszło w związku z wojną z Iranem.
Co czyni ten kryzys trudniejszym od kryzysu naftowego?
Kluczowa różnica między ryzykiem półprzewodnikowym a surowcowym tkwi w elastyczności dostaw. Ropę czy gaz można do pewnego stopnia magazynować i zastępować alternatywnymi źródłami. Chipów w takim samym zakresie zastąpić się nie da: zmiana dostawcy wiąże się z długotrwałymi procesami przeprojektowania oprogramowania, certyfikacji i dostosowania linii produkcyjnych, jak wyjaśnia Telepolis.
Szczególnie niepokojące ustalenia przyniosły symulacje prowadzone przez europejskich urzędników. Według relacji Bloomberg przywoływanej przez Telepolis, gdy w ramach ćwiczenia planistycznego założono 50-procentowe cięcie eksportu tajwańskich chipów, europejscy uczestnicy gry początkowo zakładali, że uda się zamortyzować ten cios. Delegaci z Tajpej i Waszyngtonu szybko wyprowadzili ich z błędu: ponieważ Tajwan jest militarnie całkowicie zależny od USA, wszystkie dostępne chipy trafiłyby do Ameryki, a Europa zostałaby bez niczego.
Marcin Jerzewski, szef biura w Tajpej należącego do European Values Center for Security Policy, opisuje Tajwan jako niebezpieczny martwy punkt w myśleniu europejskich decydentów. Tymczasem wyspa przeżywa własny boom: w pierwszym kwartale 2026 r. jej realne PKB wzrosło o ponad 14 proc. rok do roku, napędzane globalnym popytem na rozwiązania AI.
Chips Act 2.0: czy UE zdąży ograniczyć zależność od Tajwanu?
Na początku czerwca Komisja Europejska przedstawiła projekt Chips Act 2.0. Zakłada on szereg rozwiązań mających wzmocnić europejski przemysł półprzewodnikowy, w tym uproszczenie procedur wydawania zezwoleń dla nowych fabryk, jak informuje Telepolis. Ambitny cel to podwojenie udziału UE w globalnej produkcji półprzewodników do 2030 r., z obecnych 10 do 20 proc.
Realizacja tych planów napotyka jednak na poważne przeszkody strukturalne. Budowa nowych zakładów półprzewodnikowych wymaga wieloletnich inwestycji, a Europa startuje z wyraźnie słabszej pozycji niż Azja czy Stany Zjednoczone. Jak wskazują symulacje przytaczane przez Telepolis, nawet częściowe zakłócenie dostaw z Tajwanu natychmiast obnażyłoby brak realnych alternatyw po stronie europejskiej. Popyt na zaawansowane układy scalone stale rośnie, napędzany przede wszystkim przez rozwój sztucznej inteligencji, podczas gdy moce produkcyjne w Europie nadal nie nadążają za tym zapotrzebowaniem.
Zależność od Tajwanu jako wyzwanie dla bezpieczeństwa gospodarczego UE
Debata wokół Chips Act 2.0 wpisuje się w szerszy kontekst pytań o suwerenność technologiczną Europy. Zastępca ministra spraw zagranicznych Tajwanu François Wu powiedział w rozmowie z Bloomberg, że gdyby doszło do poważnej eskalacji, nowoczesne życie gospodarcze, jakie dziś prowadzimy, po prostu by się skończyło. To sformułowanie – choć może brzmieć dramatycznie – znajduje potwierdzenie w liczbach z przytaczanych analiz.
Wyzwanie polega nie tylko na tym, by zbudować alternatywne moce produkcyjne, ale też na tym, by zrobić to wystarczająco szybko. Łańcuchy dostaw półprzewodników są niezwykle złożone i globalne – pojedyncza fabryka na terenie UE nie zastąpi wieloletniej przewagi technologicznej i ekosystemu przemysłowego, który Tajwan budował przez dziesięciolecia. Jak pokazują ustalenia Chatham House cytowane przez Telepolis, nawet scenariusz poniżej progu otwartej wojny – sama blokada morska i powietrzna wyspy – wystarczyłby, by wywołać dotkliwe globalne skutki gospodarcze.
Co rosnące ryzyko tajwańskie oznacza dla Europy i jej partnerów?
Oba wymiary problemu – uzależnienie od tajwańskich chipów oraz niedostateczne własne moce produkcyjne – sprawiają, że Europa jest dziś jednym z najbardziej narażonych regionów świata na zakłócenia w tym obszarze. Analiza Bloomberg Economics, na którą powołuje się Telepolis, pokazuje, że skala ewentualnych strat byłaby większa niż podczas kryzysu finansowego z 2009 r. czy pandemii Covid-19.
Czytaj takze: NBP potwierdza: polskie banki są odporne, ale nowe ryzyka już pukają do drzwi
Kraje silnie uzależnione od eksportu do Niemiec i innych dużych gospodarek strefy euro odczułyby skutki pośrednio, poprzez gwałtowne wyhamowanie zamówień przemysłowych i spowolnienie w całym europejskim łańcuchu wartości. Im silniejsze powiązania kooperacyjne z niemieckim przemysłem wytwórczym, tym większa ekspozycja na turbulencje wynikające z ewentualnego załamania dostaw półprzewodników. To właśnie dlatego debata o dywersyfikacji źródeł chipów i o Chips Act 2.0 ma znaczenie nie tylko dla wielkich stolic, ale dla całego europejskiego ekosystemu gospodarczego.
Najczęściej zadawane pytania
O ile mógłby spaść PKB Niemiec w razie konfliktu zbrojnego o Tajwan?
Według analizy Bloomberg Economics cytowanej przez Telepolis PKB Niemiec mógłby zmniejszyć się o około 14 proc. w pierwszym roku konfliktu, co byłoby dwukrotnie dotkliwszym ciosem niż dla USA czy Chin.
Dlaczego Europa nie może łatwo zastąpić tajwańskich chipów?
W odróżnieniu od surowców energetycznych, półprzewodniki nie mogą być łatwo magazynowane ani szybko zastąpione, ponieważ zmiana dostawcy wymaga długotrwałych procesów przeprojektowania oprogramowania i certyfikacji.
Jaki udział w globalnej produkcji chipów ma Tajwan?
Tajwan produkuje ponad 60 proc. światowych najnowocześniejszych półprzewodników logicznych, a TSMC według danych Istituto Affari Internazionali odpowiada za ponad 90 proc. układów z najwyższej półki technologicznej.
Co pokazały europejskie symulacje kryzysowe dotyczące Tajwanu?
Jak wynika z relacji Bloomberg przytaczanej przez Telepolis, podczas ćwiczenia planistycznego zakładającego 50-procentowe ograniczenie tajwańskiego eksportu chipów, europejscy urzędnicy początkowo sądzili, że uda się opanować sytuację. Delegaci z Tajpej i Waszyngtonu wskazali jednak, że w razie kryzysu militarnego wszystkie dostępne układy trafiłyby do USA, pozostawiając Europę bez żadnych dostaw.









